Ostrożnie z tą wojną z LGBT. Minister Czarnek chce spalić na stosie kawał intelektualnego potencjału Polski

To będzie bajka o panu z zapałkami, który stojąc przed stosem, na którym jeden na drugim ułożeni są „homoterroryści” i „totalitarni genderowi ideolodzy”,może zniszczyć spory kawałek potencjału polskiej gospodarki. Szczególnie, że te stosy chce układać na szkolnych korytarzach. Smutny to widok, bo to nie tylko radykalizm, który zawsze boli i strata setek tysięcy umysłów, których potencjał zje lęk, a w efekcie strata dla gospodarki, która nie będzie mogła wykorzystać tego potencjału.

O nowym ministrze edukacji i nauki Przemysławie Czarnku powiedziano już wiele. Może nawet wszystko, przynajmniej, jeśli chodzi o jego poglądy na rodzinę, społeczeństwo i orientacje seksualne. Jego zdaniem trzeba skończyć z wmawianiem dzieciom, że mogą być kim chcą, bo jedyne co mogą, to być żoną i matką albo mężem i ojcem. Tyle mogą. To tak w skrócie. I w wolnym tłumaczeniu. Ale co, jeśli „nasze dzieci” wcale nie wiedzą, czy chcą być kobietą swojego mężczyzny, ojcem swoich dzieci? Co jeśli w dodatku ktoś je za tę niewiedzę karci i dyskryminuje? A jeśli już wiedzą, że wcale nie chcą wchodzić w te tradycyjne role? Ta wiedza wcale nie ułatwia im odnalezienia się w heteronormatywnym świecie.

Wojna z LGBT niszczy potencjał edukacyjny

Takie wątpliwości pojawiają się z wieku dojrzewania, a więc w trakcie intensywnego czasu nauki, często pierwszych planów zawodowych. I okazuje się, że ich orientacja seksualna ma niebagatelny wpływ na ich edukację i dalsze życie.

Bizblog.pl poleca

Już w 2009 r. amerykańcy naukowcy Michelle Birkett, Dorothy L. Espelage i Brian Koenig dowiedli, że orientacja seksualna oraz niepewność, co do jej określenia negatywnie wpływa na łatwość przyswajania wiedzy z powodu pojawiających się myśli samobójczych czy po prostu odczuwania złej atmosfery w szkole. I wcale nie dotyczy to garstki „dewiantów” opętanych genderem z kłami i długimi pazurami. Z ankiet przeprowadzonych przez wspomnianych badaczy, które opisuje forsal.pl, wynika, że wśród amerykańskich siódmo- i ósmoklasistów 75,2 proc. nastolatków określiło swoją orientację jako heteroseksualną, 10,5 proc. określiło się jako nieheteroseksualne, 4,6 proc. miało trudności z określeniem orientacji, a 5,3 proc. nie udzieliło odpowiedzi.

Późniejsze badania z 2019 r. przeprowadzone przez Dario Sansone z Uniwersytetu Vanderbilta na bazie ankiet z USA pokazują, że nastolatkowie LGBT uczący się w liceach mają gorsze wyniki w nauce niż niż ich hetero normatywni koledzy. Częściej też nie wierzą, że uda im się ukończyć szkołę z pozytywnym wynikiem. A jak już ją skończą, rzadziej niż swoi rówieśnicy decydują się kontynuować edukacje na studiach wyższych.

Czy to znaczy, że osoby LGBT są mniej zdolne? Hola! Christopher Carpenter z Uniwersytetu Kalifornijskiego przeanalizował, jak wygląda sytuacja, kiedy osoba LGBT zdecyduje się pójść na studia. Okazuje się, że orientacja seksualna przestaje mieć wpływ na wyniki osiągane w nauce. Ba! Badanie pokazało wręcz, że homoseksualni mężczyźni radzą się lepiej i mają zauważalnie wyższą średnią w nauce niż osoby heteronormatywne.

Prawdopodobny wniosek? Od czasu liceum młody człowiek zdążył już zaakceptować swoją odmienność, co daje mu większą pewność siebie, a lęk przestaje hamować jego potencjał.

Co zatem zrobić, by nie zamykać drogi do dalszej edukacji młodym ludziom, którym presja na hetereonormatywność hamuje w rozwoju edukacji? Badania Gay, Lesbian & Straight Education Network z 2012 r. wskazały, że pozytywny wpływ na samoocenę osób LGBT i wyniki ich egzaminów mają wspierający nauczyciele, polityka przeciwdziałania nękaniu i wprowadzenie zajęć edukacyjnych na temat historii ruchu LGBT.

Straci gospodarka Polski

No to teraz wróćmy do Polski. Kraju, w którym minister edukacji i nauki jest na pierwszym froncie wojny z LGBT i koniecznie chce przenosić ją z ulic do szkół.

Brońmy nas przed ideologią LGBT i skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości

– mówił kilka miesięcy temu Przemysław Czarnek, wówczas poseł PiS i sztabowiec Andrzeja Dudy podczas kampanii prezydenckiej.

Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym i skończmy wreszcie z tą dyskusją

– dodał.

Czy przepisywanie podręczników, które najwyraźniej nas czeka, spowoduje, że dzieci i młodzież dowiedzą się, że nie są równi? Że nieheteronormatywni są gorsi, a heteronormatywni mają prawo pogardzać kolegami? Czy przez to, podobnie jak amerykańscy koledzy, będą mieli gorsze wyniki w nauce albo w ogóle zrezygnują ze studiów?

Według badania Dalia Research w Polsce ok 5 proc. społeczeństwa określa się jako LGBT. To prawie 2 mln Polaków. W grupie wiekowej 14-29 lat, a więc tej będącej w systemie edukacji, jest to 10 proc. Straszmy ich dalej, opowiadajmy, że będą się smażyć w piekle, że są gorsi, nienormalni, a zaszkodzimy samym sobie. Od edukacji przyszłych pokoleń zależy nasz własny dobrobyt. Ktoś jeszcze o tym pamięta czy wszyscy strugamy pale, żeby nabijać na nie wyimaginowanych wrogów?

Ach, przepraszam, układa stosy, bo to miała być bajka o stosach przecież.

I żeby nie było – dobrzy są i jedni i drudzy. Wszyscy, którzy w imię radykalizmu idą na wojnę, żeby niszczyć zamiast wypić meliskę, wziąć głęboki oddech i budować. Żyj i daj żyć innym – to całkiem proste. A katolikom, których krew zalewa, że LGBT niszczy rodzinę i wartości katolickie, dlatego trzeba zniszczyć LGBT polecam tzw. „list zwykłych księży”, którzy, choć w pierwszej linii w armii Boga, nie zbierają wcale drewienek na stosy, za to apelują, by „nie dopuszczać do dyskryminowania kogokolwiek z powodu orientacji” i być „szczerze i realnie otwartym na myślących inaczej”.