Do Polski wchodzi megatani dyskont z Rosji. W Niemczech musieli go zamknąć, bo klienci wszystko wykupili

Rosyjska sieć Svetofor wchodzi do Polski – donosi branżowy serwis dlahandlu.pl. To kolejne podejście dyskontu do podboju naszego rynku. W ubiegłym roku po licznych zapowiedziach nasi wschodni sąsiedzi ostatecznie się wycofali. Teraz jednak wracają, a wygląd ich sklepów sprawi, że przypomną nam się czasy pierwszych Biedronek.

Pamiętacie jeszcze palety porozrzucane po podłodze i regały wtykowe rodem z fabryk uginające się pod ciężarem zbyt dużej ilości towaru nawrzucanego tam jak leci? Tak wyglądały właśnie pierwsze dyskonty w Polsce. Gdy spojrzałem na ekmh…wyposażenie wnętrza rosyjskiej sieci Svetofor te wspomnienia stanęły mi przed oczami jak żywe.

I już za chwilę staną się one ciałem, a nie tylko obrazkiem z dalekiej przeszłości. Rosjanie w lipcu otwierają bowiem swój sklep w Częstochowie, wchodząc w ten sposób oficjalnie do Polski.

Pierwsza próba miała miejsce w 2018 roku. Pod koniec wakacji media ekscytowały się, że Rosjanie otworzą u nas sklepy pod należącą do nich marką Mere. Mowa była aż o 105 placówkach. Ostatecznie pomysł jednak upadł. Według informacji wiadomoscihandlowych.pl, uznali, że polski rynek jest zbyt konkurencyjny, w dodatku mocno zdominowany przez Lidl i Biedronkę, które również reklamują się jako dyskonty.

Czy nimi rzeczywiście są to już inna sprawa. Eksperci zauważają, że mamy do czynienia ze zjawiskiem supermarketyzacji. Takie wnioski płyną np. z raportu „Discounters – The Supermarkets of Tomorrow”, opublikowanego przez LZ Retailytics. Jego autorzy piszą, że dawne dyskonty zaczęły rozszerzać asortyment i dopasowywać go pod regionalnych klientów. Coraz częściej oferują też świeżą żywność i dodatkowe usługi jak np. opłacanie rachunków w kasie.

A to wszystko rzeczy kojarzone do tej pory raczej z supermarketami, a nie nastawionymi na cięcie kosztów dyskontami.

Dla odmiany Mere do tej pory cieszy się łatką „twardego dyskontu”. Sprzedaje produkty bezpośrednio z ogromnych palet, a jego wnętrze przypomina halę fabryczną. Nie znajdziemy w nim świeżo wyciskanych soków i bezglutenowych salami. Będziemy się musieli raczej zadowolić najtańszą mielonką z długim terminem przydatności do spożycia. No ale coś za coś.

Z drugiej strony Mere ma oferować produkty tańsze o ok. 30 proc. w porównaniu z konkurencją.

Za naszą wschodnią granicą Svetofor ma dość ugruntowaną pozycję. W Rosji, Chinach, Kazachstanie i na Białorusi pod jego logo działa 800 sklepów.

W ubiegłym roku Rosjanie pojawili się w Niemczech. Tuż po otwarciu okazało się, że parcie na niskie ceny to nie tylko polska specjalność i tydzień po otwarciu trzeba było zamknąć sklep na obrzeżach Lipska, bo wyprzedano cały asortyment. Przerwa, jak donosi Deutsche Welle, trwała całe dwa dni. Za Odrą spółka działa pod nazwą TS Markt.

Czy w Polsce Mere zrobi taką samą furorę? Szczerze mówiąc, mam wątpliwości. Z jednej strony Polacy wciąż dokonują wyborów głównie pod kątem atrakcyjności cenowej. Z drugiej – wydaje mi się, że przyzwyczailiśmy się do poziomu obsługi i wystroju znanego z największych sieci w kraju. Lidl i Biedronka przeszły w ostatnich czasach dużą transformację. Zaczęły dbać o kolorystykę, wprowadziły na półki produkty premium, wepchnęły się ze swoimi sklepami między bloki.

Gdyby Mere zadebiutował u nas w latach 90. mógłbym w ciemno obstawiać, że podbije rynek. Dzisiaj, gdy co lepsze lokalizacje są już obstawione, Rosjanom zostaje działanie na obrzeżach miast. A nie będzie chyba wielkim zaskoczeniem jeżeli napiszę, że Polakom coraz rzadziej chce się tam jeździć. Zostają więc mniejsze miejscowości i konkurencja z idącym jak burza Dino, albo miejscowymi potentatami – jak rozpychająca się na Podkarpaciu sieć delikatesów Piotruś Pan. Tak czy owak, będzie diabelnie ciężko.