Niemcy mają dość marnowania jedzenia. Chcą zalegalizować wyciąganie produktów ze śmietników supermarketów

Według naukowców z uniwersytetu w Stuttgarcie nasi zachodni sąsiedzi co roku wyrzucają prawie 13 mln ton żywności. Receptą na marnowanie jedzenia ma być kontenering, czyli pobieranie jedzenia ze śmietników sieci supermarketów i producentów żywności. Dzisiaj w Niemczech to zabronione, ale politycy chcą to zmienić.

Marnowanie jedzenia to dzisiaj obok zbyt wysokiej emisji dwutlenku węgla, która rujnuje nasz klimat wiodący problem dla wielu gospodarek. Stąd coraz częściej pojawiają się pomysły, które mają temu zjawisku zapobiegać. Np. we Francji sklepy o powierzchni przekraczającej 400 m kw. muszą niesprzedaną żywność przekazywać nieodpłatnie organizacjom charytatywnym. Bardzo podobnie jest u naszych południowych sąsiadów – Czechów. A teraz za marnowanie jedzenia ostro chcą się wziąć Niemcy.

Marnowanie jedzenia – tonie cała Europa i świat.

Nawet 50 mln ton żywności rocznie ma się marnować na Starym Kontynencie. Statystyczny Europejczyk w ciągu 12 miesięcy do kosza wyrzuca aż 92 kg jedzenia. Globalne dane są jeszcze gorsze. Okazuje się, że marnujemy tyle jedzenia ile spokojnie starczyłoby do zaspokojenia głodu na całej planecie. Warto przy tej okazji pamiętać, że na Ziemi na głód obecnie skarży się aż ok. 795 mln ludzi.

W najbliższych latach dane dotyczące marnowania jedzenia z poszczególnych krajów UE mają być zdecydowanie bardziej konkretne. Wspólnota wprowadzi obowiązek ich monitorowania. Na tym nie koniec. Każdy kraj członkowski do 2025 r. ma ograniczyć marnowanie jedzenia o 30 proc., a do 2030 r. – o połowę.

Hamburg chce rewolucji, czyli kontenering zgodny z prawem.

Nie dziwi więc, że w przestrzeni publicznej pojawiają się pomysły, które mają marnowaniu jedzenia zaradzić. Tak jak ma to miejsce w przypadku inicjatywy minister sprawiedliwości Hamburga Tilla Steffena. Polityk chce podczas przyszłotygodniowego spotkania ministrów sprawiedliwości krajów związkowych w Niemczech odczarować kontenering, czyli pobieranie żywności ze śmietników sieci supermarketów i producentów jedzenia. Teraz takie działanie jest traktowane przez Niemców jako kradzież. 

Każdego roku wyrzucamy w Niemczech miliony ton jedzenia. Uważam za niewłaściwe, że są karani ludzie, którzy aktywnie sprzeciwiają się takiemu marnotrawstwu – przekonuje Till Steffen, który chce, żeby kontenering przestał być w Niemczech karany.

By tak się stało niezbędne są zmiany w niemieckim kodeksie cywilnym i karnym. Teraz piłeczka po stronie rządu federalnego.

Zakaz dla supermarketów załatwiłby sprawę?

Ale być może legalizacja konteneringu nie będzie konieczna. Coraz głośniej bowiem u naszych zachodnich sąsiadów mówi się o wprowadzeniu dla supermarketów i producentów żywności zakazu wyrzucania jedzenia. Wtedy – jak też przekonuje Till Steffen – rozmowa o zmianach w prawie względem konteneringu okazała by się bezzasadna. Bo takiego zjawiska po prostu by nie było w ogóle.

Polska też musiałaby postawić odpowiedni krok.

Koniec końców inicjatywy związane z ograniczeniem albo wyeliminowaniem zupełnie marnowania jedzenia trafią też do Polski. Prawda jest też taka, że nasz kraj nie ma czasu na czekanie i udawanie, że akurat ten problem kraju nad Wisłą nie dotyczy. Wg Federacji Polskich Banków Żywności w naszym kraju rocznie marnujemy ok. 9 mln ton jedzenia. Najbardziej (w połowie) odpowiadają za to gospodarstwa domowe. Czterosobową rodzinę marnowanie jedzenia rocznie kosztuje od 2 do 2,5 tys. zł. Ale dokładne dane w tej mierze mamy poznać z końcem roku. Być może wtedy przyjdzie czas na propozycje nowelizacji lub modyfikacji przepisów w tym zakresie.

Do tego czasu warto pamiętać, że marnowanie jedzenia rzutuje również na kondycję klimatu. Bo wyrzucanie żywności na śmietnik to nic innego, jak dodatkowa emisja dwutlenku węgla: szacowana na ok. 16,6 mln ton. Dlatego poradzenie sobie z tym kłopotem jest w interesie nas wszystkich. Do tego niezbędna będzie współpraca poszczególnych gałęzi gospodarki.

Ważne jest budowanie całościowej i efektywnej strategii na rzecz przeciwdziałania marnowaniu żywności. Taki program powinien obejmować działania w łańcuchu dostaw i w ramach operacji biznesowych, skupiające się na odpowiednim przechowywaniu żywności, optymalizacji procesów produkcji i transportu czy też odpowiednim oznaczeniu produktów na półce sklepowej. Dobrym przykładem jest aktywność przedsiębiorstw, które zachęcają dostawców do minimalizacji odpadów, a jeśli już one wystąpią, nakłaniają swoich partnerów do ich prawidłowego zagospodarowania. Jesteśmy gotowi pracować z firmami nad ograniczaniem zjawiska marnowania żywności we współpracy z dostawcami i konsumentami – przekonuje Irena Pichola, Partner w Deloitte, Lider Zespołu Sustainability Consulting Central Europe.