Mikołaj Ogonowski bliski tryumfu w turnieju Starcrafta II w Korei

Mikołaj Elazer Ogonowski sprawił nie lada niespodziankę. Do Korei nie pojechał w roli faworyta, ale uległ dopiero w finale, po pięknej walce. Na otarcie łez zainkasował czek. na 10 tys. dol.

Korea od zawsze była lepsza od reszty świata w Starcrafcie. To właśnie tu narodził się e-sport, który już na początku ubiegłej dekady transmitowany był w telewizji i przyciągał dziesiątki tysięcy ludzi na widownię. Ksywki takie jak Boxer czy YellOw na zawsze zapisały się annałach e-sportu. Teraz jednak doświadczamy odwrotnego trendu. Koreańczyków zaczyna dominować reszta świata.

Przed laty turnieje GSL vs. The World, pokazywały przewagę graczy z Korei Południowej nad resztą świata. Ba, całe podia rezerwowane były dla graczy z tego kraju. Teraz jednak w finale zmierzyło się dwóch Europejczyków. A mało brakowało, a Elazera nie byłoby w Korei. Polak nie dostał zaproszenia od organizatorów.

Elazer walczył o bilet w głosowaniu fanów.

Przez długi czas utrzymywał się w tyle za Sashą Scarlett Hostyn z Kanady. Elazerowi pomógł Gimper, który współpracuje z organizacją Polaka, x-kom AGO, na YouTube’ie. Gimper wykorzystał swoje zasięgi, aby skłonić fanów do głosowania na Polaka. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania. Elazer wyprzedził konkurencję o kilka długości. (Okazuje się, że widownia Gimpera pomaga mu nie tylko w głosowaniu w Tańcu z Gwiazdami).

Elazer był skazywany na porażkę, ale pokazał doskonałe umiejętności.

Polak nie miał łatwej drabinki do finału. Już w pierwszej rundzie trafił na Darka, mistrza proligi GSL, którego pokonał 3:2. W kolejnej rundzie oddał tylko jedną mapę TIME’owi, najlepszemu zawodnikowi z Chin. W półfinale potrzebował zaś pięciu map, aby rozprawić się z mistrzem Stanów Zjednoczonych, Neebem.

Elazer miał jednak tyle szczęścia, że na absolutny numer 1 ostatnich miesięcy trafił dopiero w pojedynku o zwycięstwo. Naprzeciwko Polaka staną triumfator ubiegłorocznej edycji turnieju, Joona Serral Sotala.

Fin broniący barw ENCE zaczął z wysokiego C i szybko objął prowadzenie. Przy wyniku 1:3 dla Serrala, Polak zaczął kontratak na mapie Cyber Forest. Wygrał i potrzebował jeszcze jednej mapy do doprowadzenia do remisu. Tak się jednak nie stało

Serral zakończył pojedynek na szóstej mapie.

Elazer jako jedyny na tym turnieju urwał Finowi dwie mapy. Zwycięzca za swoją wiktorię otrzymał równowartość 20 tys. dol. Polak o połowę mniej.

Miejmy nadzieję, że Elazer zrewanżuje się Serralemu na kolejnych zawodach najwyższej rangi – WCS Montreal. Zawody organizowane przez DreamHacka rozpoczną się już we wrześniu, a w puli nagród będzie okrągłe 100 tys. dol.

Więcej o Elazerze dowiecie się z mojego, krótkiego wywiadu z IEM-a.