Szczepienia uratowały Europę. Ryanair się cieszy, reszta świata liczy straty i zielenieje z zazdrości

Kłuj się i leć, reklamował się przed wakacjami Ryanair. Ależ to były prorocze słowa! Dzięki szczepionkom i paszportowi Covid-19 europejskie lotnictwo wraca powoli do normalności. W tym czasie na innych kontynentach rosnąca liczba zakażeń znów rozkłada linie lotnicze na łopatki.

Lowcost dostał za swoją kampanię mocno po głowie, bo regulator uznał, że obietnice powrotu do wakacji sprzed koronawirusa to lekkie przegięcie. Nawiasem mówiąc, to prawda. Wielka Brytania do tej pory wylicza turystom, gdzie mogą latać bez konieczności odbywania kwarantanny.

W skali ogólnoeuropejskiej lotnictwo ma się jednak całkiem nieźle. Wprowadzenie paszportów covidowych i masowe akcje szczepień pozwoliły na zniesienie wielu restrykcji i stosunkowo bezproblemowe poruszanie się w granicach Unii Europejskiej.

Ryanair planuje zyski

W najlepszej sytuacji są oczywiście linie niskokosztowe. Ryanair po 273 mln euro strat w II kwartale 2021 r. w kolejnych trzech miesiącach spodziewa się zysku. Pierwszego do czasu wybuchu pandemii. Przewoźnik uruchamia też 250 tras na sezon zimowy. Wizzair spodziewa się za to przewieźć w tym roku podobną liczbę pasażerów co przed pandemią, a od 2020 r. jego flota powiększyła się o 20 maszyn.

Bizblog.pl poleca

W niezłej kondycji powinna być też za chwilę Lufthansa. Narodowy przewoźnik Niemiec chce do końca roku obsługiwać 70-80 proc. pasażerów w porównaniu ze stanem sprzed wybuchu koronawirusa. Przed wakacjami odsetek ten wynosił zaledwie 10 proc.

Spójrzmy zresztą na grafikę analitycznej firmy Cirium. Europejskie lotnictwo po wielu chudych miesiącach w maju zaczęło wydostawać się z głębokiego dołka i wyskoczyło nagle na drugie miejsce pod względem dziennej liczby lotów (w odniesieniu do 2019 r.):

Na pierwszym miejscu znajduje się Ameryka Północna. W USA proces odbudowy ruchu lotniczego nastąpił stosunkowo szybko, ale na horyzoncie pojawiają się czarne chmury. W kraju rośnie liczba zakażeń wariantem delta. Southwest Airlines narzeka, że coraz więcej Amerykanów odwołuje rezerwacje.

To jeszcze nie koniec problemów

– rzucił dyrektor operacyjny Southwest, Mike Van de Ven

Chiny biorą na wstrzymanie

Podobnie sprawy mają się w Państwie Środka. Chińczycy dzięki wprowadzeniu kodów QR i drobiazgowym śledzeniu zakażonych dość szybko uporali się z wirusem. A przynajmniej tak się wydawało.

W kraju wciąż pojawiają się nowe ogniska zakażeń. Polityka Pekinu jest przy tym bardzo rygorystyczna. Wykryto zakażenia w porcie? Zamykamy cały terminal. A, że w ciągu ostatnich tygodni wariant delta został wykryty w co najmniej 16 prowincjach, Chiny znów narzucają ostre ograniczenia ze wstrzymanie ruchu na lotniskach w Pekinie czy Nanjing na czele.

Efekt? Branża narzeka, że w sierpniu obsłuży tylu pasażerów co w lutym.

Europa szykuje nowe restrykcje

Na Starym Kontynencie przewoźnicy tak zachłysnęli się sukcesami, że zamierzają dokręcać śrubę pasażerom. Tym razem w kontekście maseczek. Lufthansa, Air France i Finnair (ale też brazylijskie LATAM Airlines) zakazały używania na pokładzie maseczek z bawełny i innych materiałów przepuszczających zbyt wiele zarazków.

Akceptujemy maski chirurgiczne, maski oddechowe FFP2 lub FFP3 bez zaworu i inne maski bezzaworowe o tym samym standardzie (N95)

– napisała fińska linia

Sytuacja powoli nam się klaruje. Wymóg szczepień i zaostrzony reżim sanitarny na lotniskach i w samolotach może i jest uciążliwy, ale ma jedną potężną zaletę. Pozwala nam w ogóle latać.