Rząd: lotnisko Modlin nie ma przyszłości. Francuzi: okej, chętnie je weźmiemy

Według przedstawicieli rządu i Przedsiębiorstwa Państwowe „Porty Lotnicze” lotnisko w Modlinie nadaje się do zaorania. Wtedy przychodzi francuski inwestor i mówi, że nie ma sprawy. On chętnie sobie ten Modlin przytuli, włoży w niego pieniądze i będzie nim w przyszłości zarządzał.

Fot. modlinairport.pl

W czasie pandemii lotniska dostają mocno po kieszeni. Część z nich, nie czekając na kolejne wsparcie od państwa, rozważa sprzedaż udziałów zagranicznym podmiotom. To również w pewnym sensie miernik ich wartości. Po boomie inwestycyjnym Polska została z piętnastoma portami lotniczymi, a duża część z nich ogromne straty generowała jeszcze przed pojawieniem się koronawirusa.

Bizblog.pl poleca

Zdaniem PPL jednym z takich zbytecznych lotnisk jest Modlin

Podwarszawski port obsługiwał przed kryzysem ok. 3 mln pasażerów rocznie i był pod względem popularności wśród podróżujących na szóstym miejscu w kraju. Zdaniem poprzedniego prezesa Mariusza Szpikowskiego, nie miało to jednak znaczenia.

Szpikowski twierdził, że umowa, którą Modlin zawarł z Ryanairem, jest dla operatora lotniska skrajnie niekorzystna. Przynosi straty, a port nie ma przed sobą żadnych perspektyw. Dość pesymistycznie to brzmiało, tym bardziej że PPL są jednymi z właścicieli Modlina.

We wrześniu 2020 r. Szpikowski stwierdził, że nie ma sensu ratować lotniska, bo oznacza to tylko przedłużenie jego agonii.  Co było dość ciekawą diagnozą, biorąc pod uwagę, że – przypomnijmy – obsługiwał on 3 mln pasażerów rocznie – tyle samo, ile port we Wrocławiu. Z zarzutami nie zgadzało się za to Mazowsze, tłumacząc, że lotnisko wcale nie generowało strat, a obecna sytuacja jest pokłosiem blokowania przez PPL rozbudowy portu.

I nagle bum

W środku trzeciej fali pandemii do właścicieli Modlina zgłasza się firma Egis Airports Network. Nie mówimy to o pierwszych lepszych świeżakach, bo Francuzi zarządzają 17 średniej wielkości lotniskami na całym świecie.

Egis chciałby na starcie zainwestować w lotnisko 10 mln euro, rozbudowując za te pieniądze terminal i zwiększając liczbę miejsc postojowych dla samolotów. Inwestor chciałby też odkupić 24 proc. udziałów i docelowo przejąć zarządzanie portem.

Finalizacja umowy nie jest jednak przesądzona. Głównym problemem Modlina jest dzisiaj nadmiar właścicieli. Poza niechętnymi mu PPL struktura właścicielska składa się też z Agencji Mienia Wojskowego, województwa mazowieckiego i miasta Nowy Dwór Mazowiecki. Na razie zielone światło na wpuszczenie Francuzów pod Warszawę dało tylko Mazowsze.

Egis zabił Państwowym Portom Lotniczym niezłego ćwieka. Jeżeli Modlin po inwestycjach rozkwitnie, przedstawiciele państwowej spółki wyjdą na dyletantów. Jeżeli PPL zablokują sprzedaż lotniska, pojawią się zarzuty, że idzie po trupach, byleby tylko ułatwić sukces lotnisku w Radomiu (którego notabene też jest właścicielem).

I tak źle, i tak niedobrze

PPL miały pewnie nadzieję, że do takiej sytuacji nigdy nie dojdzie. Spółka włożyła mnóstwo wysiłku w udowadnianie, że Radom to lepsze rozwiązanie logistyczne dla pasażerów, z większy możliwościami rozbudowy. Blokowała emisję obligacji i podniesienie kapitału zakładowego.

Francuzi mogą teraz powiedzieć „sprawdzam”. Jeżeli PPL wpuści ich do Modlina, przekonamy się, która inwestycja jest rzeczywiście bardziej rentowna.