Mój Prąd odniósł sukces, więc będzie rozszerzony. Prosumentami będą spółdzielnie i wspólnoty

Rządowy program „Mój Prąd” zachęcający do instalacji ogniw fotowoltaicznych dość niespodziewanie okazał się udaną inicjatywą, zupełnie odwrotnie niż feralne „Czyste Powietrze”. Z coraz większą zazdrością na jego beneficjentów zerkają spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe. Właśnie z myślą o nich powstaje nowa wersja programu.

Z programem „Mój Prąd” jest jeden poważny problem. Jego beneficjentami mogą być tylko osoby fizyczne, czyli poza nawias są wyrzucone wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe. To jednak niedługo ma się zmienić.

Jak mówi serwisowi portalsamorządowy.pl Marcin Jamiołkowski, koordynator programu „Mój Prąd“ w NFOŚiGW, do końca roku mamy poznać szczegóły nowej edycji – tym razem skreślonej specjalnie z myślą właśnie o spółdzielniach i wspólnotach.

Ponieważ w nowym rozdaniu dopłaty mają dotyczyć i spółdzielni i wspólnot zakres inwestycji ma być bardziej złożony. Podobnie jak w przypadku osób fizycznych tutaj też dystrybucja środków leżałaby w gestii Wojewódzkich Funduszy Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W jakiej formie przekazywane byłyby pieniędzy? Na stole leży propozycja dwuprocentowych pożyczek udzielanych na maksymalnie 20 lat, ale nic nie jest jeszcze przesądzone. 

Nawet o 300 zł mniej na rachunku

Szczegóły mamy poznać do końca roku. W ciągu tych paru tygodni miałyby rozpocząć się też konsultacje społeczne. Wtedy wypłaty mogłyby ruszyć nawet w pierwszym kwartale przyszłego roku. Dzisiaj jednak nie do końca jest znana zasobność budżetu tego fotowoltaicznego ukłonu w stronę spółdzielni i wspólnot. 

„Mój Prąd II” miałby dotyczyć instalacji dających energię dla tak zwanych części wspólnych. Chodzi o korytarze, piwnice, ale też garaże podziemne. Według Marcina Jamiołkowskiego instalacja baterii słonecznych może przekładać się na mniejsze rachunki za prąd dla pojedynczego mieszkańca rzędu nawet 300 zł rocznie.

Możliwe, że przy okazji kreślenia zasad programu „Mój Prąd II” dojdzie do pewnej rewolucji. Otóż rzecz w możliwości odliczania przez każdego członka spółdzielni lub wspólnoty od rachunku za energię nadwyżek wyprodukowanych ze wspólnych instalacji fotowoltaicznych.

Ponad 16 mW z fotowoltaiki

Przygotowany przez resort Jadwigi Emilewicz program okazał sie niemałym sukcesem. Zupełnie inaczej jest z opracowanym przez Minisetrstwo Energii programem „Czystego Powietrza”. Tam efekt ma dać co najmniej 400 tys. umów podpisywanych rocznie. Tymczasem po dwóch latach nawet nie zbliżamy się do tej liczby.

Program „Mój Prąd” to jednak zupełnie inna historia. W połowie października Ministerstwo Energii informowało, że zaakceptowano już wnioski na łączną sumę dofinansowania na poziomie 14,3 mln zł. Całkowita zaś moc zainstalowana wspartych mikroinstalacji fotowoltaicznych to 16 350,84 kW. A przecież nabory rozpoczęto raptem na przełomie sierpnia i września.

Twórcy programu „Mój Prąd” mają powody do zadowolenia.

Obecnie Narodowy Fundusz Ochrony środowiska i Gospodarki Wodnej chwali się wydaniem w ramach programu „Mój Prąd” już 25 mln zł i powstaniem ok. 5,5 tys. instalacji fotowoltaicznych Co przekłada się na zabezpieczenie energetyczne ponad 12 tys. gospodarstw domowych.

Dopłata do 50 proc.

W ramach programu można starać się o dofinansowanie do mikroinstalacji fotowoltaicznej o mocy zainstalowanej od 2kW do 10kW. Licząc, że koszt (zakup i montaż) jednej instalacji nie pochłonie więcej niż 5 tys. zł – można liczyć nawet na pokrycie do 50 proc. kosztów kwalifikowanych.

Budżet programu to okrągły 1 mld zł i nabór wniosków ma trwać aż do wyczerpania tej kwoty. Dofinansowanie może być udzielone jedynie na nowe urządzenia – wyprodukowane nie później niż 24 miesiące przed instalacją.