Rząd przestał wierzyć w cuda. Wróżki i inni magicy znikają z klasyfikacji zawodów

Przepowiadanie przyszłości, ujawnianie przeszłości, a także wykorzystywanie zdolności jasnowidzenia czy telepatii. Taki opis zawodu „wróżbita” do niedawna widniał w klasyfikacji zawodów Ministerstwa Rodziny i Pracy. Po moich pytaniach MRPiPS usunął sankcjonujący istnienie zjawisk paranormalnych opis tego zawodu i pracuje nad nowym. Już wiadomo, że jako kolejne wycięte zostaną „astrolog” i „bioenergoterapeuta”.

Na internetowej resortu rodziny wisi „Klasyfikacja zawodów i specjalności”, która ma być narzędziem wykorzystywanym do potrzeb statystyki, zatrudnienia, pośrednictwa i poradnictwa zawodowego, prowadzenia badań, analiz, prognoz i innych opracowań dotyczących rynku pracy.

Obok takich zawodów jak adwokat, murarz czy nauczyciel, których opisy są dość oczywiste, w rejestrze ujęte są też takie profesje, jak wróżbita czy astrolog. Tu sprawy nieco komplikują się, ponieważ ich definicje nie tylko kłócą się z nauką i zdrowym rozsądkiem, ale wręcz sankcjonują działalność, która może być uznana za przestępstwo.

Nie wierzycie? Spójrzmy na opis zawodu „bioenergoterapeuta”. Według rządowej klasyfikacji taka osoba z jednej strony może mieć ledwie wykształcenie średnie zawodowe i papier czeladnika, a z drugiej „przeprowadza wywiad dotyczący stanu zdrowia i informuje pacjenta o wskazaniach i przeciwwskazaniach do zabiegu”.

Nawet rok więzienia

Problem polega na tym, że takie combo to oczywiste złamanie art. 58 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty: „Kto bez uprawnień udziela świadczeń zdrowotnych polegających na rozpoznawaniu chorób oraz ich leczeniu, podlega karze grzywny”. Jeśli robi to „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”, może nawet na rok trafić do więzienia.

Podobna sytuacja występuje w przypadku astrologa, którego zadaniem według rządowej klasyfikacji jest „udzielanie porad dotyczących konkretnych zagadnień, takich jak stan zdrowia”.

Łamanie ustawy o zawodzie lekarza to jedna strona medalu. Opisy tych zawodów to także gwałt na zdrowym rozsądku i elementarnej wiedzy o świecie. Przykład? Według rządowego rejestru bioenergoterapeuta „ustala historię choroby, diagnozując biopole”, czyli zjawisko, którego istnienia nie uznaje nauka.

Z opisu tego zawodu dowiadujemy się, że do zadań zawodowych bioenergoterapeuty należy między innymi doenergetyzowanie, stymulacja organizmu, harmonizowanie stref energetycznych i organów, wyrównywanie potencjałów, polaryzacja, harmonizowanie czakr i zabezpieczanie biopola. Chyba wystarczy.

Nieco mniej hardkorowo brzmi opis astrologa, choć i tutaj wśród zadań zawodowych takiej osoby mowa jest o „udzielaniu porad dotyczących konkretnych zagadnień, takich jak stan zdrowia”.

Zaglądamy do opisu wróżbity i tutaj zaskoczenie. „Opis w weryfikacji” – brzmi sucha adnotacja w miejscu opisu tego zawodu. Okazuje się, że usunięcie tej definicji to moja sprawka.

Konsultacje z ekspertami

Już wyjaśniam. Kilka miesięcy temu zwróciłem się do resortu Elżbiety Rafalskiej z pytaniem, czy według MRPiPS istnieją ludzie ze zdolnością „dokonywania wglądu w przeszłe i przyszłe wydarzenia” oraz czy ministerstwo uznaje za możliwe przepowiadanie przyszłości i potwierdza istnienie teleportacji.

Nawiązałem oczywiście do definicji zawodu wróżbity, który w całości posklejany był z opisów nieistniejących zjawisk: jasnowidzenia, jasnosłyszenia, telepatii, teleportacji itp.

W długiej i wyczerpującej odpowiedzi resort Elżbiety Rafalskiej tłumaczył, że „umieszczenie w rejestrze niekonwencjonalnych zawodów, w tym m.in. wróżbity, oznacza jedynie odnotowanie faktu, że na rynku pracy takie zawody są wykonywane”. Podkreślono, że to jedynie „spis z natury”, a wróżbita jest zawodem rynkowym, który nie jest regulowany prawnie.

Magiczna definicja wróżbity musiała jednak urzędników ministerstwa wprawić w zakłopotanie. „W związku z Pana wątpliwościami opis zawodu wróżbita zostanie skierowany do konsultacji z ekspertami z zakresu zawodoznawstwa” – napisano w odpowiedzi.

Konsultacje musiały wypaść dla tej definicji wyjątkowo niekorzystnie, ponieważ usunięto ją, zanim powstała nowa. „Obecnie opis ten jest w trakcie konsultacji – skorygowany opis zostanie zamieszczony, w stosownym czasie w bazie wyszukiwarki opisów zawodów” – wyjaśniono.

Z odpowiedzi MRPiPS wynika, że moje pytania o opisy astrologa i bioenergoterapeuty też prawdopodobnie stanowią dla nich pocałunek śmierci. „Także opis zawodu astrolog i bioenergoterapeuta zostaną poddane analizie” – zadeklarowało ministerstwo.

Na razie oba opisy wiszą na stronie resortu. Oby jak najkrócej.