Kryzys klimatyczny wymknął się spod kontroli. Czeka nas cierpienie nie do opisania – alarmują naukowcy

Unijny program Copernicus wykazał, że październik był najgorętszym październikiem w historii. Dla naukowców to tylko potwierdzenie, że kryzys klimatyczny jest znacznie poważniejszy niż się tego spodziewano.

Fot. Ryan Adams/Flickr.com/CC BY 2.0

Z okazji 40. rocznicy pierwszej światowej konferencji klimatycznej, która odbyła się w Genewie w 1979 r., w czasopiśmie „BioScience” opublikowano specjalne oświadczenie 11 tys. naukowców ze 153 krajów świata. To właśnie oni alarmują, że ludzkość stanęła w obliczu „nieopisanego cierpienia wywołanego kryzysem klimatycznym”.

Wyraźnie i jednoznacznie oświadczamy, że planeta Ziemia stoi w obliczu zagrożenia klimatycznego. Aby zapewnić zrównoważoną przyszłość, musimy zmienić sposób, w jaki żyjemy. Wiąże się to z poważnymi zmianami w sposobie funkcjonowania naszego globalnego społeczeństwa i interakcji z naturalnymi ekosystemami

– alarmują naukowcy. 

Kryzys klimatyczny tylko przyspiesza

Autorzy oświadczenia ostrzegają, że naprawdę nie ma czasu do stracenia. Ich zdaniem kryzys klimatyczny już nadszedł. Tyle że przyspiesza znacznie gwałtowniej, niż ktokolwiek mógł to przewidzieć. Na tyle że „zagraża naturalnym ekosystemom i losowi ludzkości”.

Bizblog.pl poleca:

W opinii klimatologów, żeby efektywnie z tymi zmianami walczyć, nie wystarczy skupić się jedynie na ograniczaniu emisji dwutlenku węgla i obserwacji wzrostu temperatury na powierzchni naszej planety.

Prof. William Ripple z Uniwersytetu Stanowego w Oregonie i główny autor oświadczenia przekonuje, że niezbędne jest poznanie wszystkich istotnych wskaźników, które mają wpływ na to, że sytuacja przybiera tak dramatyczny obrót.

Wzrost populacji, konsumpcja mięsa, utrata lasów

Naukowcy przekonują, że kryzys klimatyczny, z jakim obecnie mamy do czynienia, to wbrew pozorom zjawisko bardzo złożone. Dlatego tak istotne jest zidentyfikowanie dokładnie wszystkich czynników, które mają wpływ na przyspieszające zmiany klimatyczne.

Należy monitorować szerszy zestaw wskaźników, w tym wzrost populacji ludzkiej, konsumpcję mięsa, utratę pokrywy drzew, zużycie energii, dopłaty do paliw kopalnych oraz roczne straty gospodarcze spowodowane ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi

uważa Thomas Newsome z Uniwersytetu w Sydney.

Ale to nie wszystko. Chcąc na poważnie wziąć się za walkę ze zmianami klimatycznymi, trzeba przyjrzeć się „głęboko niepokojącym oznakom działalności człowieka”. Nikt bowiem nie ma już wątpliwości, że kryzys klimatyczny oraz nadmierna konsumpcja – to obszary ściśle ze sobą powiązane. Dlatego wśród znaczących determinantów naukowcy wymieniają także wzrost światowego PKB. Nie bez znaczenie jest coraz większa z roku na rok liczba pasażerów linii lotniczych.

kryzys klimatyczny zmiana temperatury w latach 1981-2010
Kryzys klimatyczny: tak zmienia się temperatura na przestrzeni ponad 30 lat.

Jeszcze nie jest tak źle, gdzieś tam widać nadzieję

Naukowcy uważają, że z ziemskim klimatem dzieją się niedobre rzeczy. Ale są też te godne pochwały. Na przykład spadek liczby urodzeń na świecie, wzrost wykorzystania energii słonecznej i wiatrowej czy stopniowe rezygnowanie z paliw kopalnych. Ich zdaniem trzeba ten trend podtrzymywać.

Dlatego autorzy alarmującego oświadczenia zalecają:

  • znacznie efektywniej wykorzystywać energię i nakładać wysokie podatki węglowe w celu ograniczenia zużycia paliw kopalnych;
  • ustabilizować populację globalną – obecnie rosnącą o 200 tys. osób dziennie – stosując podejście etyczne, takie jak dłuższa edukacja dziewcząt;
  • zakończyć niszczenia przyrody i przywrócenie lasów zdolnych do absorpcji CO2;
  • popularyzacja wśród ludzi diety roślinnej, tym samym mniejsze spożywanie mięsa i zmniejszanie ilości odpadów żywnościowych;
  • odsunięcie celów gospodarczych od wzrostów PKB.
kryzys klimatyczny Europa 1981-2020
Kryzys klimatyczny: anomalia temperaturowe w Europie.

Październik pokazał, że to koniec żartów

Dane wskazują jednoznacznie: tak gorącego 10. miesiąca roku – odkąd prowadzone są takie badania – jeszcze w historii naszej planety nie było. Według przedstawicieli unijnego programu Copernicus: „październikowe temperatury w 2019 r. były powyżej średniej z lat 1981-2010 dla większości Europy, zwłaszcza na wschodzie i południowym wschodzie”.

W tym czasie temperaturę znacznie powyżej średniej odnotowano też w niektórych regionach Arktyki, we wschodnich Stanach Zjednoczonych i Kanadzie oraz na Bliskim Wschodzie i w dużej części Afryki Północnej oraz Rosji. Nie inaczej było też w południowej Brazylii, zachodniej i południowej Australii czy na wschodzie Antarktydy.

To spowodowało, że miniony październik był cieplejszy o 0,69 st. Celsjusza od średniej z lat 1981-2010. Dotychczasowego rekordzistę: październik 2015 r. pobił o 0,01 st. C. Patrząc na Europę ,w poprzednim miesiącu temperatury były wyższe o 1,1 st. C od średniej z okresu między 1981 a 2010 r. Na Starym Kontynencie zdarzały się jednak już cieplejsze październiki: w 2001 i 2006 r. Warto przypomnieć, że rekordy ciepła – patrząc na całą naszą planetę – były już bite w tym roku w czerwcu, lipcu i wrześniu. 

Zresztą tę tendencję doskonale widać w ostatnim sprawozdaniu Światowej Organizacji Meteorologicznej (WMO). Okres od 2015 do 2019 r. miał być najcieplejszym od czasu prowadzenia pomiarów. Średnia temperatura na świecie wzrosła o 1,1 st. C od okresu przedindustrialnego oraz o 0,2 st. C w porównaniu z latami 2011-2015.

Na razie klimat przegrywa z polityką

Pod koniec 2015 r. doszło do sytuacji bez precedensu. Wszystkie państwa podpisały się w Paryżu pod wspólnym stanowiskiem, w którym zobowiązują się do ograniczenia zmian klimatycznych. Podstawowe działania mają zmierzać ku zminimalizowaniu globalnego ocieplenia do wartości poniżej 2 st. Celsjusza. Można to osiągnąć dzięki ograniczaniu emisji CO2, zastosowaniu nowoczesnych technologii oraz większym wykorzystaniu odnawialnych źródeł energii. 

Sęk w tym, że zmiany te muszą zostać wdrożone przede wszystkim w krajach, których gospodarki najbardziej trują ziemską atmosferę. A tutaj od lat na pierwszych pozycjach jest bez zmian. Niepodzielnym hegemonem – jeżeli chodzi o emisję C02 – są Chiny. Na drugim miejscu okopały się Stany Zjednoczone. Z kolei Rosja i Indie co roku zażarcie walczą o brązowy medal w tym niechlubnym zestawieniu. 

USA w ramach Porozumień Paryskich zobowiązały się do ograniczenia emisji C02 do 2025 r. o 26-28 proc. w stosunku do 2005 r. Niestety po nastaniu w Białym Domu czasów Donalda Trumpa nie ma szans na realizację tych i innych założeń klimatycznych. Bo zdaniem prezydenta Stanów Zjednoczonych podjęte przez wszystkie kraje świata ustalenia uderzają w amerykańską gospodarkę.

Paryskie porozumienie klimatyczne ogranicza amerykańską gospodarkę tylko po to, żeby przypodobać się aktywistom i stolicom obcych państw. Nie bierze pod uwagę dobra Ameryki, jej przemysłu oraz pracowników

– przekonywał Trump w połowie 2017 r.

I jak zapowiadał – tak zrobił. Stany Zjednoczone właśnie rozpoczęły procedurę wycofywania się z podpisanych w Paryżu ustaleń, co ma mieć swój finał jesienią 2020 r. A naukowcy? Niech dalej listy piszą.