Chciał dobrze, wyszło jak zwykle. Były wiceszef PFN zrobił firmie BRW niedźwiedzią przysługę

Czego się nie dotknie, zmienia się w wizerunkową katastrofę. Maciej Świrski rok temu wyleciał z Polskiej Fundacji Narodowej, bo zamiast robić Polsce dobry PR, instytucja ta kroczyła od wpadki do wpadki. Teraz chciał podkreślić polskość firmy meblarskiej, ale w efekcie postawił ją w niezręcznej sytuacji.

Fot. Materiały prasowe BRW

„Zaraz po powrocie z urlopu idę kupować meble do Black Red White. Angielska nazwa, ale firma polska. A wy gdzie idziecie kupować meble?” – zapytał na Twitterze.

Czytaj też:

Były wiceprezes PFN zamieścił poniżej sondę z dwoma opcjami do wyboru: „IKEA” i „Do polskiej firmy”.

Nie minęła godzina, zanim swoich trzech groszy nie wtrącił inny mistrz wpadek, Cezary Gmyz, korespondent TVP w Niemczech. „Właściciel [BRW] jest świadkiem Jehowy” – zwrócił Świrskiemu uwagę.

Wpis dziennikarza nadał ton dalszej dyskusji, w którą były wiceszef PFN się zresztą chętnie włączył.

„Nie wiem, czy wiesz, ale w BRW jest zakaz ozdób bożonarodzeniowych, bo właściciel jest świadkiem Jehowy” – wskazała użytkowniczka o pseudonimie „Mechtylda”. „BRW jest spółką akcyjną. O ile wiem, to nie ma takiego zakazu” – zastanowił się Świrski. „Możemy się ich zresztą spytać” – dodał.

Potem zaczęły się narzekania na jakość mebli BRW. „Tak strasznego wykonania i bylejakości nie widziałam. Krzywo wywiercone otwory, fatalna jakość, po 2 latach meble do wymiany” – napisała jedna z twitterowiczek. „Zgodzę się. Dzisiaj produkty BRW to w znacznej części tandeta” – padła czyjaś odpowiedź.

W dalszej części dyskusji ktoś zapytał Świrskiego, „ile BRW zapłaciło mu za reklamę”. „Hihi” – odpowiedział były wiceszef PFN.