Jak na Księżycu: skażenie, zapylenie, pożary. I tam powstaje jeden z największych Lidli w Polsce

W Bytomiu jeszcze raz pokazują, że zalegające na terenach hałdy górnicze nie są wcale problemem nie do rozwiązania. Jak są wspólne chęci, to nawet sklep znanej sieci handlowej może tam powstać.

Skażenie gruntu i wód podziemnych, zapylenie i dzikie pożary – to zdaniem NIK największe zagrożenia, jakie niosą ze sobą górnicze hałdy. Chociaż według ekspertów największą bolączką jest to, że w większości przypadków hałdy pozostawione są same sobie i nikt za bardzo nie kontroluje procesów, jakie w nich zachodzą, ani ich wpływu na zdrowie okolicznych mieszkańców.

Bizblog.pl poleca:

Tymczasem w Bytomiu pokazali, że przed hałdami górniczymi jest przyszłość i tereny, na których zalegają, można jak najbardziej inaczej wykorzystywać. Choćby pod budowę sklepu wielkopowierzchniowego.

Budowa największego Lidla w Bytomiu. Fot. Bytomski.pl

Tak powstanie największy Lidl w Bytomiu

W przypadku wielkiej hałdy Kopalni Węgla Kamiennego Centrum w Bytomiu sytuację diametralnie zmieniło rosnące zapotrzebowanie na kruszywo drogowe. To stało za likwidacją tej hałdy. Zaraz potem okazało się, że teren biegnący wzdłuż drogi krajowej 94 budzi zainteresowanie wśród inwestorów.

Największą chrapkę na taką lokalizację miał Lidl, który wszystko sfinalizował i prowadzi tam już budowę największego sklepu, jaki sieć będzie miała w Bytomiu (gdzie na razie funkcjonują cztery Lidle).

Przy okazji inwestycji, jak czytamy w serwisie nettg.pl, zlikwidowano w tym miejscu część garaży i zmodernizowano pobliskie skrzyżowanie (w sąsiedztwie pętli tramwajowej), instalując tam sygnalizację świetlną.

Hałdy to nie koniec świata. Jest też drugie życie

To nie pierwszy przypadek pokazujący, że tereny zajmowane nawet przez dziesięciolecia przez górnicze hałdy mogą być z powodzeniem inaczej wykorzystywane.

Swego czasu, też w Bytomiu, i też terenami zajmowanymi wcześniej przez hałdy KWK Centrum zainteresował się podmiot zajmujący się transportem samochodowym. W efekcie powstał gigantyczny plac postojowy, który pomieści nawet kilka tysięcy samochodów w sąsiedztwie hali produkcyjnej.

Niestety, to ciągle kropla w morzu potrzeb

Chociaż przykładów na nowe wykorzystywanie terenów, gdzie do tej pory leżały górnicze zwały, wcale nie brakuje, to w ujęciu globalnym sytuacja nie jest zbyt różowa. W swoim raporcie NIK zwraca uwagę, że jedynie 2,2 proc. odpadów pogórniczych zagospodarowane jest do celów innych niż wieczyste składowanie, np. do produkcji kruszyw dla budownictwa. 

W zdecydowanej większości hałdy górnicze nadal szpecą teren i blokują skutecznie potencjalne inwestycje. Przede wszystkim zaś stanowią zagrożenie życia i zdrowia mieszkańców, którzy mieszkają w ich sąsiedztwie.