Koronawirus dobije polskie górnictwo? Rośnie liczba zakażeń covidem w kopalniach

Minister zdrowia Adam Niedzielski stwierdził niedawno, że w najbliższych dniach wszystkie oczy skierowane będą na Śląsk, gdzie spodziewany jest najbardziej dynamiczny wzrost liczby zakażonych. Niestety, dotyczy to też kopalni. Chociaż na razie spółki górnicze nie biją jeszcze na alarm, to wcale nie jest wykluczone, że przez koronawirus w kopalniach trzeba będzie ponownie podjąć decyzję o czasowym zawieszeniu wydobycia węgla.

Województwo śląskie ponownie wysunęło się na czoło regionów z największą liczbą dziennych zakażeń koronawirusem. Tylko wczoraj odnotowano tutaj 4605 przypadków, dzisiaj – 5430. W najbliższych dniach przewaga nad innymi regionami Polski pod tym względem ma jedynie rosnąć. Niestety, coraz gorsza sytuacja epidemiologiczna nie omija również kopalni. Spółki węglowe na razie nie biją na alarm, ale jest oczywiste, że chcą bardzo uniknąć sytuacji z zeszłego roku, kiedy nie było innego wyjścia, jak tylko zamknąć wszystko na pewien czas na cztery spusty.

Koronawirus w kopalniach jeszcze pod kontrolą

Obecnie sytuacja jest o wiele lepsza niż miało to miejsce w kwietniu, maju czy czerwcu ub.r. W czterech spółkach górniczych: PGG, JSW, Tauron Wydobycie i Węglokoks Kraj wczoraj w sumie u ok. 400 pracowników wykryto koronawirusa. Najwięcej bodaj w PGG: 219.

Bizblog.pl poleca

Tylko w PGG i JSW ponad 500 osób przebywa na kwarantannie. Te liczby z tygodnia na tydzień niebezpiecznie rosną, ale jednak – przynajmniej na razie – nie w takim tempie jak rok temu. Przedstawiciele wszystkich tych spółek zarzekają się, że robią co w ich mocy, żeby nie powtórzyć zeszłorocznego scenariusza. Górnicy mają zapewnione środki higieny i dezynfekcji i cały czas bombardowani są informacjami i instrukcjami jak mają zachowywać się w pracy w czasie zagrożenia epidemiologicznego. 

W kopalniach nieprzerwanie funkcjonują zaostrzone procedury bezpieczeństwa związane z zapobieganiem rozprzestrzenianiu się koronawirusa

– potwierdza Daniel Iwan, rzecznik Tauron Wydobycie.

Tomasz Głogowski, rzecznik PGG, potwierdza że jeszcze daleka droga do ubiegłorocznych wzrostów zachorowań. Nie ma mowy o jakimkolwiek wstrzymaniu wydobycia.

Ale cały czas monitorujemy sytuację

– zastrzega.

Wstrzymanie wydobycia dobije górnictwo

Na początku czerwca ub.r. Polska Grupa Górnicza raportowała o blisko 1600 zarażonych COVID-19 pracowników. W sumie liczba zainfekowanych z trzech największych spółek węglowych niebezpiecznie zaczęła się wtedy zbliżać do 5 tys. Wicepremier i szef aktywów państwowych Jacek Sasin nie miał innego wyjścia, jak zarządzić trzytygodniowe wstrzymanie fedrowania w 12 śląskich kopalniach. I chociaż górnicy wywalczyli przy tej okazji 100-proc. postojowego, to nikt za bardzo nie cieszył się z takiego rozwiązania.

Wiadomo było, że będące w kiepskiej sytuacji finansowej górnictwo staje coraz bardziej pod ścianą. W efekcie bowiem w maju i czerwcu 2020 r. odnotowano historycznie niskie rekordy dotyczące i wydobycia i sprzedaży węgla: 3,19 i 3,83 mln ton. Dla porównania rok wcześniej to było odpowiednio: 5,26 i 4,68 mln t. Bez wątpienia miało to wpływ na osiągnięty przez sektor wynik finansowy za ubiegły rok. Od stycznia do listopada ubiegłego roku polskie górnictwo wygenerowało 3 mld 843,2 mln zł straty netto. Teraz, kiedy co miesiąc wyczekiwana jest informacja, czy będą jeszcze pieniądze na górnicze wynagrodzenia – powtórka scenariusza, w którym kopalnie przestają pracować oznacza katastrofę finansową.