Strefy wolne od LGBT niszczą partnerstwa z miastami w UE. To będzie nas słono kosztować

Polskie gminy przyjmują dwa rodzaje uchwał odwołujące się do obrony tradycyjnych wartości. Chodzi o Samorządowe Karty Praw Rodziny i przepisy „przeciwko ideologii LGBT”. Ta druga inicjatywa może okazać się bardzo kosztowna. Na razie samorządowców, którzy ją podjęli, zaskarżył do sądu Rzecznik Praw Obywatelskich.

Zdaniem serwisu atlasnienawisci.pl już ponad sto polskich samorządów przyjęło regulacje prawne wymierzone w społeczność LGBT. Stojący w opozycji do tych danych Instytut Ordo Iuris twierdzi, że to manipulacja, bo zdecydowana większość tych przypadków to Samorządowe Karty Praw Rodziny, która – jak przekonuje Ordo Iuris – w ogóle nie porusza zagadnienia skłonności seksualnych.

Bizblog.pl poleca

Jednak zdecydowanie ważniejsza od tego sporu, czy te, czy tamte przepisy godzą w społeczność LGBT, jest kwestia powiązania tych inicjatyw z funduszami europejskimi. Możliwe bowiem, że niektórzy samorządowcy za swoją zbytnią aktywność ideologiczną słono zapłacą europejskimi funduszami. 

Zwraca na to uwagę Biuro RPO, które jako przykład daje unijny program „Europa dla obywateli”. W opisie jego charakterystyki – tak jak w wielu innych funduszach – stoi zaś czarno na białym, że program musi być dostępny dla wszystkich, bez ograniczeń, również tych dotyczących orientacji seksualnej. Taki list, zwracający na te konkretne zapisy uwagę, trafił właśnie na biurko Marcina Treli, burmistrza Wilamowic, gminy, która w marcu 2020 r. przyjęła uchwałę dyskryminującą środowisko LGBT. Tuż po przegłosowaniu tych relacji burmistrz był przekonany, że nie będą one wiązały się z żadnymi konsekwencjami finansowymi. Najwyraźniej się pomylił.

RPO skarży gminy za uchwały przeciwko LGBT

Zanim jednak niektóre gminy odczują finansowo zderzenie ich prawnych inicjatyw z ustalonym w Brukseli porządkiem, czeka ich bój sądowy. RPO zaskarżył bowiem do sądów administracyjnych 9 uchwał „przeciwko ideologii LGBT”. Takie podjęto m.in. w gminie Mełgiew (lubelskie), Zwierzyniec (lubelskie), czy w Tuszowie Narodowym (podkarpackie).

Biuro RPO przypomina, że w czerwcu br. Komisja Europejska skierowała do marszałków pięciu województw: lubelskiego, łódzkiego, małopolskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego pismo, w którym domaga się wyjaśnień w zakresie stosowania horyzontalnej zasady niedyskryminacji w procesie wydatkowania środków unijnych przez samorządy „wolne od ideologii LGBT”.

Samorządy powinny być świadome, że naruszanie zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną może mieć konsekwencje finansowe

– stawia sprawę jasno w rozmowie z Bizblog.pl Anna Kabulska, dyrektorka zespołu ds. równego traktowania w Biurze RPO.

W piśmie KE do marszałków podkreślona jest przede wszystkim rola art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej, który mówi o poszanowaniu godności ludzkiej, wolności, demokracji, równości, rządach prawa, oraz poszanowaniu praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości.

„Wartości te są wspólne dla państw członkowskich w społeczeństwie opartym na pluralizmie, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości, solidarności i równości kobiet i mężczyzn” – czytamy w liście KE

Prawo boże dla niektórych na pierwszym miejscu

Zaskarżeni samorządowcy wydają się zbytnio nie przejmować tym, że uchwały przeciwko społeczności LGBT mogą ich sporo kosztować. Zdaniem Andrzeja Głaza, wójta Tuszowa Narodowego, „każdego człowieka obowiązuje na pierwszym miejscu prawo Boże, ustanowione dla wszystkich pokoleń całej ludzkości, które jest ponad prawem stanowionym przez człowieka”. I przywołuje przykład Izraela, gdzie zamiast konstytucji obowiązuje dekalog. W piśmie do RPO Adama Bodnara zapowiada, że za „tęczową zarazę” ludzkość „czeka kara większa niż Sodomę i Gomorę”.

Samorządowcy z Lubelszczyzny, którzy zdecydowali się jednak na takie regulacje, pod koniec czerwca br. wystosowali apel do organizacji i instytucji unijnych pod hasłem „Uwolnijmy Europę od ideologii”. W nim zaś podkreślają, że ich działania w żadnej mierze nie są wycelowane w ludzi, tylko w samą ideologię. 

To niebezpieczeństwo, przed którym chcielibyśmy chronić

– przekonuje Radosław Brzózka z zarządu powiatu świdnickiego, który jako pierwszy w Polsce przyjął uchwałę anty-LGBT.

Zachodnie miasta odwracają się od tych polskich anty-LGBT

Polskie gminy, które zdecydowały się na przyjęcie przepisów uderzających w społeczność LGBT, muszą zmierzyć się z międzynarodową konsekwencją swoich wyborów. Ich europejskie miasta partnerskie nie godzą się na takie działania i w odpowiedzi na nie zrywają dotychczasowe kontakty, nieraz budowane przez parę ostatnich dziesięcioleci. Tak właśnie, po 26 latach, stało się z relacją między polskim Tuchowem a francuską gminą Saint-Jean-de-Braye. 

Tamtejsza rada miasta najpierw poprosiła władze Tuchowa o wyjaśnienie powodów podjęcia takiej decyzji, a potem zdecydowała jednak o zawieszeniu budowanych przez ponad ćwierć wieku stosunków. Burmistrz Tuchowa Magdalena Marszałek, chcąc jeszcze ratować sytuację, przekonywała, że wielu mieszkańców nie popiera takiej decyzji radnych. Zasugerowała jednocześnie, że być może Francuzi tak zdecydowali ze względu na bliski termin marcowych wyborów samorządowych nad Sekwaną. 

Podobny los, jak Tuchów, ma spotkać też innych, m.in. Puławy. Po tym, jak gmina stworzyło u siebie „strefę wolną od LGBT”, radni z holenderskiego Nieuwegein zagłosowali za zerwaniem kontaktów z Polakami. Radna Marieke Schouten stwierdził przy tej okazji, że oba miasta są częścią Europy, w której można funkcjonować w przestrzeni publicznej, kimkolwiek się jest, niezależnie od orientacji seksualnej. 

Polska to Polska, z własną tożsamością, własną historią i własnymi ideami. Dlatego uważamy, że gminy partnerskie nie powinny ingerować w nasze uchwały

– odpowiedziała na te słowa Bożena Krygier, przewodnicząca rady miasta Puławy.