W końcu powiedzieli „basta!” Drakońskie kary sprawią, że ludziom odechce się jeździć e-hulajnogami

Moda na korzystanie z hulajnóg elektrycznych zaczyna wkurzać coraz większą liczbę użytkowników dróg. Brak sprecyzowanych przepisów, fantazja kierujących i nie nadążająca za nią infrastruktura, prowadzą do wielu wypadków. Maltańczycy powiedzieli: basta! i zamierzają wprowadzić bardzo restrykcyjne przepisy.

Elektryczne hulajnogi na minuty wpadły do Polski całkiem znienacka. Właściwie z dnia na dzień chodniki i ścieżki rowerowe zaczęły się zaludniać osobami pomykającymi sprzętem od Lime, Hive’a czy Birda z prędkością 25 km/h na godzinę. Początkowo było dość spokojnie. Mieszkańcy narzekali wprawdzie, że hulajnogi po zakończonym wypożyczeniu lądują byle gdzie, utrudniając życie przede wszystkim niewidomym. Horror zaczął się dopiero w wakacje.

Dzisiaj nie ma już praktycznie dnia, żeby SOR-y nie przyjmowały nowych ofiar. Hulajnogiści zdzierają sobie kolana, łamią nogi i ręce. Niektóre kolizje kończą się nawet wstrząśnieniem mózgu, a bywa, że finał jest jeszcze gorszy. Co na to poradzić?

W Polsce ministerstwo infrastruktury przygotowuje przepisy, które zrówna e-hulajnogi w prawach ze zwykłymi rowerami. Będziemy mogli nimi jeździć po ścieżkach rowerowych, a jeżeli ich zabraknie – po  drogach, na których obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. W ostateczności ustawodawca pozwoli nam też wjechać na chodnik. E-hulajnogi nie będą mogły się też rozpędzać szybciej niż do 25 km/h.

Tymczasem na Malcie…

Nikt nie bawi się w półśrodki. Na początku września ruszyły konsultacje społeczne. Wyjściowe przepisy mocno odstraszą zapewne miłośników szaleństw na elektrycznych hulajnogach. Ci to w dużej mierze turyści, którzy chcą sobie przyspieszyć zwiedzanie miast.

Zacznijmy od tego, że Maltańczycy chcą wprowadzić ograniczenie w postaci wieku – na urządzenie nie wsiądzie nikt, kto nie skończył 18 lat ( w Polsce planowany limit to 10 rok życia). By korzystać z e-hulajnóg trzeba będzie mieć też prawo jazdy i ubezpieczenie. A to już samo w sobie stanowi spory odsiew, bo gwarantuje, że do wypożyczalni nie zawita całkowicie przypadkowa osoba. Same hulajnogi mają być natomiast rejestrowane i licencjonowane.

Ale to dopiero początek regulacji. Decydując się na jazdę po ciemku, trzeba będzie mieć na sobie odblaskową kamizelkę. To znowu mocno zawęzi krąg zainteresowanych wynajmem, bo ilu przypadkowych użytkowników może mieć akurat takową przy sobie?

Wśród pieszych powolutku…

Dodajmy do tej jeszcze wykluczenie z użytkowania głównych dróg, przejść podziemnych i tuneli (mandaty nawet do 500 euro) i wprowadzenie ograniczeń prędkości  do 20 (na drogach) i 10 km/h (na deptakach i strefach dla pieszych). Nagle okazuje się, że poruszanie się za pomocą hulajnogi nie dość, że wymaga wcześniejszego przygotowania, to jeszcze nie jest tak szybkie i wygodne, jak dotychczas. A to daje nadzieję, że uda się znacznie ograniczyć liczbę wypadków.

Gwoli ścisłości warto zresztą zauważyć, że jazda e-hulajnogami w świetle maltańskiego prawa była do tej pory nielegalna. Powyższe przepisy można byłoby więc uznać za liberalizację, gdyby nie to, że starych i tak nikt nie respektował.