Szpitale nie mogą doprosić się sprzętu. Lekarze nie czekają i tworzą internetową bazę braków

Nie ma dnia, by pracownicy szpitali nie informowali o dramatycznym niedoborze środków ochrony czy respiratorów. Rząd jak mantrę powtarza, że wszystko jest w porządku i niczego nie zabraknie. Lekarze nie chcą bawić się w tę słowną ciuciubabkę i organizują pomoc sami. W internecie.

Odnotujemy bardzo duży odzew już od pierwszego dnia uruchomienia strony. Zgłosiło się do tej pory naprawdę sporo ludzi. Na razie ewidentnie widać, że zapotrzebowanie szpitali znacznie przewyższa to, co my możemy dostarczyć. Mam nadzieję, że niedługo te proporcje się zmienią

– mówi Bizblog.pl Marcin Kiszka, koordynator serwisu, lekarz stażysta w Szpitalu Klinicznym im. Heliodora Święcickiego Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Bizblog.pl poleca

Lekarze w Wielkopolsce podjęli inicjatywę pod patronem Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, Lekarzy Medycyny ratunkowej, Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Medycyny oraz Stowarzyszenia „Leczymy z misją”. Postanowili uruchomić serwis koronazglowy.pl, przydatny i dla potrzebujących sprzętu szpitali i dla tych, którzy takiej pomocy mogą udzielić, ale nie wiedzą jak zacząć i do kogo się zwrócić. 

Chcemy skoordynować waszą chęć niesienia pomocy z potrzebami medyków. Wspierani przez Wielkopolską Izbę Lekarską mamy narzędzia i realne możliwości w zorientowaniu się, co jest tak naprawdę potrzebne. Pomóż nam bezpiecznie pomagać chorym!

– apelują twórcy serwisu koronazglowy.pl.

Zgłoś potrzebę albo chęć niesienia pomocy

Serwis podzielony jest na dwie główne kategorie: dla tych którzy potrzebują pomocy i dla tych, którzy mogą jej udzielić. W pierwszym przypadku trzeba podać namiary kontaktowe na szpital i na osobę zgłaszającą w ten sposób jakiś deficyt.

Rzecz jasna należy też dokładnie opisać aktualne potrzeby. Z kolei oferujący przez ten serwis pomoc muszą dodatkowo określić, czego konkretnie dotyczy proponowane wsparcie. Czy chodzi np. o maseczki chirurgiczne szyte samodzielnie, czy kombinezony ochronne, a może catering lub wolontariat. 

Braki w sprzęcie jak Polska długa i szeroka

Maseczki i kombinezony potrzebne są w Wojewódzkim Szpital Zespolonym w Płocku. Fartuchów, czepków chirurgicznych oraz przyłbic i gogli dla ochrony oczu brakuje w Wojewódzkim Szpitalu Obserwacyjno-Zakaźnym w Bydgoszczy. Dodatkowo rękawiczek z kolei nie ma w Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

Staramy się uzupełniać zapasy odzieży ochronnej na bieżąco. Nie jest to łatwe

– twierdzi Anna Górska, rzeczniczka szpitala.

Podane przykłady nie są niestety wyjątkami. Podobne, nawet bardziej dramatyczne apele w sprawie brakującego sprzętu szpitalnego wystosowano już w Trójmieście, w Szczecinie, czy w Warszawie. Wśród wyciągających rękę nie brakuje też tych mniejszych miast jak chociażby Rybnik, Wodzisław Śląski, Legnica, Nowa Sól, Goleniów, Słubice, Tarnowskie Góry.

Można tak jeszcze bardzo długo wymieniać. Wszystkie te szpitale lub stacje pogotowia ratunkowego łączy jeden, wspólny mianownik: brak sprzętu. Od tego ochronnego, przez środki dezynfekcji, po wreszcie sprzęt pomagający pacjentom oddychać.

Rząd swoje, a szpitale swoje. W środku chory pacjent

Premier Mateusz Morawiecki kilka dni temu przedstawił „tarczę antykryzysową”, która ma by takim krajowym remedium na efekty pandemii koronawirusa. Dzięki wyliczonemu na ok. 212 mld zł pakietowi lżej ma być w tych ciężkich czasach przedsiębiorcom, a i na czas walki z zarazą nie zabraknie niezbędnych do tego materiałów i sprzętu w szpitalach. 

Chcemy alokować co najmniej 7,5 mld zł dodatkowych środków na jednoimienne szpitale zakaźne, na wsparcie dla służby zdrowia, materiały ochronne, wszelkie inne sprzęty medyczne, aparaturę medyczną, która jest niezbędna w walce z wirusem, ale także w modernizacji całej bazy szpitalnej, całej bazy podstawowych jednostek opieki zdrowotnej

– stwierdził premier polskiego rządu.

Na razie jednak taka skonstruowana pomoc dla służby zdrowia niewiele daje. Przykładem są chociażby szpitale z Zielonej Góry i Gorzowa Wielkopolskiego, które już w lutym prosiły Ministerstwo Zdrowia o pomoc. Na darmo. Przez kilka tygodni nic nie dawały też apele w tej sprawie Elżbiety Anny Polak, marszałek województwa lubelskiego.

Te szpitalne kłopoty w całej Polsce nawet potwierdza Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, który w rozmowie w TVN24 stwierdził, że „nie jest żadna tajemnica, że mamy bardzo poważne problemy, jeśli chodzi o medyczny sprzęt ochronny”. „Zresztą jak cała Europa i świat” – stwierdza.

Nie tak dawno od tej samej władzy lekarze usłyszeli, że jak chcą, to mogą wyjeżdżać za granicę, a od byłego już marszałka Senatu (lekarza!), że powinni leczyć „dla idei”. Dzisiejsze komplementy za siłę ducha i odwagę od tego samego rządu nie za bardzo na nich robią wrażenie. Tak samo, jak obietnice, że nikomu nie zabraknie materiałów ochronnych i sprzętu do ratowania życia.