Supertania sieć z Syberii wodzi nas za nos. Rosjanie podali nam kolejną datę otwarcia dyskontu w Polsce

Ultratani dyskont z Rosji po raz kolejny przekłada datę swojego wejścia do Polski. Wielka premiera miała mieć miejsce w wakacje tego roku w Częstochowie. Od tego czasu była jednak przekładana i już wiemy, że w tym roku szyldu Mere na polskich ulicach nie zobaczymy. Tanie zakupy zrobią za to mieszkańcy małego niemieckiego miasteczka.

Firma Torgservis, właściciel marki Mere, zapowiada wejście na polski rynek od niemal dwóch lat. W tym czasie o planach jej ekspansji już kilka razy zdążyły poinformować media branżowe, spółka uruchomiła tez stronę internetową, na której informuje, że będzie o 30 proc. tańsza od konkurencji. Od tamtego momentu witryna nie była aktualizowana o czym może świadczyć m.in. informacją, że sieć w 2018r. planuje „otwarcie ośmiu sklepów, koncentrując się na południowej Polsce”.

A sklepów jak nie było, tak nie ma. I to nie ośmiu, a żadnego. Po raz ostatni o otwarciu Mere w Polsce głośno było w lipcu tego roku. Pierwsza placówka miała powstać w Częstochowie. Kolejną datą, którą usłyszeliśmy, podając się za potencjalnych pracowników, była jesień 2019 r.

Zadzwoniliśmy do Mere, by sprawdzić, czy dyskont nie porzucił planów wejścia do naszego kraju. Pierwsza próba nie wróżyła dobrze. We wtorkowe południe telefon do tzw. Działu Rozwoju był po prostu… wyłączony.

Nieco lepiej poszło w dziale odpowiedzialnym za zakup towarów handlowych. Tutaj dowiedzieliśmy się, że nową datą otwarcia pierwszego sklepu Mere jest przyszły rok. Konkretów nie udało nam się jednak uzyskać. Tak czy owak, tanich świąt nie będzie. Osoby, które liczyły, że oszczędzą na zakupach w osławionym hard dyskoncie, muszą, przynajmniej chwilowo, obejść się smakiem.

Torgservis płaci za nic

Całą sytuacja jest o tyle ciekawa, że Rosjanie utrzymują siedzibę w Krakowie, jednocześnie cały czas przesuwając w czasie odpalenie właściwej działalności. A to kosztuje. Ze sprawozdań finansowych wynika, że w 2017 r. spółka zanotowała 76 tys. zł straty. W 2018 r. było to już 95 tys. zł.

Zakładając, że roczny deficyt uda się zatrzymać na podobnym poziomie, dostajemy jakieś 250 tys. zł straty w ciągu 3 lat. W tym czasie jedynym przejawem aktywności dyskontu jest poszukiwanie partnerów biznesowych. Takich, jak ten, za którego podawał się nasz redakcyjny kolega Michał Tabaka.

Torgservis ma na Wschodzie ok. 800 sklepów – w Kazachstanie, Azerbejdżanie i na Białorusi. Działa tam pod nazwą Svetofor. Siedziba spółki jest jednak na dalekiej Syberii, bo właśnie stamtąd wywodzą się jej tajemniczy twórcy – Andriej i Siergiej Sznajder.

W Europie Centralnej Rosjanie poczynają sobie bardzo ostrożnie. Swój pierwszy sklep otworzyli na obrzeżach Lipska. Efekt? Niemieccy klienci rzucili się na wyprzedaże, a placówkę trzeba było zamknąć po kilku dniach ze względu na brak asortymentu.

Mere w Niemczech

Być może to zachęciło Torgservis do kolejnej próby. „Saarbrucker Zeitung” donosi, że Mere ma się pojawić w Homburgu – niewielkim, kilkudziesięciotysięcznym miasteczku położonym koło granicy z Francją. Pod koniec listopada sieć złożyła wniosek do Komitetu Budownictwa i Środowiska. Mere zajmie 800-metrową powierzchnię wcześniej wykorzystywaną do handlu sprzętem ogrodniczym. Wystrój placówki porównywany jest do… „wczesnego Aldi”.

I być może to w pewnym sensie tłumaczy, czemu Rosjanie tak wahają się z wejściem do Polski. Wczesnym Aldi nie chce być już nawet samo Aldi. Niemiecka sieć prowadzi w Polsce intensywne działania marketingowe, starając się przekonać klientów, że z przaśnym dyskontem nie ma już nic wspólnego.

W ciągu 1,5 roku dyskont wyremontował wszystkie sklepy (ok. 130 sztuk), znacząco poszerzył ofertę gastronomiczną i wprowadził tygodnie tematyczne. Sieć robiła też promocje, rozdając darmowe zakupy pasażerom na lotnisku.

Nie wspominam oczywiście o tym, że nasz rynek jest zabetonowany przez Biedronkę i Lida. Być może przedstawiciele Mere rozejrzeli się po Polsce i uznali, że nie ma tu czego szukać, a teraz po prostu myślą, jak opuścić nasz kraj. W Niemczech idzie im przecież dużo prościej.