4 krzaki w domu i 30 g suszu przy sobie. Wolne Konopie walczą o depenalizację marihuany

Kilka tysięcy wolontariuszy ma ruszyć w Polskę w ramach akcji stowarzyszenia Wolne Konopie związanej ze zbieraniem podpisów pod projektem depenalizującym marihuanę w naszym kraju. Dozwolone miałoby być posiadanie do 30 g suszu oraz hodowla do 4 krzaków w domu a własny użytek.

Już teraz, jeszcze przed samą akcją, która ma potrwać od maja do sierpnia, organizatorzy są przekonani o sporym zasięgu swoich działań.

Kilka tysięcy aktywistów będzie zbierać podpisy na ulicach, skwerach i straganach miast i wsi, do tego setki stacjonarnych punktów w każdym zakątku kraju

– mówi serwisowi Bizblog.pl Maciej Kowalski, rzecznik prasowy Wolnych Konopi.

Bizblog.pl poleca:

Jeżeli uda się zebrać 100 tys. podpisy pod projektem ustawy – jest spora szansa, że dokument trafi pod obrady Sejmu. Przedstawiciele Wolnych Konopi wierzą, że poparcie przynajmniej dla samej dyskusji o tym problemie uda się uzyskać od wszystkich klubów parlamentarnych.

Znikoma szkodliwość społeczna

Autorzy projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii podkreślają, że chodzi o zniesienie kar za uprawę i posiadanie niewielkiej ilości marihuany na własny użytek.

Jako czyny o znikomej szkodliwości społecznej, przewidywane w obecnym stanie prawnym kary pozbawienia wolności są niecelowe, nieskuteczne i niepotrzebnie obciążają wymiar sprawiedliwości oraz organy ścigania

– czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. 

Dalej autorzy projektu – przedstawiciele Stowarzyszenia Wolne Konopie – przekonują, że marihuana jest – po legalnym alkoholu i tytoniu – najpopularniejszą używką w naszym kraju. Do jej palenia ma się przyznawać nawet kilka milionów Polaków.

Tym samym – jak argumentują Wolne Konopie – zgodnie z obowiązującymi przepisami na wolności znajduje się parę milionów przestępców. Dlatego dotychczasowe regulacje tak naprawdę są fikcją, „która podważa zaufanie do prawa”.

Marihuana w Polsce, czyli tysiące wolontariuszy na ulicach

Maciej Kowalski przekonuje, że od samego gadania nic się nie zmieni. Jego zdaniem trzeba starać się, jak tylko można, modyfikować przynajmniej złe przepisy. 

Zbieranie podpisów to świetna okazja do podjęcia poważnej rozmowy o marihuanie. Jeżeli chcemy za 10 lat wszyscy śmiać się z obecnej prohibicji, musimy działać dzisiaj

– przekonuje.

Dlatego Stowarzyszenie postanowiło zorganizować akcję zbieranie podpisów pod projektem uchwały, dzięki której posiadanie 30 g na własny użytek oraz hodowla w domu do 4 krzaków nie byłoby więcej nad Wisłą karane. Obywatelska inicjatywa ustawodawcza musi zamknąć się w trzy miesiące. Innym obligatoryjnym warunkiem jest podpisanie się pod nią co najmniej 100 tys. pełnoletnich Polaków.

Wolne Konopie zachęcają do włączenia się w akcje na swoim fanpage’u. W całej Polsce jest już blisko 200 lokalizacji, gdzie będą zbierane podpisy. I cały czas prowadzona jest rekrutacja nowych wolontariuszy. Każdy, kto się zgłosi – otrzyma odpowiedź mailową.

Chcemy stworzyć mapę miejsc, gdzie każdy będzie mógł w dowolnym momencie przyjść i się podpisać. Może to być sklep, kawiarnia, jakiś lokal usługowy, cokolwiek. Listę takich miejsc opublikujemy na stronach Wolnych Konopi, tak by maksymalnie ułatwić składanie podpisów

– czytamy w mailu rozsyłanym do wolontariuszy przez Wolne Konopie.

Prawny powrót do XX wieku

Wolne Konopie przekonują, że tak naprawdę nakłaniają do powrotu do czegoś, co już było. Wszak przed 2000 r. w regulacjach widniał zapis mówiący o niekaralności czynu posiadania niewielkich ilości na własny użytek.

Przy okazji organizatorzy akcji polegającej an zbieraniu 100 tys. podpisów uważają, że nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii może przynieść „setki milionów złotych oszczędności dla budżetu państwa z tytułu odstąpienia od penalizacji czynów zabronionych o znikomej szkodliwości społecznej”.