Jest nowy kandydat na kata polskiego węgla. To włączony do systemu ETS metan

Eksperci z Wyższego Urzędu Górniczego sporządzili raport dotyczący metanu w polskich kopalniach. Na razie paniki nie ma, ale jak zgodnie z zapowiedziami w tym roku metan berdzie włączony do handlu emisjami ETS – dla polskiego górnictwa zacznie się bardzo ciężki czas.

Chociaż obecnie wszystkie oczy skierowane są na koszt emisji CO2, który ma pomagać w następnych latach Komisji Europejskiej zmuszać poszczególne gospodarki krajowe do dekarbonizacji (i zminimalizowania roli gazu ziemnego też), to prawdziwym gamechangerem może być w tej klimatycznej potyczce metan. Tymczasem z danych UNFCCC wynika, że aż 70 proc. wycieków metanu z czynnych kopalni węgla w Europie ma miejsce w Polsce.

Bizblog.pl poleca

Już wcześniej Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, ostrzegał, że 80 proc. kopalń w Polsce, to kopalnie metanowe. Przy włączeniu do systemu ETS metanu koszt produkcji węgla mógłby zdrożeć w naszym kraju nawet o 1 mld zł.

Jeśli tak się stanie, to za 15 lat w tym gronie już na pewno się nie spotkamy

– wyrokował Olszewski.

Teraz raport dotyczący metanu w polskiej branży wydobywczej prezentuje Wyższy Urząd Górniczy. Może wnioski nie są aż tak pesymistyczne, ale powodów do radości też jest jak kot napłakał.

Metan zamknie polskie kopalnie?

Raport WUG potwierdził obecną już od lat tendencję. Co roku, także do oddzielnego zagospodarowywania, w polskich kopalniach wychwytujemy coraz mniej metanu. Równolegle nie rośnie efektywność wykorzystania tego gazu cieplarnianego do produkcji ciepła, prądu i chłodu.

Jeszcze w 2018 r. udało się wykorzystać 203,1 mln m sześciennych metanu, rok później już tylko 189,1 mln m sześc., a w 2020 r. – zaledwie 181 mln m sześć. Tym samym tylko w ubiegłym roku z polskich kopalni do atmosfery trafiło ok. 638 mln m sześć. metanu. Na razie jednak opłaty z tym związane nie są wygórowane. Za wyemitowanie jednej tony metanu polskie kopalnie płacą na razie ledwo 29 groszy. Ale to się może jeszcze w tym roku zmienić.

Bruksela wszak nie od dzisiaj zachęca do włączenia do unijnego systemu handlu emisjami ETS oprócz CO2 także metan. To zaś będzie miało znaczący wpływ na ceny emisji. Wystarczy spojrzeć na te związane z dwutlenkiem węgla. Neutralność klimatyczna i Zielony Ład UE wywindował je z poziomu 6-7 do ponad 40 euro dzisiaj. I będzie miało to wpływ na nasze rachunki za prąd. Włącznie metanu do ETS zaś uderzy głównie właśnie w kopalnie. WUG w swoim raporcie wylicza, że może chodzić o koszty rzędu 300 mln zł każdego roku. Licząc bardzo optymistycznie i nie biorąc pod uwagę do końca skoków cenowych, jakich doznaje ostatnio emisja CO2. 

Na razie emisja metanu nie jest żadnym obciążeniem finansowym dla polskiego górnictwa. Przy cenie za wyemitowaną jedną tonę na poziomie 29 gr – to w sumie koszt od 145 do 165 tys. zł rocznie. Tymczasem wszystkie obciążenia środowiskowe polskiego górnictwa to w sumie nawet 72 mln zł. Metan w tym zestawieniu – przynajmniej na razie – gra rolę bardzo ubogiego i nic nieznaczącego w rodzinie krewnego. Włącznie tego gazu do systemu ETS wywróci cały stolik do góry nogami i całkowicie zmieni zasady gry.

CO2 przy metanie to jak mrówka przy słoniu

I absolutnie nie jest to żadna pieśń dalekiej przyszłości. KE chce porządek z metanem zrobić jak najszybciej. Ostateczny projekt stosownych regulacji mamy poznać już w czwartym kwartale 2021 r. Od 5 lutego br. rozpoczęto konsultacje społeczne, które mają potrwać 12 tygodni. Nie ma co zakładać, że potem Bruksela te rozstrzygnięcia będzie przekładać w czasie w nieskończoność. Wszak emisje metanu są drugim, po dwutlenku węgla, czynnikiem przyczyniającym się do zmiany klimatu. Jako gaz cieplarniany metan wyprzedza jednak dwutlenek węgla o co najmniej kilka długości. W atmosferze ma zatrzymywać nawet 28 razy więcej ciepła od CO2. 

Zdaniem profesora Freda Kruppa z Environmental Defense Fund (amerykańska organizacja non profit na rzecz ochrony środowiska), metan odpowiada nawet za 25 proc. ocieplenia, którego obecnie doświadczamy. Bruksela zamierza ograniczyć wycieki metanu przede wszystkim z miejsc produkcji paliw kopalnych, z systemów przesyłowych, z transportu oraz z dystrybucji. Szacuje się, że ograniczenie emisji metanu związanej z działalnością człowieka o połowę w ciągu najbliższych 30 lat mogłoby wyhamować globalne ocieplenie o 0,2 st. C do 2050 r.

I nie ma co liczyć na nagły brak politycznej woli do tych zmian w Brukseli. Lepiej przygotować się na kłopoty gospodarcze z tym związane, na co narażone są przede wszystkim gospodarki uzależnione od węgla. A pod tym względem w Europie Polsce raczej nikt nie podskoczy. Jak pokazuje raport think thanku Ember wpływ emisji metanu z naszego kraju na klimat jest większy niż ma to miejsce w Elektrowni Bełchatów, od lat dzierżącej tytuł największego truciciela UE. 

Dziś, kiedy w Unii Europejskiej mówi się już otwarcie o tym, że niskoemisyjna gospodarka nie powinna wykorzystywać nawet gazu ziemnego, metan wyciekający bez kontroli z byłych kopalń węgla będzie jeszcze większym problemem

– przewiduje dr Wojciech Szymalski, prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju.