Niepokojące wieści z miast. Koronawirus postawił samorządowców pod finansową ścianą

Związek Miast Polskich zebrał dane o dochodach budżetów miast w czerwcu i w pierwszym półroczu 2020 r., w porównaniu do czerwca i pierwszego półrocza dwóch poprzednich lat. Jest bardzo źle.

Po cichu mówiło się o tym od co najmniej tygodni. Zdecydowanie pomniejszone przez pandemię koronawirusa dochody polskich samorządów są sporym zagrożeniem dla poszczególnych budżetów. Pech chce, że dzieje się to w najgorszym z możliwych okresów. Za chwilę kolejna unijna siedmiolatka, trzeba więc patrzeć dokładnie na każdy grosz, żeby przypadkiem niczego nie zabrakło na tzw. wkłady własne, bez których o funduszach europejskich można tylko pomarzyć. Czyli o inwestycjach tym samym też. 

Bizblog.pl poleca

Teraz głośno i wyraźnie na ten temat postanowił wypowiedzieć się Związek Miast Polskich, który zebrał dane o dochodach budżetów miast w czerwcu i w pierwszym półroczu 2020 r. i porównał je do tych analogicznych sprzed roku i dwóch lat. Okazuje się, że skala ubytków w samorządowych budżetach przeszła najśmielsze i najmniej optymistyczne oczekiwania. 

Polskie miasta z mniejszym udziałem w podatkach

Już z danych z pierwszych 60 miast wynika, że nie jest dobrze. Okazuje się bowiem, że w czerwcu 2020 r. udziały w podatku PIT były o ponad 8 proc. niższe niż przed rokiem, podczas gdy w czerwcu 2019 r. wzrosły one aż o 19 proc. w porównaniu z czerwcem 2018 r. Całe pierwsze półrocze tego roku jest pod tym względem pod kreską. Przez pierwszych sześć miesięcy br. miejskie udziały w PIT były niższe o 8 proc. od tych odnotowywanych w takim samym okresie w 2019 r. 

To wszystko przekłada się na konkretne straty. Jak wylicza Śląski Związek Gmin i Powiatów wszystkie samorządy terytorialne z terenu województwa śląskiego tylko w kwietniu z tytułu mniejszych udziałów w PIT straciły względem kwietnia 2019 r. w sumie aż 274 mln zł (370 mln zł teraz w stosunku do 624 mln zł rok temu). Na podstawie zaś przeprowadzonej ankiety wśród 184 samorządów śląskich (wszystkie gminy i powiaty), można stwierdzić, że ubytki w dochodach z tytułu podatku PIT w porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku wahają się między 40, a nawet 50 proc. 

Niestety, nie inaczej jest w przypadku podatku CIT. ZMP informuje, że obserwują „spore wahania w rozliczeniach miesięcznych”. Całe I półrocze przyniosło spadek o około 5 proc. w ujęciu rok do roku, podczas gdy przed rokiem w tej samej grupie miast wystąpił wzrost aż o 19 proc. w stosunku do I półrocza 2018 r.

Dochody własne lecą na łeb i szyję

W innych działach budżetowych samorządowi skarbnicy wcale nie mają łatwiejszego zadania. W którą by nie spojrzeli tabelę – muszą dokonywać znaczącej korekty względem ubiegłego roku. Np. w przypadku wpływów z podatku od nieruchomości miasta odnotowują spadek rzędu przeszło 3 proc. Rok temu przez pierwsze sześć miesięcy wykazano w tym dziale 4-proc. wzrost. Nie inaczej jest, jeżeli chodzi o podatek od czynności cywilnoprawnych: wpływy mniejsze o ok. 4 proc. Podobnie jest z podatkiem od środków transportowych.

Kiedy jeszcze w tamtym roku polskie miasta wyliczały niewielki, ponad 2-proc. wzrost w dochodach z najmu i dzierżawy majątku komunalnego, to teraz mamy do czynienia z wyraźnymi spadkami: o przeszło 12 proc. Bodaj najgorzej w samorządowych rachunkach wyglądają w czasie pandemii wpływy z opłat za użytkowanie wieczyste nieruchomości komunalnych. Już rok temu były pierwsze sygnały, że tutaj dzieje się coraz gorzej. W pierwszym półroczu 2019 r. te wpływy – w porównaniu z pierwszymi sześcioma miesiącami 2018 r. – spadły o 15 proc. Teraz jest znacznie gorzej: runęły aż o 30 proc. w dół. 

I jeszcze pokiereszowana przez pandemię komunikacja miejska

Samorządowi skarbnicy nie mają też co szukać lepszych trendów, patrząc na komunikację miejską. Wszak szeroko rozumiany transport należy do tych dziedzin, które najbardziej ucierpiały przez lockdown wywołany pandemią COVID-19. Zrzeszająca 12 największych miast w kraju Unia Metropolii Polskich wyliczyła, że ich strata z tytułu mniej sprzedanych biletów na transport publiczny tylko od 1 marca do 31 maja wynosi ponad 346 mln zł. Do końca roku ta kwota ma podskoczyć do ok. 740 mln zł. Tylko z tego tytułu Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie przewiduje, że 2020 r. zamkną ze stratą co najmniej 100 mln zł. 

Zdaniem ZMP tam, gdzie wpływy z tytułu komunikacji miejskiej wchodzą do budżetu gminy, można mówić o spadku w ujęciu całego kraju aż o 27 proc. Tymczasem rząd, jak na razie przynajmniej, na te samorządowe rany ma tylko jeden plaster: tarczę antykryzysową 4.0, która ma zadbać o płynności finansową polskich gmin i powiatów.

Regulacje te zakładają m.in. możliwość wcześniejszego przekazywania samorządom subwencji ogólnej z budżetu państwa, a także rozluźnienie reguły zrównoważenia budżetu oraz wyraźne zwiększenie zdolności kredytowej, zarówno w odniesieniu do ubytków dochodowych w tym roku, jak i na stałe. Samorządowcy oczekiwali jednak daleko dalej idących rozwiązań. Jeden z odrzuconych postulatów dotyczył zwolnienia z wpłat „janosikowego” za miesiące, w których wystąpił ubytek w dochodach podatkowych w wysokości co najmniej 10 proc. w relacji rok do roku.