Kolejny potentat włącza się do gry o mBank. PKO BP obejdzie się smakiem? Byłoby szkoda…

Plan zasilenia PKO BP aktywami mBanku i stworzenia jeszcze większego bankowego giganta na narodowych nogach może się nie udać. Zainteresowanie bowiem transakcją z niemieckim Commerzbankiem wyraził jeden z europejskich potentatów: Erste Group.

Jak donosi Reuters, austriacki gigant, który oprócz rodzimego podwórka doskonale radzi sobie m.in. na Węgrzech, Słowacji, w Chorwacji, w Czechach, Serbii i Rumunii, wyraził wstępne zainteresowanie zakupem od Niemców mBanku.

Bernhard Spalt, zastępca dyrektora generalnego Erste Group uważa, że:

Polska jest ważnym i rozwijającym się rynkiem, w sumie jest to ciekawa okazja. Jego zdaniem, transakcja mogłaby dojść do skutku wyłącznie pod warunkiem wyłączenia z niej obciążenia z tytułu kredytów frankowych. 

mBank i kredyty frankowe to gorąca para

Obciążenia mBanku kredytami frankowymi (na ponad 15 mld zł) mogą inwestorów parzyć, zwłaszcza po ostatnim wyroku TSUE, i są też wymieniane wśród powodów, które zdecydowały o tym, że Commerzbank chce sprzedać polskie aktywa. Z drugiej strony wiadomo, że właściciel mBanku pilnie potrzebuje też pieniędzy.

Niemiecki potentat, pomimo pomocy ze strony rządu federalnego, dalej nie może solidnie stanąć na własnych nogach po kryzysie z 2008 r. 

Sprzedaż mBanku: wydłuża się kolejka zainteresowanych

Zainteresowanie mBankiem Austriaków może stać się przeszkodą w planach polskiego rządu. Chociaż nikt oficjalnie niczego nie potwierdził, coraz głośniej mówi się o wzmocnieniu przez tę transakcję hegemona w polskim sektorze bankowym – PKO BP. Zresztą nie tak dawno prezes PKO BP Zbigniew Jagiełło przyznał, że przygląda się mBankowi, zastrzegając szybko, że to jeszcze nie oznacza chęci konsumpcji. Obserwatorzy słusznie zauważają, że taki ewentualny zakup mógłby być fundamentem do zapowiadanej megafuzji między Pekao S.A. a PKO BP.

Innym scenariuszem, także w tle z pieniędzmi Skarbu Państwa, byłoby przejęcie mBanku przez PZU lub dokapitalizowany w tym celu Alior Bank.

Bez względu na to, który bank z państwowym udziałem stałby za przejęciem, dobrze by było, gdyby mBank nie poszedł w obce ręce. A przecież konkurencja jest duża. W grze jest przecież ING Group, który ponoć powołał nawet już powstać specjalny zespół analizujący taką transakcję.