Kto da więcej? Producenci morskich elektrowni wiatrowych startują z rekordowymi projektami

MHI Vestas oraz General Electric tworzą najwydajniejsze morskie turbiny wiatrowe i biją kolejne rekordy energetyczne. Wtem wkracza na arenę największy na świecie producent morskich elektrowni wiatrowych – Siemens Gamesa Renewable Energy i ogłasza projekt wiatraka o niespotykanej wielkości i mocy

Energetyka wiatrowa rozwija się przez ostatnie lata w szalonym tempie. Rozmiary i osiągi kolejnych turbin przyprawiają o zawrót głowy. MHI Vestas, General Electric i Siemens Gamesa Renewable Energy walczą o uwagę światowych inwestorów w odnawialne źródła energii, licytując się, który z nich wypuści projekt gwarantujący najlepsze wyniki.

Na dniach ostatnia spośród firm – będąca największym spośród graczy – zapowiedziała, że wyprzedzi konkurencję z pomocą giganta, który w najbliższych latach ukarze się światu. Czy ta obietnica zostanie dotrzymana i przyniesie spodziewane zyski, jeżeli pozostali już teraz szokują Europę swoimi konstrukcjami?

Energiczny wiatr

W skład budowanej u wybrzeży Belgii morskiej farmy wiatrowej Northwester 2 wchodzą obecnie największe, stosowane komercyjnie elektrownie wiatrowe. 

Elektrownia liczy 23 turbiny, a moc każdej z nich wynosi 9,5 MW. Średnica łopat i wirnika sięga 164 metrów. Jest to pierwszy raz, gdy do komercyjnego projektu użyto turbiny o mocy przekraczającej 9 MW.

Jej dostawcą jest japońsko-duński producent, MHI Vestas.

Belgijska elektrownia Northwester 2
Źródło

Nadchodzi jednak Haliade-X o mocy 12 MW, wysokości 260 metrów i średnicy łopat wirnika 220 m – przekraczając tym samym wysokość warszawskiego biurowca Warsaw Spire. General Electric opracował i zainstalował ją testowo rok temu w porcie Rotteramu na terytorium Holandii.

Pojedyncza turbina ma ponoć wytwarzać energię zdolną pokryć zapotrzebowanie na energię 16 tys. europejskich gospodarstw.

W pierwszej połowie lutego, dzięki sprzyjającym warunkom pogodowym wiatrak zadziwił świat, produkując w ciągu 24 h rekordowe, 288 MWh energii elektrycznej.

Średnie dzienne zużycie energii w warszawskich metrach wynosiło przed koronawirusem ok. 400 MWh, więc dwie takie turbiny byłyby w stanie zasilić je nawet z nadwyżką.

Jeżeli w Polsce pod koniec 2019 r. energia z wiatru kosztowała 150-200 zł/MWh, ten jeden dzień pracy Haliade-X w naszym kraju zapewniłby energię o wartości 43,2-57,6 tys. złotych.

Średnio turbina jest zdolna dostarczyć o 45 proc. więcej energii niż pozostałe, największe spośród wiatrowych konstrukcji. W skali roku może dać to nawet 67 GWh.

Producent jeszcze w 2021 r. teraz chce ruszyć z seryjną produkcją i dostawami do pierwszych komercyjnych inwestycji, choć do uzyskania certyfikatów konieczne jest jeszcze 5 lat testów.

Siemens podbija stawkę

Na horyzoncie pojawia się jednak największy na świecie producent morskich elektrowni wiatrowych, Siemens Gamesa Renewable Energy, który wygraża się, że da jeszcze więcej.

Wcześniej zapowiadał wprowadzenie wiatrowej turbiny o mocy 10 MW, która dzięki średnicy łopat wirnika wynoszącej 193 m ma produkować o 30 proc. więcej energii.

Później pojawiła się informacja, że SGRE wypuści turbinę ze średnicą łopat wynoszącą już 200 metrów i o mocy 11 MW.

Teraz pisze na swojej stronie o planie budowy jeszcze większej jednostki o mocy 14 MW, z możliwością rozbudowy do 15 MW.

Długość łopat w SG 14-222 DD wyniesie 108 metrów, a średnica łopat wirnika ma osiągnąć 222 metry.

Siemens Gamesa szacuje, że będzie ona mogła produkować w skali roku 25 proc więcej energii od poprzednika – SG 10.0-200 DD – w ilości odpowiadającej zapotrzebowaniu 18 tys. europejskich gospodarstw domowych.

Ten prototyp ma być jednak gotowy najwcześniej w przyszłym roku zaś turbiny dostępne komercyjnie dopiero od 2023 r., a do tej pory na rynku energetyki odnawialnej dużo może się zmienić.