Gdyby rząd był firmą, skarbówka by go rozniosła w pył. BCC: złamał zasady, jakie narzucił przedsiębiorcom

Rozpoczął transakcję z podmiotem niedawno zarejestrowanym, działającym dotąd w zupełnie innej branży, a do tego po najniższej cenie i w hurtowych ilościach. Kupując maseczki od instruktora narciarskiego, znajomego ministra zdrowia, rząd złamał zasady, które narzuca przedsiębiorcom, grożąc im oskarżeniem za współudział w karuzeli VAT.

Zdaniem Michała Borowskiego, ministra do sprawy podatków w Gospodarczym Gabinecie Cieni Business Centre Club (BCC), kontrowersyjny zakup maseczek przez rząd pokazuje wprost, że nie wszystkich dotyczą te same zasady.

Bizblog.pl poleca

Ekspert BCC zwraca uwagę na fakt, że Łukasz G., instruktor narciarstwa, który sprzedał maseczki Ministerstwu Zdrowia, swoją działalność gospodarczą założył niedługo wcześniej przed złożeniem takiej oferty. Co ciekawe: nigdy wcześniej w branży odzieży ochronnej i zabezpieczenia epidemicznego nie działał, nie miał żadnego w tym doświadczenia. 

I tutaj zastanawiamy się, jak mają się działania resortu związane z weryfikacją nowego dostawcy lub kontrahenta w świetle opublikowanej przez Ministerstwo Finansów „Metodyki szacowania należytej staranności VAT w transakcjach towarowych”

– docieka Michał Borowski, ekspert podatkowy BCC.

Maseczki: rząd od innych wymaga, a od siebie już nie

Przywoływany przez Borowskiego dokument jest zbiorem wytycznych dla przedsiębiorców, jak powinni weryfikować swoich dostawców, żeby nie wpaść w VAT-owską karuzelę albo wykazać się należytą starannością VAT. Łamiąc te zasady, narażają się na zarzut udziału w grupie przestępczej wyłudzającej VAT.

Śledząc obszerne wymogi stawiane przez MF każdemu przedsiębiorcy w zakresie należytej staranności VAT w ministerialnej Metodyce, od razu widać, że rząd poległ na wszystkich jej najważniejszych punktach

– stwierdza Michał Borowski.

Złamane trzy zasady

Pierwszy zarzut dotyczy rozpoczęcia transakcji przez resort z podmiotem niedawno zarejestrowanym. Rządowa metodyka ostro tego nakazuje unikać, bo zdaniem MF nowi podatnicy najczęściej wyłudzają VAT.

Drugi z kolei dotyczy tego, że dokonano takiego zakupu maseczek od podmiotu dotychczas działającego w zupełnie innej branży – narciarstwie.

Po trzecie rząd złamał zapisy ministerialnej metodyki, kierując się najniższą ceną. Dokument MF nakazuje unikać „ofert od nieznanych podmiotów, szczególnie w dużym wolumenie i po atrakcyjnych cenach”.

Wychodzi więc na to, że gdy towary kupuje przedsiębiorca, obowiązują go zupełnie inne standardy należytej staranności kupieckiej, niż gdy towar kupuje rząd

– uważa Michał Borowski.

Stawka VAT od początku wskazywała, że nie jest wyrób medyczny

Zdaniem dziennikarzy „Gazety Wyborczej” resort zdrowia musiał od początku zdawać sobie sprawę z tego, że z tą transakcją coś jest nie tak. Chodzi o stawkę VAT.

Ta przypisana do certyfikowanych wyrobów medycznych, jakimi miały być proponowane przez Łukasza G. maseczki ochronne, wynosi 8 proc. Tymczasem instruktor narciarstwa z Zakopanego w korespondencji z resortem zdrowia od początku wspomina o stawce VAT na poziomie 23 proc. Co na to ministerstwo?

Kwestia właściwej stawki VAT leży po stronie dostawcy. Ministerstwo nie jest czynnym podatnikiem VAT

– twierdzi biuro komunikacji MZ.

Szał minął. Zakrywanie ust i nosa nie jest już w cenie

Wszystko wskazuje jednak na to, że w najbliższym czasie rząd w kolejnych tygodniach aż tak bardzo z zakupem kolejnych maseczek ochronnych już nie będzie musiał się spieszyć. Przyczyna jest prosta: to już przestał być towar pierwszej potrzeby, zwłaszcza po rządowym ogłoszeniu znoszącym obowiązek noszenia maseczek na otwartej przestrzeni od 30 maja.

To odwrócenie zainteresowania konsumentów widać np. na Allegro. Jak tłumaczy Business Insider Michał Bonarowski z biura prasowego Allegro popyt na maseczki jest już zaspokojony. Z kolei dane Google wskazują, że jesteśmy już po szczycie zainteresowania tym konkretnym towarem, który przypadł na 9 i 16 kwietnia. Rzecz jasna tym samym ostro w dół leci cena maseczek. Te jednorazowe nie tak dawno potrafiły kosztować 4-5 zł, a te bawełniane – nawet po 15 zł. Dzisiaj znalezienie oferty poniżej 2 zł nie stanowi żadnego problemu.

Obostrzenia w gastronomii. Nieznajomość prawa szkodzi, ale tylko szarym obywatelom