mObywatel to nie dowód osobisty. To się jednak niedługo zmieni i plastik w końcu pójdzie w odstawkę

Wielu Polaków już nie nosi na co dzień portfela. Płatności i tak dokonują zbliżeniowo – smartfonem czy zegarkiem, a dzięki aplikacji mObywatel wszystkie potrzebne dokumenty w formie elektronicznej mają zawsze przy sobie. Tak przynajmniej im się wydaje, bo wciąż pełnoprawnym dowodem osobistym jest tylko ten w formie plastikowej karty, która jest z nami od 20 lat. To ma się jednak w końcu zmienić i mObywalel wyśle fizyczne dowody osobiste na emeryturę.

Nasz niedawny tekst, w którym wspomnieliśmy, że mObywatel to taki „prawie dowód osobisty”, a nie pełnoprawny dowód tożsamości, wywołał zaskakujące zamieszanie, choć sprawa nie jest ani nowa, ani nie nastąpiły na tym polu żadne zmiany w prawie. To pokazuje, że Ministerstwo Cyfryzacji, które tak mocno promowało mObywatela, zbyt nieśmiało informowało o ograniczeniach tej aplikacji.

Przypomnijmy, że choć mObywatel wygląda jak cyfrowy dowód osobisty, nie jest to ani dowód, ani nawet dokument. Zgodnie z rządową definicją jest to jedynie „sposób na okazanie i potwierdzenie danych”. Z mObywatela nie skorzystamy więc w sytuacji, w której prawo wymaga okazania dowodu osobistego lub paszportu – na przykład w banku, na lotnisku, u notariusza, czy w salonie operatora komórkowego, rejestrując kartę SIM.

Kryptograficzne potwierdzenie tożsamości

Ministerstwo Cyfryzacji, które jakiś czas temu zostało wchłonięte przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, broni się, że publikowane informacje o mObywatelu „były i są spójne”. „Dokument mObywatel nie jest dowodem osobistym. To dokument zawierający szerszy zakres danych – z Rejestru Dowodów Osobistych i Rejestru PESEL” – przypomina Cyfryzacja KPRM.

Bizblog.pl poleca

Mamy jednak dobre wieści. W mailu wysłanym Bizblogowi ekipa Cyfryzacji KPRM obiecuje, że „wychodząc naprzeciw oczekiwaniom użytkowników, pracuje nad rozwiązaniami umożliwiającymi kryptograficzne potwierdzenie tożsamości przy wykorzystaniu danych z dokumentu mObywatel w różnych interakcjach z instytucjami zaufania publicznego”. Chodzi między innymi o instytucje z branży ubezpieczeń, finansów, czy medyczną.

Skanowanie i kserowanie

Oznacza to nie tylko możliwość okazania mObywatela stacjonarnie, ale również realizację części procesów zdalnie, bez wychodzenia z domu czy przesyłania skanów

– pisze Cyfryzacja KPRM w maulu do Bizblog.pl

Przesyłanie skanów czy kserowanie plastikowych dowodów to od dawna budzi zgrozę u specjalistów od cyberbezpieczeństwa i choć proceder ten zasadniczo udało się ograniczyć, to wciąż występuje jako część standardowej procedury podczas podpisywania umowy w banku czy z operatorem komórkowym. Teraz przynajmniej pojawiła się nadzieja, że ta poważna luka bezpieczeństwa zostanie załatana.

Na razie musimy zadowolić się tym, że – przynajmniej w teorii – z możliwości legitymowania się mObywatelem można zgodnie z prawem skorzystać podczas wyborów powszechnych, korzystając z usług służby zdrowia, w aptece, podczas kontroli policji, potwierdzając swój wiek, przy zakupie alkoholu, odbierając przesyłki na poczcie, podczas kontroli biletów czy też w hotelu, schronisku, hostelu.

W ramach aplikacji działają też inne dokumenty, które – w przeciwieństwie dowodu osobistego – są pełnoprawnymi zamiennikami cyfrowymi. Chodzi między innymi o mLegitymację szkolną i mLegitymację studencką. „Dokumenty te mogą być stosowane w każdej sytuacji, w której okazać można tradycyjną legitymację” – wskazuje Cyfryzacja KPRM i cytuje odpowiednie rozporządzenia ministrów edukacji i nauki.