Jak mBank stworzył aplikację dla świeżo upieczonych inwestorów i giełdowych wyjadaczy?

Niskie stopy procentowe i wysoka inflacja skłaniają do inwestowania na giełdzie. Pandemia przyniosła nową falę inwestorów, którzy wymagają prostoty przekazu i wygody mobilnego zarządzania środkami. Jak mBank dostosowuje swoją ofertę w ich kierunku?

Advertisement

O tym rozmawiam z Maksymilianem Skolikiem, Dyrektorem Biura maklerskiego mBanku. Z rozmowy dowiecie się jak w silnie uregulowanym świecie finansów można tworzyć przejrzyste rozwiązania, bazujące na zrozumieniu potrzeb klienta. Ten zaś chce szybkiego dostępu do aktywów w Polsce i za granicą, inwestowania w pojedyncze spółki i całe rynki. A co najważniejsze – pragnie dokonywać tego z poziomu aplikacji mobilnej – takiej jak mBank Giełda. Dziś już 40 proc. transakcji w Biurze maklerskim mBanku jest realizowana właśnie przez kanał mobilny.

Maksymilian Skolik, Dyrektor Biura maklerskiego mBanku.

Karol Kopańko, Spider’s Web: Czy inwestowanie na giełdzie jest tylko dla wybrańców – rekinów giełdowych?

Maksymilian Skolik, Dyrektor Biura maklerskiego mBanku: Absolutnie nie. Na giełdzie notowane są różne instrumenty – mniej lub bardziej ryzykowne, prostsze i te bardziej skomplikowane. Większość osób, którym zależy na świadomym lokowaniu swoich pieniędzy będzie w stanie znaleźć coś dla siebie.

Bizblog.pl poleca

Jednocześnie warto obalić mit o tym, że inwestowanie wymaga specjalistycznej wiedzy i poświęcenia mnóstwa czasu. Nie ma łatwej zależności im więcej wiem i czasu na to poświęcam tym więcej zarabiam.

Choć oczywiście znajomość prawideł przydaje się, żeby nie popełniać kosztownych błędów.

Kim jest zatem inwestor giełdowy?

Statystycznie to zazwyczaj mężczyzna, z większego miasta w wieku 30-55 lat ze średnim lub wyższym wykształceniem. Ten obraz z biegiem lat się jednak zmienia. Coraz więcej młodych osób interesuje się inwestowaniem, zdając sobie sprawę, że w czasach niskich stóp procentowych i rosnącej inflacji nie można sobie pozwolić na „nieinwestowanie”.

W okresie pandemii zaobserwowaliście napływy nowych inwestorów? Czym oni się różnią od dotychczasowych?

Nowa fala inwestorów przyzwyczajonych przez fintechy do przyjaznych narzędzi i prostej komunikacji chce dostawać produkty, które rozumie i których szybko się nauczy. Zamiast bardzo szerokiego, skomplikowanego wyboru wolą intuicyjne rozwiązania, które poprowadzą ich za rękę.

W bardzo regulowanym świecie finansów to nie jest taka banalna sprawa – upraszczać przekaz, a jednak oddać wiele odcieni szarości, które występują na rynkach finansowych.

Dotychczasowi inwestorzy są z kolei przyzwyczajeni do języka giełdowego, np. sformułowania typu limit kupna czy sprzedaży nie stanowią dla nich zagadki. Dla nowych ten język trzeba upraszczać.

Nowi inwestorzy nie boją się również spoglądać w kierunku rynków zagranicznych. Dla nich kupno światowej marki, którą znają jest naturalne. Znając te preferencje staraliśmy się je uwzględnić w nowej aplikacji mobilnej mBank Giełda.

Dla kogo zatem projektowaliście aplikację mobilną? Dla giełdowych nowicjuszy, czy parkietowych wyjadaczy?

Mieliśmy w głowie 2 persony: początkującego inwestora przyzwyczajonego do prostych interfejsów i doświadczonego, który wymaga szerszej informacji i nie gubi się w jej gąszczu

Stąd np. w zakładce notowań mamy widok prosty, który zawiera nazwę papieru, mały wykres, bieżącą cenę i jej zmianę oraz widok pełny w którym dokładamy wolumeny czy limity kupna i sprzedaży.

Podobnie w zakładce Portfel i Wykres. Początkujący inwestor będzie oglądał liniowy wykres ceny, podczas gdy zaawansowany wyświetli wykres świecowy i doda wskaźniki analizy technicznej.

Obydwaj docenią natomiast to, że bardzo podobnie składa się zlecenia na akcje PZU, Tesli czy ETF na cały świat.

A jakie znaczenie ma właśnie możliwość inwestowania na rynkach zagranicznych w mBank Giełda? Czy to dodatek dla specjalistów, czy zagranicznymi akcjami i ETF-ami interesuje się szersza grupa inwestorów?

Coraz szersza. Szczególnie na rachunkach emerytalnych. Sprawdziliśmy dane za ten rok i okazuje się, że wśród najpopularniejszych papierów na rachunkach IKE/IKZE są obok CD Projektu czy PZU, ETFy na rynki rozwinięte i rozwijające się. ETF wydaje się świetnie odpowiadać na potrzeby nowych inwestorów. Zamiast wybierać najlepszą spółkę z danej branży, można przecież kupić „całą branżę” czyli ETFy, który inwestuje w największe firmy z tej branży. Nie pozwoli to nam zarobić tak dużo jak w przypadku, gdy trafimy na perełkę, ale też i ew. straty będą dużo niższe, gdy nasza perełka okaże się jednak niewypałem.

Z drugiej strony zamiast pieczołowicie budować zdywersyfikowany portfel możemy wybrać ETF na rynki światowe, który ma w portfelu tysiące spółek z wielu kontynentów. A jednocześnie opłaty z utrzymywania takiego portfela nie przekraczają zazwyczaj 0,5 proc. w skali roku.

Biorąc pod uwagę roczne limity na rachunkach emerytalnych (ok 6 tys. zł na IKZE i 15 tys. zł na IKE) to właśnie ETFy pozwalają budować zdywersyfikowane portfele, korzystając jednocześnie z ulg podatkowych związanych z IKE/IKZE.

O wszystkich tych zaletach, ale i ryzykach staramy się opowiadać przystępnym językiem w trakcie naszych szkoleń i webinarów. Na naszym kanale YouTube inwestorzy dowiedzą się zarówno o niuansach składania zleceń na rynkach zagranicznych, jak i ryzykach związanych z inwestowaniem w ETF-y. 

A co z bardziej zaawansowanymi inwestorami? Czy im aplikacja mobilna wystarczy? Nie da się przecież zrobić analizy technicznej na smartfonie?

To zależy jak bardzo skomplikowana ma być ta analiza. Zaawansowani inwestorzy docenią np. powiadomienia push o zrealizowanych transakcjach, które pozwalają im odejść od komputera w czasie sesji.

I oczywiście przyjazny i prosty interfejs do szybkiego składania zleceń. Patrząc na statystyki – 40 proc. transakcji w Biurze maklerskim mBanku jest realizowana właśnie przez kanał mobilny. Wygląda na to, że da się zaprojektować interfejs, który łączy w sobie ergonomię, prostotę i szybkość składania zleceń.

My osiągnęliśmy to przez ukrycie rzadziej używanych opcji zleceń, tak, żeby z nich nie rezygnować, ale jednocześnie przyspieszyć składanie większości najprostszych. Dlatego m.in. dodaliśmy na ekranie zlecenia podsumowanie jego wartości, które automatycznie aktualizuje się w trakcie jego przygotowywania.

Czy mBank Giełda jest skończoną aplikacją?

Nie, cały czas ją rozwijamy. Obecnie obsługuje cztery najczęściej używane inwestorskie czynności – sprawdzanie aktualnych notowań i wykresów, składanie zleceń, monitorowanie zmian w portfelu, a także dodatkowe, jak przeglądanie informacji ze spółek czy historii finansowej. Chcielibyśmy dodawać rzadziej używane funkcjonalności np. zapisy w ofertach publicznych (IPO), jak i więcej narzędzi wspomagających inwestora, takich jak analizy, tematy inwestycyjne czy statystyki portfela.

Jednocześnie mamy świadomość, że scenariusz kolejnych zmian w aplikacji napisze życie. A właściwie wymagania inwestorów na zmieniającym się rynku.

*Artykuł sponsorowany – powstał we współpracy z mBank S.A..