O bluzy z Jarosławia zabijają się 50 Cent, Robbie Williams i wiele innych sław. Ale dzisiaj Mariusz Mac robi kryptowalutę

Mariusz Mac rozkręcał sprzedaż koszulek na cały świat jeszcze w liceum. Później stawiał sklep najsłynniejszej polskiej blogerki, aby przejść do świata kryptowalut.

 Aloha form deer robi furorę na Facebooku

Mariusz Mac zaczynał swoją karierę się od współpracy z magazynem „Glamour” już w wieku 17 lat. Pomagał przy sesjach zdjęciowych, a później sam zajął się fotografią – na stażu w tym samym piśmie. Miał głowę pełną pomysłów, a jednym z nich były całkowicie zadrukowane bluzy z różnymi, atrakcyjnymi motywami. Takie produkty były wówczas nowością na rynku.

Bizblog.pl poleca:

Pierwszym krokiem było sprawdzenie popytu – tu z pomocą przyszedł Facebook, gdzie fanpage Aloha from deer pojawił się na początku 2012 roku. Mariusz tworzył bluzy, korzystając z obrazków dostępnych na otwartych licencjach. Projekty podobały się odbiorcom tak bardzo, że fanpage Aloha from deer wkrótce znalazł się w czołówce najbardziej aktywnych stron w swojej kategorii.

Pojawiały się obrazy mistrzów malarstwa, ale elementy natury. Prawdziwym hitem stał się jednak motyw galaktyki rozpostartej od rękawa do rękawa.

Robbie Williams chce wszystkie wzory Aloha from deer

Bluzy Aloha from deer sprzedawały się z pomocą Facebooka, choć był to dopiero początek tej branży.

Narzędzia służące do budowania zasięgów oraz generowania sprzedaży w e-commerce były mało zaawansowane, a ich potencjał trywializowano. Nie było jeszcze influencerów, którzy mogliby napędzać sprzedaż – wspomina Mac.

Ci pojawili się dopiero później, a Mariusz szybko rozpoznał w nich dodatkowy kanał sprzedaży i wymiany zasięgów. Najbardziej wpływowy klient miał się jednak jeszcze pojawić.

Pewnego dnia odezwała się do nas agentka Robbiego Williamsa, która bardzo chciała zamówić wszystkie wzory naszych bluz w rozmiarze XL, właśnie dla niego. To były czasy, kiedy influencerzy i gwiazdy zgłaszały się do nas częściej niż my do nich – dodaje Mariusz

Robbie Williams w bluzie Aloha from deer

Marka zaczęła się rozwijać. Do bluz dołączyły, legginsy, T-shirty, spódnice, koszule, kurtki czy bejsbolówki – wszystkie z fantastycznymi wzorami; z tropikalnymi zwierzętami, chmurami czy… pączkami. Firma liczyła już blisko 10 osób, a brat Mariusza odpowiadał za księgowość. Sklep internetowy zaczął sprzedawać na cały świat, a Aloha from deer wychodziła poza odzież.

Lata 20XX-20XX wspominam jako bardzo intensywny okres mojego życia, bo oprócz samej produkcji odzieży, sprzedaży detalicznej i hurtowej setek różnych rodzajów produktów, robiliśmy też nasze autorskie eventy i masę pobocznych rzeczy – wspomina Mariusz.

Ellie Goulding, Kiesza, 50 CENT, Snoop Dogg, Anja Rubik czy Katy Perry też chcą Aloha from Deer

Przygoda z rozwijaniem własnej marki trwała 5 lat. W 2017 roku Mariusz postanowił sprzedać firmę.

Poczułem, że się wypaliłem. Zacząłem być nieefektywny – wspomina Mac. – Zaczęliśmy się też spierać w kwestiach finansowych z bratem. Prowadzenie firmy z członkami rodziny bywa dość trudne, trzeba być bardzo uważnym i rozważnym

– dodaje.
50cent w bluzie Aloha from deer.

Zapytany, czy ponownie sprzedałby Aloha from deer, odpowiada: nie.

Dziś jestem mądrzejszy o doświadczenia kolejnych lat. Wierzę, że byłbym w stanie zrobić dla firmy jeszcze kilka lub kilkanaście milionów obrotu w nadchodzących latach, skrupulatnie i właściwie używając m.in. marketing performance. Trochę zatem żałuję, ale też z drugiej strony cieszę się — po sprzedaży firmy byłem w stanie zrealizować całkiem sporo innych, ciekawych projektów.

Jednym z nich był sklep Jessiki Mercedes.

Jessica Mercedes to jedna z najpopularniejszych, polskich blogerek modowych. Mac – korzystając z jej zasięgów – pomógł jej rozkręcić od zera zupełnie nową markę. Kolekcja Mercedes trafiła do sprzedaży w połowie 2017 roku.

Pomogłem w stworzeniu konceptu i wdrożyłem go do życia — od organizacji produkcji, przez start sklepu oraz wszelkich niuansów związanych ze stawianiem na nogi nowego e-commerce’u

– podsumowuje Mariusz.

Po sklepie dla Jessiki Mercedes czas na kryptowaluty

Mac dołączył do projektu Krzysztofa Gagackiego, który miał na celu zrewolucjonizowanie obrotu danymi cyfrowymi. W IOVO każdy internauta posiadałby swój własny portfel, z którego mógłby sprzedawać część danych reklamodawcom, otrzymując za to wynagrodzenie

Mariusz nominalnie odpowiadał za komunikację, ale – jak mówi – w rzeczywistości zajmował się dosłownie wszystkim: od produkcji konferencji w Warszawie czy Nowym Jorku, przez strategię marketingową, front-end narzędzia, nadzorowanie treści digitalowych i stawianie strony internetowej.

Dbałem o to, aby projekt wyglądał dobrze i był gotowy do kolejnych ruchów. Niestety w pewnym momencie utknęliśmy bez pieniędzy i niezależnie ode mnie nie byliśmy w stanie dokończyć tego, nad czym pracowaliśmy ostatni rok

wyjaśnia Mariusz.

IOVO zabrakło pieniędzy

Pasja do projektów kryptograficznych jednak pozostała. Dziś Mac współtworzy projekt Trust  Restaurant, którego pomysłodawcą jest Norbert Redke.

Trust to platforma handlowa B2B. Z jednej strony mamy w nim kupujących restauratorów, a z drugiej – sprzedających swoje produkty dostawców. Idea jest taka, żeby – znając transakcje zawierane przez restauracje – robić autonomiczny scoring każdej transakcji i potem w oparciu o tę wiedzę udzielać zainteresowanym lokalom krótkoterminowych pożyczek

tłumaczy Forbesowi Redkie.

Właśnie szef projektu ma być jego największym atutem obok technologii. Redke to restaurator z krwi i kości, znany na warszawskim i polskim rynku gastronomicznym, który zatrudnia setki pracowników.

Do końca roku Trust ma przeprowadzić publiczną emisje tokenów (ICO).

Rynek stał się bardzo wymagający. Nie ma miejsca na frywolne zbiórki pieniędzy, które nie prowadzą do zapowiadanego produktu. Trzeba wykonać ogromną pracę, aby przekonać inwestorów, co wskazuje na dalsze dojrzewanie sektora blockchainowego

– opisuje Mariusz.

Mac pracuje również nad kampanią społeczną, poświęconą zdrowiu psychicznemu, która będzie miała premierę na jesień tego roku.

Akcja Można Zwariować jest wymierzona w społeczne tabu, które towarzyszy zaburzeniom psychicznym.

Skierowana jest głównie do osób cierpiących na depresję, schizofrenię czy chorobę afektywną dwubiegunową, ale tak naprawdę ma zmienić postrzeganie tego typu chorób w społeczeństwie. Akcja obecnie znajduje się na etapie rozmów ze sponsorem.

Polska tonie w samobójstwach. W wyniku samobójstw ginie dwa razy więcej Polek i Polaków, niż w wypadkach samochodowych. To jakaś nieprawdopodobna liczba. Statystyki mówią też, że co czwarty z nas (ja osobiście myślę, że co drugi) napotka na swoim życiu, jakąś formę zaburzeń psychicznych. Można by zasugerować, że to staje się modne – mieć np. depresję. Kompletna bzdura! Ktokolwiek choć raz w swoim życiu napotkał jakąkolwiek formę zaburzenia psychicznego, wie, że tego nie chce i oddałby wszystko, aby czuć się po prostu dobrze opisuje Mac.

Akcja ma zmienić negatywne stereotypu otaczające choroby psychiczne i sprawić, że chorzy nie są wykluczani ze społeczności lub uważanie za niebezpiecznych czy niegodnych zaufania.

W przypadku Mariusza ilustruje to ciekawą drogę, jaką przeszedł – od produkcji bluz, po pracę nad akcją uświadamiającą społeczeństwo.