Kryzys na rynku pracy! A będzie jeszcze gorzej, bo Niemcy kuszą Polaków euro, a Anglicy funtami

W maju przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach w Polsce wyniosło 5637 zł, a to oznacza wzrost o 10,1 proc. wobec zeszłego roku! Ktoś jeszcze pamięta, że w maju ubiegłego roku płace rosły jedynie w tempie 1,2 proc. r/r?

Jasne, to w dużej mierze wynik tego, że w ubiegłym roku wiele firm ścięło pracownikom wynagrodzenia z powodu przestojów, lockdownu i obaw o kryzys. Ale według ekspertów firmy Personnel Service majowy skok wynagrodzeń to nie jednorazowe zasypywanie tej dziury, bo pensje w czerwcu prawdopodobnie zwiększyły się nam znowu o 10 proc. r/r, a w kolejnych miesiącach będą rosły o 8-9 proc. r/r.

Presja płacowa jest tym większa, że pracodawcy mają poważne problemy ze znalezieniem pracowników. I to mimo że oferują coraz lepsze warunki. Po odmrożeniu gospodarki firmy znów chętniej zatrudniają, mamy wręcz wysyp ofert pracy, a branża logistyczna ma wręcz rekordowe plany zwiększania zatrudnienia.

Tylko że plany można sobie mieć, ale co z tego, skoro pracowników nie ma. Rąk do pracy brakuje szczególnie turystyce i sektorze HoReCa. A ponieważ to jednocześnie te same braże, które w czasie kryzysu oberwały najmocniej, nie stać je, by podnosić pensje ponad średni wzrost płac. No i koło się zamyka.

Globalny kryzys na rynku pracy

A najgorsze, że to nie tylko nasz problem. CNN Business pisze wręcz o globalnym kryzysie na ryku pracy. Pracownicy, którzy w najgorszym momencie ubiegłego roku zniknęli z zakładów pracy, teraz jakoś nie chcą wracać. I nie chodzi wyłącznie o fabryki czy hotele.

Bizblog.pl poleca

Według CNN nie ma obecnie branży, która nie boryka się kryzysem braku rąk do pracy. Ba! Nawet restauracje z legendarnymi gwiazdkami Michelin czy banki z Wall Street twierdzą, że nie mogą zatrudnić tylu pracowników, ilu potrzebują.

Ten kryzys może mieć szersze konsekwencje. W USA na razie na nowo rozpętał wojnę pomiędzy lewicą a republikanami, którzy twierdzą, że wszystkiemu winne są zbyt wysokie zasiłki dla bezrobotnych, więc ludziom nie chce się wracać do pracy. Lewica z kolei mówi: no to podnieście pensje, to im się zachce.

Zdesperowani Niemcy zabiorą nam pracowników?

Wielka Brytania rozpoczyna dyskusję na temat zrewidowania przepisów imigracyjnych, by wspomóc się pracownikami z Europy. Niemcy nie mają jeszcze pomysłu, co zrobić, ale politycy CDU już mówią, że w ich kraju brakuje ok. 270 tys. wykwalifikowanych pracowników, a niemiecka komisarz ds. integracji Annette Widmann-Mauz uważa, że gospodarka Niemiec stoi w obliczu „desperackiego poszukiwania wykwalifikowanej siły roboczej”.

Dla Polski, która odczuwa dramatyczny brak rąk do pracy, to podwójnie zła wiadomość. Jeśli Niemcy będą rozwijać się wolniej niż by mogły, wpłynie to również na polską gospodarkę. A jeśli zapełnią wolne wakaty Polakami albo Ukraińcami, którzy dziś pracują w Polsce, deficyt na rynku pracy będzie jeszcze bardziej bolesny.