Od Microsoftu do Ubera – kto robi dużą kasę, a kto jej nie robi. Oto podsumowanie wyników finansowych kilku dobrze znanych firm.

O tym, że Apple, czy Google zarabiają dużo wiedzą wszyscy. Ale jak to jest z takim na przykład Netflixem, Spotify, Snapem, czy Teslą – niekoniecznie wszyscy. 

Wiemy, że to młode firmy, które siłą rzeczy zaczynały od strat, ale idą w stronę zysków. Tylko, czy już tam doszły? Postanowiłem sprawdzić to przy okazji publikacji wyników finansów za drugi kwartał. 

Pomijam to, ile mają userów, jak szybko poszerzają skalę działania, i jak bardzo rosną im przychody. Interesuje mnie tylko wypracowywana gotówka. Czyli nawet nie zysk netto, na który wpływ mają różne obowiązkowe działania księgowe (na przykład wliczanie w koszty wynagrodzenia w postaci bonusowych akcji dla zarządu, które nie wiążą się z żadnym wydatkiem pieniężnym). Chodzi mi o tak zwane przepływy operacyjne, czyli parametr, który najlepiej pokazuje, czy spółka w danym okresie wypracowała jakieś pieniądze, czy trzeba było jednak do niej dokładać. 

Potem przy okazji zerknę na inną liczbę, która znajduje się w tym samym sprawozdaniu finansowym, kilka linijek niżej – CAPEX. Czyli wydatki inwestycyjne. Są bowiem firmy, które generują sporo gotówki, ale potem w całości inwestują ją w rozwój, w efekcie w kasie nic nie zostaje. Można się domyślać, że firmy, które dopiero zdobywają rynek i zależy im głównie na zwiększaniu skali powinny być właśnie na tym etapie rozwoju i inwestować ile tylko się da. Ale czy faktycznie to robią? Tu jedna ważna uwaga: CAPEX to inwestycje tylko w aktywa trwałe, czyli budynki, fabryki, wyposażenie, ale też oprogramowanie. Kiedy np. Apple kupuje za 100 mln dol po prostu rządowe obligacje, żeby gdzieś zaparkować kasę, to tego jako inwestycje nie liczę. 

Pod lupę wziąłem czternaście spółek dobranych subiektywnie jako znane, modne i innowacyjne.

To oczywiście światowa czołówka czyli Apple, Amazon, Alphabet, Microsoft i Facebook plus mniejsi, ale z różnych przyczyn kontrowersyjni – Uber i Tesla plus znacznie mniej kontrowersyjni – Netflix, Spotify, Twitter i Snap. Dołożyłem jeszcze Lyft Uberowi do towarzystwa, super modnego producenta mięsa z roślin czyli Beyond Meat no i jedynego rodzynka z Azji w postaci Samsunga (Alibaba i Tencent swoje wyniki podają dopiero za tydzień).

To oczywiście światowa czołówka czyli Apple, Amazon, Alphabet, Microsoft i Facebook plus mniejsi, ale z różnych przyczyn kontrowersyjni – Uber i Tesla plus znacznie mniej kontrowersyjni – Netflix, Spotify, Twitter i Snap. Dołożyłem jeszcze Lyft Uberowi do towarzystwa, super modnego producenta mięsa z roślin czyli Beyond Meat no i jedynego rodzynka z Azji w postaci Samsunga (Alibaba i Tencent swoje wyniki podają dopiero za tydzień).

Zestawienie ich przepływów operacyjnych (w przypadku Samsunga przeliczonych z koreańskich wonów na amerykańskie dolary) z drugiego kwartału wygląda tak:

Warto zauważyć, że w zestawieniu są tylko cztery spółki, które nie generują gotówki. Udaje się to ostatnio nawet Tesli. Nawet Lyft i Spotify dają sobie radę. Z kolei pół miliarda do tyłu w Netflixie może stanowić niemiłe zaskoczenie, zwłaszcza dla kogoś, kto uiszcza im 50 zł co miesiąc. Na drugim końcu tabeli mimo wszystko mnie przynajmniej zaskakuje tak duża odległość pomiędzy Microsoftem i całą resztą. Chociaż trzeba też pamiętać chociażby o sezonowości biznesu Apple’a, który akurat drugi kwartał kalendarzowy ma zwykle taki sobie. W czwartym kwartale odległość między tymi firmami zapewne będzie mniejsza. Tak, czy inaczej, jeśli chodzi o kwartał drugi to król jest tylko jeden jeden i dopiero w pewnej odległości za nim mamy resztę globalnych tech-liderów.

Teraz CAPEX. Wydatki na inwestycje w drugim kwartale wyglądały tak:

Tu lider jest inny i kwestia, czy to jest zaskoczenie, czy nie, że to akurat Alphabet i Google, to jest zapewne temat na miłą dyskusję w gronie znajomych. Drugim ciekawym tematem jest tu jednak dość duża przewaga Samsunga nad Apple. Cała reszta poza pierwszą szóstką inwestuje mniej więcej tyle, na ile ich stać. Zapewne robią co mogą, a mogą znacznie mniej niż taki chociażby Facebook, czy Amazon. Można też uznać, że Tesla i Uber naprawdę mocno się starają. 

Na koniec można odjąć tę drugą wartość, czyli CAPEX od tej pierwszej, czy przepływów operacyjnych i wtedy wyjdzie nam tak zwany free cashflow, czyli to, ile w firmie zostaje gotówki z tego, czym ona się faktycznie zajmuje (a nie z jakichś księgowych jednorazówek i innych dziwnych przypadków) po odliczeniu wydatków na inwestycje, których nie da się przecież uniknąć, kiedy chce się iść z biznesem do przodu. 

Pierwszy jest Microsoft, który po prostu najwięcej zarabia, drugi Apple, który jednak chyba stosunkowo mało inwestuje. A na końcu Snap, który przepalił ponad 100 mln USD w kwartał, Netflix, który przepalił 5 razy więcej i Uber, który w tej konkurencji jako jedyny przekroczył miliard. 

Tak to wygląda. W sumie moim zdaniem i tak w większości przypadków lepiej, niż się spodziewałem.