Codziennie niskie ceny? Dobre sobie! Lidl i Biedronka żartują z Polaków

Niekorzystne warunki atmosferyczne, ceny surowców i płodów rolnych oraz koszty pracy i prowadzenia działalności gospodarczej wymienia Lidl, tłumacząc podwyżki cen w swoich sklepach w ostatnim czasie. Biedronka ogólnikowo wskazuje na sytuację rynkową i dane GUS. Tym samym hasło o codziennie niskich cenach naprawdę brzmi jak żart.

Żywność od wielu miesięcy drożeje znacznie szybciej niż inne produkty codziennego użytku, ale ostatnio mamy do czynienia z prawdziwie skokowym wzrostem cen.

Czytaj też:

Z ostatniego raportu cenowego serwisu Dlahandlu.pl wynika, że typowe zakupy spożywcze tylko w ciągu miesiąca podrożały w Biedronce o 14 zł, a w Lidlu aż o 20 zł.

Koszyk Dlahandlu.pl to zestawienie cen 50 najpopularniejszych produktów spożywczych. Narzędzie to nie tylko pozwala porównać ceny w poszczególnych sieciach handlowych, ale także zaobserwować zmiany cen na całym rynku.

Susza i koszty

Lidl i Biedronka, czyli największe sieci dyskontów w Polsce na „niskich cenach” opierają cały swój przekaz marketingowy. W jaki sposób tłumaczą więc wzrost cen o 5-8 proc. w ciągu zaledwie miesiąca?

Zmiany cen uwarunkowane są wzrostem cen u producentów żywności, na które z kolei mają wpływ czynniki takie jak: niekorzystne warunki atmosferyczne, ceny surowców i płodów rolnych czy koszty pracy i prowadzenia działalności gospodarczej

– wyjaśnia nam Aleksandra Robaszkiewicz, szefowa biura prasowego Lidl Polska.

Przedstawicielka sieci handlowej wyjaśnia, że na przykład wyższe ceny ziemniaków oraz mąki są spowodowane zeszłoroczną suszą i mniejszą podażą tych płodów rolnych.

Z drugiej strony warto zauważyć, że w koszyku pojawiły się artykuły na przykład pomidory na wagę, których cena jest wyraźnie niższa ze względu na to, że w tym roku są wyjątkowo korzystne warunki pogodowe do uprawy tego warzywa

– zaznacza.

W takie szczegóły nie wchodzi za to Arkadiusz Mierzwa, szef komunikacji korporacyjnej w Jeronimo Martins Polska, spółce, do której należy sieć Biedronka.

Ceny produktów spożywczych zależą od wielu czynników, w tym m.in. sytuacji na rynku. Zwracamy uwagę, że według GUS ceny w marcu 2019 r. w stosunku do grudnia 2018 r. wzrosły o 0,5 proc., a w kwietniu względem tego samego grudnia 2018 r. już o 1,6 proc.

– tłumaczy Arkadiusz Mierzwa.

Rzecznik JMP podkreśla, że ten wzrost cen znalazł odbicie w koszykach cenowych wszystkich sieci handlowych działających na polskim rynku.

Promocje i marki własne

Obie sieci dyskontów podkreślają, że prowadzą intensywne działania, które mają sprawić, że ich klienci wzrostu cen aż tak nie odczują przy kasie. Wskazują też na akcje promocyjne, dzięki którym niektóre towary można kupić znacznie taniej.

Strategia sieci Biedronka, oparta na długofalowym planowaniu, relacjach z dostawcami oraz aktywnych działaniach promocyjnych, pozwala nam zminimalizować wpływ sezonowych wahań cen i stale oferować niskie ceny

– mówi przedstawiciel JMP Polska.

Z kolei przedstawicielka Lidla zwraca uwagę, ze sieć dwa razy w tygodniu zmienia ofertę, proponując „wiele atrakcyjnych promocji cenowych”. Korzystną relację jakości do ceny mają zapewniać także produkty oferowane pod markami własnymi Lidla.

Warto zwrócić uwagę, że Lidl za wzrost cen nie wini wyłącznie nieprzewidywalnych często czynników sezonowych, ale także wskazuje na rosnące koszty prowadzenia działalności, w tym wzrost kosztów zatrudnienia pracowników.

Na wzrost kosztów pracy wpływ ma głównie niedobór rąk do pracy na rynku, zmuszający pracodawców do szybkiego podnoszenia płac. Warto także wspomnieć, że płaca minimalna, która obecnie wynosi 2250 zł brutto, w przyszłym roku ma być wyższa o 200 zł.

Sieci handlowe już szykują się na wprowadzenie podatku handlowego po korzystnym dla rządu orzeczeniu Sądu Unii Europejskiej. Unijny sąd w połowie maja uznał, że Komisja Europejska nie miała racji, uznając wprowadzony przez rząd Beaty Szydło podatek handlowy za niedozwoloną pomoc publiczną.

Mateusz Morawiecki już zapowiedział, że podatek handlowy zostanie wprowadzony, choć KE przysługuje jeszcze odwołanie od wyroku Sądu UE. Tuż przed wyborami do Europarlamentu premier podał nawet wpływy z tego podatku jako źródło finansowania nowego świadczenia dla niepełnosprawnych. Konkretów w tej kwestii wciąż jednak brak.