Banki na łopatkach! – cieszą się frankowicze po wyroku Sądu Najwyższego. Ale to radość mocno przedwczesna

Ostatnia decyzja Sądu Najwyższego wprawiła część frankowiczów w euforię. Ale zdaniem ekspertów do rewolucji w orzecznictwie polskich sądów jeszcze daleka droga.

BANKI NA ŁOPATKACH już nie ma wątpliwości, #bank łamał prawo bankowe, kodeks cywilny, dobre obyczaje, prawa konsumenta ,prawo europejskie… – pisali tuż po opublikowaniu wyroku Sądu Najwyższego administratorzy profilu Bankowe Bezprawie.

Rzeczywiście. Decyzja Sądu Najwyższego jest dla frankowiczów korzystna.

Sąd Najwyższy zajął jednoznaczne stanowisko odnośnie skutków abuzywności klauzuli waloryzacyjnej walutowej w umowach kredytów indeksowanych choć nadal zarysowuje się rozbieżna linia orzecznicza. W wyroku II CSK 803/16 z 2017 roku sąd się pokusił o twierdzenie, że w miejsce postanowień abuzywnych wchodzi średni średni rynkowy kurs wymiany walut ustalany przez NBP w oparciu o art. 41 ustawy prawa wekslowe. Oczywiście tam była trochę inna sytuacja niż w kredytach indeksowanych. Niemniej inne sądy podchwyciły ten element i część z nich orzeka w kierunku kursu NBP – tłumaczy w rozmowie z bizblog.pl Agnieszka Sobczyk z kancelarii K&L Legal.

Ekspertka tłumaczy, że ze stanowiska SN wynika, że jeżeli mechanizm jest abuzywny, a umowę da się dalej wykonywać, to nic nie robimy. To byłoby świetne dla frankowiczów bo pozwalałoby im zestawić kredyt złotowy z oprocentowaniem LIBOR plus marża. Mechanizm dodatkowy waloryzacji umownej byłby eliminowany z umowy. Z punktu widzenia banku który ujmuje sobie takie kredyty u siebie w księgach jako kredyty walutowy to rozwiązanie zgodne z prawem.

W moim przekonaniu  docelowym rozwiązaniem jest to przyjęte teraz przez Sąd Najwyższy. Jeżeli klauzula nie działa, to umowę realizujemy bez niej. Przez pryzmat dyrektywy 93 chronimy konsumenta i uczciwych przedsiębiorców przed działaniem nieuczciwych przedsiębiorców, którzy nie pokazując pełnych ryzyk i kosztów, psuli rynek – dodaje Sobczyk.

Jej zdaniem przesądzające znaczenie będzie miał jednak dopiero lipcowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

TSUE ma wtedy odpowiedzieć na 4 pytania od polskiego sądu. Dotyczą one tego, jak należy oceniać umowy kredytowe zawierane we frankach, jeżeli w ich treści znalazły się klauzule abuzywne.

Frankowicze już teraz mają jednak powody do optymizmu. Miesiąc temu głos w tej sprawie zabrał rzecznik TSUE Giovanni Pitruzzelli, wskazując, jakich zasad powinny trzymać się polskie banki, gdy pochylają się nad umowami na kredyty we frankach. Pitruzzelli napisał, że sądy powinny uwzględniać opinię konsumenta, jeżeli ten uznaje, że unieważnienie całej umowy będzie dla niego korzystniejsze.

Zauważył też, że nieuczciwe warunki umowy nie powinny być utrzymywane nawet, gdy są korzystne dla kredytobiorcy (chyba, że on sam wyrazi taką wolę), a sądy nie powinny uzupełniać luk po usuniętych klauzulach abuzywnych przepisami polskiego prawa o charakterze ogólnym.

Z mojego punktu widzenia dopiero wyrok TSUE będzie miał przesądzające znaczenie, bo wiele sądów tak uważa i zawiesza sprawy. Pytanie, czy ten wyrok będzie bardzo szczegółowy, czy bardzo ogólnikowy – zastanawia się Sobczyk.