Likwidacja OFE przesunięta do odwołania. Fundusze i tak umierają w kącie po cichu

W ciągu ostatnich trzech lat OFE straciły średnio 25 proc. Głównie z powodu marcowej rzezi na giełdach. To fatalny moment, żeby po tej wycenie przenosić aktywa z OFE do IKE. Ale jak już reforma stanie się faktem, nadal 15,6 mln Polaków będzie wystawiona na ryzyko głębokich strat, bo fundusze, które nastąpią po OFE, również będą musiały inwestować nasze pieniądze przede wszystkim na giełdzie.

Fot. Photo Mix/Pixabay

Likwidacja OFE jednak nie nastąpi w tym roku – dowiedział się „Dziennik Gazeta Prawna”. Wynika to z aktualizacji programu konwergencji, którą w poniedziałek przyjął rząd, a do końca miesiąca prześlę ten dokument do Komisji Europejskiej.

Bizblog.pl poleca

Przypomnijmy, że likwidacja OFE miała nastąpić 1 czerwca tego roku. Środki zgromadzone w OFE miałby być domyślnie przesunięte na Indywidualne Konta Emerytalne. 15 proc. wartości aktywów przekazanych na IKE miała stanowić tzw. opłata przekształceniowa, która miała zasilić budżet państwa. Wobec zatrzymania reformy systemu emerytalnego do budżetu nie trafi z tytułu tej opłaty 13 mld zł.

Kto nie chciałby jednak, żeby jego środki zostały przekazane na IKE, mógłby złożyć stosowne oświadczenie, by przekazać je ZUS. Wtedy opłata przekształceniowa nie obowiązywałaby. Trzeba jednak zaznaczyć, że to nie tak, że w przypadku IKE rząd zabierałby nam 15 proc. zgromadzonych środków, a w przypadku wybrania ZUS mielibyśmy o te 15 proc. więcej. Po prostu środki te byłyby opodatkowane później, kiedy już byłyby wypłacane w formie miesięcznego świadczenia emerytalnego.

To wszystko jednak na razie jest nieaktualne, bo reforma emerytalna została wstrzymana. O tym, że prawdopodobnie tak się stanie, pisaliśmy w Bizblog już pod koniec marca.

Dlaczego likwidacja OFE została wstrzymana? Nie dlatego, że rząd ma w tej chwili na głowie ważniejsze rzeczy. Powstrzymał ją koronawirus, który storpedował giełdy, a tym samym wycenę jednostek Otwartych Funduszy Emerytalnych, których portfele składają się w ponad 80 proc. z akcji.

Jak podaje serwis analizy.pl, na koniec marca wartość aktywów OFE spadła o 14,5 proc. w stosunku do lutego, a więc do 116,2 mld zł. Porównując wycenę aktywów w perspektywie rocznej, OFE straciły 28,2 proc.

W obliczu tak głębokich strat reforma systemu byłaby fatalnym pomysłem, bo przeniesienie aktywów z likwidowanych OFE na IKE musiałoby się odbyć po dzisiejszej, bardzo niskiej wycenie.

OFE w trzy lata straciły 25 proc.

Kilka dni temu Komisja Nadzoru Finansowego zaprezentowała wyniki OFE za okres od 31 marca 2017 r. do 31 marca 2020 r., a więc za ostatnie trzy lata. Okazuje się, że dane te są równie fatalne. Średnia stopa zwrotu OFE to -25 proc. W tym czasie nie było ani jednego funduszu, który straciłby mniej niż 20 proc.

Owszem, w większości to wina ostatniej, marcowej rzezi na giełdach wywołanej przez pandemię. A przecież na inwestycje należy patrzeć długoterminowo, prawda? No i tu niestety sytuacja też nie wygląda dobrze.

Średnia stopa zwrotu OFE za ostatnie pięć lat to -17,3 proc. Dopiero dziesięcioletnia perspektywa przynosi nieco lepsze wyniki, ale one też nie oszałamiają. W ciągu ostatniej dekady najlepszy z funduszy – MetLife – wypracował wynik +21,5 proc., a najgorszy – Generali – jedynie +4 proc.

Wygląda na to, że OFE niespecjalnie przysłużyły się przyszłym emerytom, a największą korzyść z ich funkcjonowania miała giełda. Nie tak miało być. Ale faktem jest, że OFE z 15,6 mln Polaków, którzy są ich członkami, zrobiły po prostu inwestorów giełdowych. W dodatku inwestorów ze związanymi rękami, bo przecież członek OFE nie ma żadnego wpływu, w jakie spółki inwestowane są jego pieniądze, ani nawet nie może samodzielnie zdecydować, że nie ma ochoty na ryzyko i bardzo prosi zarządzających, by jego część pieniędzy inwestowano bezpiecznie.

Zła wiadomość jest taka, że kiedy w końcu odłożona właśnie w czasie reforma emerytalna dojdzie do skutku i miejsce zlikwidowanych OFE zajmą IKE, niewiele się zmieni. Nasze oszczędności nadal będą płynęły szerokim strumieniem na ryzykowny rynek kapitałowy i my nadal nie będziemy mieli nic do powiedzenia.

Dopiero na pięć lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego będziemy mogli grzecznie poprosić, by naszymi pieniędzmi zarządzano bezpieczniej, przesuwając środki do subfunduszu przedemerytalnego. 

Niestety ostatnie dane KNF pokazują, że pięć lat to jednak trochę mało.

Rusza najważniejszy program tarczy antykryzysowej. Spokojnie, pewnie i tak się nie załapiesz