Bankowcy w szoku. Sąd oddał frankowiczom mieszkanie za darmo, bank nie dostał ani grosza

A jednak! Mieszkanie od banku za darmo wcale nie jest takie niemożliwe. Właśnie jeden z warszawskich sądów postanowił oddać je frankowiczom, uznając, że roszczenie banku o zwrot kapitału jest już zwyczajnie przedawnione. Bankowcy musieli się srogo zdziwić.

A zdziwienie jest tym większe, że o ile Sąd Najwyższy nie odpowiedział niby na sześć pytań dotyczących kredytów frankowych sformułowanych jeszcze na początku roku przez Pierwszą Prezes SN Małgorzatę Manowską, o tyle wydawało się, że tę jedną wątpliwość już rozwiał w maju tego roku: termin przedawnienia roszczeń należy liczyć od momentu, gdy klient dowiedział się o wadliwości umowy kredytowej i zakomunikował to jasno bankowi, składając reklamację.

I niby Sąd Okręgowy w Warszawie 7 czerwca, a więc już po majowym orzeczeniu, z tym się zgodził. Nie zgodził się natomiast z Sądem Najwyższym co do tego, że terminy przedawnienia roszczeń należy liczyć dopiero od momentu, kiedy konsument złoży dodatkowego oświadczenie o chęci skorzystania z ochrony wynikającej z unijnej dyrektywy 93/13 – pisze „Rzeczpospolita”.

Sąd Najwyższy niczego nie rozstrzygnął?

Efekt? Sędzia Kamil Gołaszewski wydał wyrok, w którym uznał, że roszczenie banku wobec frankowiczów o zwrot kapitału po prostu się przedawniło po trzech latach, a kredytobiorcy nie muszą w związku z tym zwracać bankowi pożyczonego kapitału. Mowa o kwocie 174 tys. zł.

Bizblog.pl poleca

Sprawa jest tym ciekawsza, że sędzia Gołaszewski to ten sam sędzia, który rozstrzygał w głośnej sprawie państwa Dziubaków, trudno więc przypuszczać, że nie jest zorientowany w sytuacji.

To pokazuje, jak bardzo dotychczasowe orzeczenia Sądu Najwyższego niczego nie klarują. Przy czym trudno przypuszczać, żeby decyzje sądów o tym, że klienci nie muszą zwracać bankom pożyczonych pieniędzy miały być powszechne. Wyrok z 7 czerwca zapadł zresztą dopiero w pierwszej instancji i nie jest prawomocny.

A bank z pewnością będzie walczył do ostatniej kropli krwi. Przypomnę bowiem, że tzw. mieszkania za darmo, a więc scenariusz, w którym sądy masowo orzekałyby, że bankom nie należy się zwrot pożyczonego kapitału, to najczarniejszy scenariusz dla banków.

Ugody, głupcy!

KNF kilka miesięcy temu policzył, że kosztowałoby to sektor bankowy 234 mld zł i właściwie nikt nie uznaje takiego scenariusza za realny. Dla porównania, najmniej bolesne dla banków ugody to według KNF 34,5 mld zł.

Tylko jakoś nikt się na razie do tych ugód nie rwie. PKO BP jako pierwszy mocno zaangażowany w problem frankowy bank miał rozpocząć proces zawierania masowych ugód z klientami pod koniec września. Już trochę późno, ale jeszcze kilka dni zostało.