Składki ZUS. Chodzi plotka, że rząd wycofa się z likwidacji limitu

Zamiast zniesienia 30-krotności, co mocno uderzyłoby po kieszeniach najlepiej zarabiających na etacie, rząd może wprowadzić nowy wyższy limit składek ZUS. Mogła by to być ich 40- lub 45-krotność. Organizacje pracodawców straszyły, że całkowite zniesienie limitu może oznaczać exodus zagranicznych inwestorów do innych krajów Europy Centralnej i Wschodniej.

O nowej propozycji dotyczącej limitu składek ZUS informuje serwis Prawo.pl, powołując się na nieoficjalne informacje z kręgów rządowych.

Limit składek ZUS. Gra toczy się o 8,3 mld zł

Obecnie obowiązujący limit oznacza, że ktoś, kto zarobił 30-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia, zostaje automatycznie zwolniony z opłacania składek ZUS i dostaje wyższą pensją. To rodzaj bezpiecznika chroniącego system emerytalny przed wypłacaniem ekstremalnie wysokich świadczeń w przyszłości.

W 2018 r. sytuacja ta dotyczyła prawie 370 tys. osób, głównie z sektora medycznego, motoryzacyjnego, lotniczego, a także związanych z nowymi technologiami oraz biznesem. Miało to wpływ na budżet państwa, do którego nie wpłynęło 8,3 mld zł.

Zniesienie limitu składek ZUS. Pracodawcy i związki zawodowe są przeciwko

Wstępnie wpisany do przyszłorocznego budżetu plan zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS ma dać państwu zastrzyk około 7 mld zł rocznie. To jednak nie podoba się największym organizacjom pracodawców, a nawet związkowcom, którzy wystosowali w tej sprawie apel do rządzących.

Według nich wynagrodzenie netto najlepiej opłacanych pracowników zmniejszyłoby się o 11 proc., a koszt zatrudnienia wzrósłby o 16 proc. Jednocześnie zmniejszyłby się budżet na szkolenia czy podwyżki. Związkowcy z kolei wskazują, że wysokość emerytur najlepiej zarabiających po zniesieniu limitu znacząco by odbiegała od tego, co otrzymuje statystyczny Kowalski.

Zniesienie limitu składek nie wejdzie do ustawy?

Podwyższenie limitu składek na ZUS może wiązać się ze zwiększeniem liczby osób pracujących na samozatrudnieniu. Ryzykiem jest też to, że w Polsce będzie mniej specjalistów, bo ci wyemigrują.

W ostatnich miesiącach mówiło się jednak o całkowitym zniesieniu limitu składek. Podniesienie go do 40- lub 45-krotności jest więc rodzajem kompromisu. Według Jarosława Gowina kwestia ta jest wciąż otwarta. Tymczasem pomysł rządu znajduje się w projekcie budżetu na 2020 r., ale nie został jeszcze sporządzony projekt ustawy.