Koniec z wrzucaniem w koszty wszystkiego, co popadnie. Zimny prysznic dla samozatrudnionych

Comiesięczne spowiadanie się skarbówce z rozliczeń podatkowych przez wszystkie firmy zakładają szczegółowe rozwiązania zawarte w Polskim Ładzie. Rząd chce skutecznie uszczelnić system podatkowy i skończyć z popularną praktyką wrzucania w koszty prywatnych zakupów przedsiębiorców. To kolejny cios w samozatrudnionych, dla których możliwość robienia zakupów „na firmę” to duży plus w stosunku do etatu czy umowy-zlecenia.

O tym, że Polski Ład ma dwie „twarze” – tę przyjazną, eksponowaną na rządowych reklamówkach oraz tę z twarzą kontrolera skarbówki, ale ukrytą w szczegółowych zapisach na 220 stronach (!) – wiadomo od dawna, ale negatywne strony tej reformy podatkowej wychodzą na jaw stopniowo. Serwis Prawo.pl właśnie odkrył, że rząd zamierza dość mocno przykręcić śrubę przedsiębiorców, by utrudnić im wrzucanie w koszty zakupów niekoniecznie związanych z działalnością gospodarczą.

Bizblog.pl poleca

Jak pisze Prawo.pl, w projekcie Polskiego Ładu zapisano, że od 2023 roku przedsiębiorcy będą musieli co miesiąc udostępniać urzędowi skarbowemu podatkową księgę przychodów i rozchodów i ewidencję środków trwałych – oczywiście wszystko w formie elektronicznej. Taki obowiązek spadnie na wszystkie firmy bez wyjątku – od dużych spółek po samozatrudnionych świadczących pracę w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej czy nawet ryczałtowców.

Zakupy na firmie jak na talerzu

Jeśli Mateuszowi Morawieckiemu powiedzie się przeforsowanie Polskiego Ładu w obecnej formie, za niecałe półtora roku prowadzenie ewidencji podatkowej będzie do złudzenia przypominało obecny sposób raportowania rozliczeń VAT, czyli za pomocą jednolitych plików kontrolnych. Od stycznia 2023 roku prowadzenie ksiąg podatkowych w firmie – niezależnie od jej formy prawnej i tego, czy płaci CIT czy PIT – będzie możliwe tylko w programie komputerowym, a co miesiąc trzeba będzie przesyłać te informacje skarbówce w „formie ustrukturyzowanej”, czyli w takim nowym pliku JPK.

Jak wiadomo, zaletą JPK z punktu widzenia fiskusa jest możliwość zautomatyzowania bieżącej kontroli i „zatrudnienia” do wychwytywania potencjalnych nieprawidłowości specjalnych algorytmów. System sczytuje napływające jednolite pliki kontrolne i gdy wychwyci jakieś nieregularności czy inne odstępstwa od normy, rozliczeniom zaczynają przyglądać się inspektorzy skarbowi. Wszystko wskazuje na to, że w przypadku elektronizacji raportowania CIT i PIT będzie podobnie.

Ministerstwo Finansów zapewnia, że chodzi o ułatwienie firmom rozliczeń oraz „zmniejszenie ich obciążeń związanych z prowadzeniem kontroli poprzez umożliwienie administracji skarbowej weryfikacji prawidłowości rozliczeń i wykrywania nadużyć w formie zdalnej, bez konieczności przeprowadzania czynności na miejscu”, ale przyznaje, że chodzi też o „zwiększenie efektywności” takich kontroli.

Węższy katalog kosztów

To wszystko oznacza, że wrzucanie w koszty firmy różnego rodzaju prywatnych wydatków przestanie się opłacać, ponieważ ryzyko wpadki radykalnie wzrośnie. Obecnie pracownicy skarbówki mogą jedynie wyrywkowo sprawdzać, czy dany przedsiębiorca przypadkiem nie wykazuje się wybujałą wyobraźnią w zaliczaniu do kosztów prowadzenia firmy zakupu konsoli do gier czy sprzętu sportowego. Zautomatyzowanie raportowania podatku dochodowego sprawi, że fiskus będzie takie przypadki wychwytywał bez porównania łatwiej.

W przypadku spółek kapitałowych, czyli takich płacących CIT, Polski Ład nie ograniczy się do wprowadzenia „dochodowego JPK”. Projekt zakłada też dalsze rozszerzenie katalogu wydatków niestanowiących kosztów uzyskania przychodów. Od 1 stycznia 2022 roku nie będzie można wliczać w koszty firmy między innymi wydatków na usługi świadczone przez wspólników i członków zarządu.

Wciąż najbardziej kontrowersyjną koncepcją Polskiego Ładu jest jednak likwidacja możliwości odliczenia składki zdrowotnej od podatku dochodowego od osób fizycznych, czyli płatników PIT-u. Oznacza to w praktyce skokowy wzrost opodatkowania firm, o czym pisaliśmy wielokrotnie. Nieprzyjemnych niespodzianek jest jednak więcej, jak na przykład w kwestii wykupu leasingowanego samochodu do celów prywatnych. Od 1 stycznia 2022 roku taki wykup zostanie wliczony jako przychód działalności gospodarczej i opodatkowany.