Miało być: 5 g marihuany w kieszeni, cztery krzaki w domu i miliardy w budżecie. Ale nie będzie – kasę od Polaków zgarną Niemcy

W najbliższej dekadzie światowy rynek konopi ma osiągnąć wartość 300 mld dol. Nic więc dziwnego, że kawałek tego tortu chcą też ugryźć Niemcy, czy Maltańczycy. Szykują się zmiany w Szwecji i Luksemburgu. W Polsce Kombinat Konopny zebrał w 7 minut 4,5 mln zł. Na więcej, bez zgody polityków na razie nie ma co liczyć.

Tylko w Stanach Zjednoczonych w 2020 r. krajowa sprzedaż marihuany wzrosła o 67 proc. W USA przemysł konopi indyjskich szacowany jest już teraz na 61 mld dol. Inwestorski bzik na nie tylko marihuanę rekreacyjną, ale też na jej medyczną odmianę czy olejki CBD – widać dobrze także w Polsce. Świadczy o tym chociażby ostatnia crowdfundingowa emisja akcji Kombinatu Konopnego, który za pierwszym razem pozyskał w ten sposób 4,2 mln zł w 38 minut. Teraz było znacznie szybciej: 4,5 mln zł w ledwie 7 minut. 

Echo Citoyen, think tank zajmujący się reformą polityki narkotykowej we Francji, wylicza że w ciagu najbliższej dekady globalny rynek konopi będzie wart nawet 300 mld dol. Tylko w UE w 2020 r. na CBD konsumenci wydali 8,3 mld euro. 

Wśród konsumentów CBD i konopi indyjskich do celów rekreacyjnych i medycznych istnieją również zróżnicowane grupy konsumentów o szerokim wachlarzu preferencji, co oznacza, że ​​marketing produktów skorzysta na dostosowaniu do tych różnych grup – zauważają autorzy raportu Prohibition Partners.

Niemcy chcą mieć swój rynek konopi

Autorzy opracowania przekonują, że po Ameryce Północnej to Niemcy mają stać się jednym z największych pojedynczych rynków konopi i CBD na świecie. Nic więc dziwnego, że nowy rząd federalny pod wodzą Olafa Scholza zapowiada legislacyjną ofensywę. W przyszłym roku dorośli obywatele mają móc legalnie kupić marihuanę rekreacyjną w licencjonowanych sklepach.

Ekonomista Justus Haucap z Uniwersytetu w Duesseldorfie wylicza, że legalizacja marihuany przyniesie naszym zachodnim sąsiadom dodatkowe 4,7 mld euro do budżetu. Nie chodzi tylko dodatkowe wpływy z podatków i składek na ubezpieczenie społeczne z tytułu zalegalizowania działalności gospodarczej związanej z marihuaną. Liczą się również oszczędności w zakresie egzekwowania prawa i sądownictwa.

Bizblog.pl poleca

Polityka prohibicji w odniesieniu do marihuany zawiodła i nie była w stanie ograniczyć konsumpcji narkotyków – nie ma wątpliwości Justus Haucap.

Legalizacja marihuany wedle tych szacunków mogłaby stworzyć zupełnie nową gałąź niemieckiej gospodarki z ok. 27 tys. miejsc pracy w produkcji, przetwórstwie lub sprzedaży. Z takiego obrotu sprawy bardzo cieszy się Georg Wurth, dyrektor zarządzający w Niemieckim Stowarzyszeniu Konopi, który uważa, że do tej spory miliardy euro wyrzucono przez okno na bezsensowne operacje policyjne. Pieniądze te byłyby znacznie efektywniej wydane na edukację, profilaktykę i pomoc – przekonuje.

Ucierpi na tym czarny rynek, a zyska Skarb Państwa – zgadza się z taką argumentacją Konrad Gładkowski, prezes Centrum Medycyny Konopnej.

Marihuana na Malcie: do 7 gramów na własny użytek

Szansy związanej rozwojem rynku konopnego nie chce przegapić Malta –najmniejsze państwo członkowskie UE. Tam niedawno zdecydowano na legalizację. Dzięki przeprowadzonej reformie prawa na Malcie osoba dorosła będzie mogła mieć przy sobie bez żadnych konsekwencji do 7 gramów marihuany. Posiadanie do 28 gramów będzie traktowane jako wykroczenie i zostanie obarczone grzywną do 100 euro. Nawet do 500 euro grzywny przewidziano za palenie marihuany w obecności osób poniżej 18. roku życia i 235 euro kary za palenie w miejscach publicznych. W domu będzie można hodować do czterech krzaków.

Użytkownicy mają teraz bezpieczną i uregulowaną drogę, z której mogą uzyskać marihuanę. To ograniczy handel narkotykami – uważa Owen Bonnici, maltański minister ds. równości.

Dystrybucją nasion i marihuany mają zająć się specjalne stowarzyszenia. Jedna osoba będzie mogła być członkiem tylko jednej takiej organizacji.

Marihuana w Polsce – prawo ciągle twarde jak skała

A jak ta sprawa ma się w Polsce? Na razie nijak. Od 2017 r. w naszym kraju dozwolona jest terapia marihuaną medyczną. Z kolei z przeprowadzonych w 2020 r. badań przez Kantar wynika, że ponad 60 proc. Polek i Polaków jest za zniesieniem odpowiedzialności karnej za posiadanie niewielkiej ilości marihuany. Ale na razie na żadne zmiany się nie zanosi. 

W Polsce apteki mogą mieć dostępną na receptę marihuanę medyczną, ale nie można jej produkować, co sprawia, że co jakiś czas na rynku widzimy braki. Mimo że pacjenci posiadają recepty, nie są w stanie ich zrealizować – zauważa Konrad Gładkowski.

A i tak w 2020 r. sprzedaż marihuany medycznej w Polsce była czterokrotnie wyższa w ujęciu rocznym, a jej wartość wyniosła ok. 12 mln zł. Rekreacyjna marihuana w Polsce jest nielegalna. Za posiadanie bez żadnych limitów grozi do 3 lat więzienia, a za handel – do 10 lat. Sprzedaż osobie nieletniej może skutkować 15 latami spędzonymi za kratkami. Gdy Parlamentarny Zespołu ds. Legalizacji Marihuany złożył w kwietniu w Sejmie projekt ustawy, która też ma ułatwić hodowle konopi siewnych w Polsce, ale dodatkowo również znosi karę więzienia za posiadanie marihuany rekreacyjnej, nic się nie zmieniło. 

Proponowane regulacje zakładają legalne posiadanie na własny użytek osoby dorosłej do 5 gramów marihuany. Od 5 do 10 gramów traktowane byłoby jako wykroczenie i jedyną sankcją mógłby być mandat. Można też byłoby hodować w domu do czterech krzaków marihuany liczonych na jedno gospodarstwo domowe. Na razie projekt przeczekał w sejmowej zamrażalce. Ostatnio nadano mu numer druku. 

Jestem przekonana, że dzięki rzetelnej, opartej na wiedzy rozmowie w komisjach, szansa na przyjęcie naszych propozycji jest realna – twierdzi odpowiedzialna za projekt posłanka Beata Maciejewską z Lewicy. 

Na przychylność marszałek Sejmu nie ma co liczyć Stowarzyszenie Wolne Konopie, które w ramach inicjatywy obywatelskiej chciało na przełomie tegorocznej wiosny i lata zbierać podpisy pod projektem zezwalającym posiadać do 30 gramów marihuany i domową hodowlę do 4 krzaków. Ale Kancelaria Sejmu już dwa razy odmówiła rejestracji komitetu, niezbędnego do organizowania takiej zbiórki podpisów. Wolne Konopie zapowiadają, że postanowienia Kancelarii zaskarżą do Sądu Najwyższego.

Jeśli spora część polskiego społeczeństwa chce depenalizacji posiadania marihuany, Sejm powinien wziąć to pod uwagę i rozpocząć prace nad naszym projektem ustawy. To podstawowe prawo w każdej demokracji i chcemy z niego skorzystać! Władza stara się nam je ograniczać, odmawiając nam możliwości powołania komitetu – uważa Jakub Gajewski, wiceprezes Wolnych Konopi.