Koronawirus z całą mocą uderza w gospodarkę. Górnicy już mają powody do radości

Siła z jaką druga fala pandemii COVID19 uderzyła w Polskę nie pozostanie bez wpływu na strategiczne sektory. Widać już bardzo wyraźnie, że zjawiska, z jakimi mieliśmy do czynienia wiosną, zaczynają się powtarzać, choć oczywiście nie w ujęciu jeden do jednego. Ostatnie dwa tygodnie to gwałtowny wzrost zachorowań na COVID19 w Polsce i Europie, co nie pozostanie bez wpływu na gospodarkę, w tym jej newralgiczne branże takie jak energetyka czy górnictwo.

Ceny uprawnień do emisji CO2, stanowiące jądro polityki klimatycznej Unii Europejskiej, jeszcze w połowie września br. oscylowały wokół 30 euro za tonę. Dziś jest to 25 euro za tonę i widać, że to nie koniec wyraźnego trendu spadkowego. Z perspektywy firm energetycznych uzależnionych od węgla, czyli paliwa wysokoemisyjnego, to chwilowa ulga finansowa, ale taka sytuacja nie musi trwać długo.

Wszystko będzie zależało od skali restrykcji jakimi rząd będzie próbował poskromić szybki przyrost zakażeń (obecnie prawie 10 tys. przypadków dziennie). Jeżeli sytuacja zacznie przypominać mały lockdown i COVID-19 zagrozi stacjonarnemu modelowi pracy w różnych sektorach gospodarki (urzędy, szkoły, powierzchnie biurowe wykorzystywane przez korporacje, w mniejszym stopniu przemysł) to popyt na energię elektryczną będzie spadać. W efekcie dotknie to bardzo mocno wyników finansowych producentów takich jak PGE, Enea, Tauron.

Oczywiście obecna sytuacja różni się od wiosennej wieloma aspektami, które należy mieć na uwadze – władze nie chcą wdrażać pełnego lockdownu, a okres dużej aktywności wirusa i jego wpływu na gospodarkę może być dłuższy niż wiosną (mamy dopiero jesień, przed nami zima sprzyjająca infekcjom). W tym kontekście trudno przewidywać rozwój wypadków.

COVID-19 zbawienny dla górnictwa?

Dynamiczny przyrost zachorowań na COVID19 wpłynie prawdopodobnie także na funkcjonowanie górnictwa, które wiosną było jednym z głównych ognisk pandemicznych w kraju, a obecnie radzi sobie nadzwyczaj dobrze.

Nie zmienia to jednak faktu, że spółki wydobywcze znajdują się w tragicznej sytuacji finansowej, które pogłębi spadek popytu na węgiel wprost proporcjonalny do spadku wzrostu gospodarczego. Teoretycznie to trudna sytuacja o olbrzymich skutkach społecznych (w mniejszym stopniu ekonomicznych, bo potrzeby energetyki zapewniają olbrzymie zapasy węgla poczynione przez państwowe skupy interwencyjne). W praktyce pogłębiający się wpływ COVID19 na gospodarkę może jednak paradoksalnie ustabilizować sytuację w górnictwie. Komisji Europejska powinna bowiem wyrozumiale spojrzeć na wszelkie programy pomocowe oferowane firmom przez państwo. W normalnych realiach firmy wydobywcze nie mogłyby otrzymać pomocy publicznej – w tej sytuacji będzie jednak zapewne inaczej.

PKN Orlen i Lotos. Nadchodzą trudne czasy

Również sektor paliwowy odczuje prawdopodobnie skutki COVID-19. Teoretycznie PKN Orlen i przejmowana przez niego Grupa Lotos powinny skorzystać finansowo na spadających cenach ropy i wzroście swoich marż rafineryjnych. Powinien być to dobry czas na atrakcyjne zakupy spotowe (pojedynczych ładunków) w ramach kontraktów krótkoterminowych i być może zawierania nowych kontraktów długoterminowych (z Saudi Aramco?). Jednak w praktyce na bilansie finansowym sektora petrochemicznego zaważy popyt na paliwa, który teoretycznie może spadać wprost proporcjonalnie do spadającego wzrostu gospodarczego.

Podobna sytuacja dotknie PGNiG, którego przejęciem jest zainteresowany PKN Orlen. Grupa kapitałowa z pewnością będzie mogła skorzystać z tanich dostaw spotowych z globalnego rynku LNG. Atrakcyjne oferty będą dotyczyć głównie zachodniej półkuli, która gorzej radzi sobie z COVID19 (to także szansa tradingowa dla londyńskiego biura PGNiG). Z drugiej strony główni klienci PGNiG to firmy krajowe, które mogą mieć w okresie pandemii problemy i próbować zmniejszać wolumeny odbieranego gazu (presja polityczna, renegocjacja umów) bądź tworzyć zatory płatnicze.

Wpływ COVID19 na polską gospodarkę i jej kluczowe sektory pozostaje nadal wielką niewiadomą i będzie zależny od wielu czynników. Jednak z całą pewnością okres wzmożonej niepewności i turbulencji ekonomicznych będzie sprzyjać rządowym planom konsolidacyjnym i łączeniu spółek w duże grupy kapitałowe. Te plany nabiorą rozpędu, a dotąd niechętna takim procesom Komisja Europejska prawdopodobnie zacznie spoglądać na nie z większą wyrozumiałością z powodu konieczności zachowania konkurencyjność firm ze Starego Kontynentu w ujęciu globalnym.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.