Przez koronawirusa turyści masowo odwołują rezerwacje. Polscy hotelarze liczą straty

Turyści odwiedzający Polskę i organizatorzy eventów wystraszyli się koronawirusa. Branża turystyczna liczy straty w setkach milionów i apeluje do rządu o natychmiastowe wsparcie.

Skala problemu jest naprawdę ogromna. Pracuję w hotelu od 10 lat i z czymś takim nie miałem jeszcze do czynienia

– opowiada Bizblog.pl Lucjan Bilibucha, zastępca dyrektora hotelu ds. sprzedaży i marketingu w Ruben Hotel.

Bizblog.pl poleca

Zielonogórski obiekt jako jeden z pierwszych przekonał się o paraliżującej sile wirusa SARS-CoV-2 . Gdy media obiegła informacja, że pacjent numer „0”  znalazł się w szpitalu w Zielonej Górze, w mieście rozdzwoniły się telefony.

W ciągu trzech godzin od ogłoszenia pierwszego przypadku zarażenia koronawirusem napłynęło do nas mnóstwo próśb o anulowanie rezerwacji. Straciliśmy ok. 50-60 proc. gości z zagranicy i klientów biznesowych, którzy urządzali u nas konferencje. Jeden z organizatorów szkoleń zadzwonił do nas nawet z pytaniem, czy miasto jest zamknięte

– wspomina Bilibucha.

Z podobnym problemem zmaga się dzisiaj cała branża. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Ernest Mirosław, właściciel biura podróży Ernesto Travel tłumaczył, że tylko w ubiegłym tygodniu stracił tysiące klientów. Przyjazdy odwołały grupy m.in. z Hiszpanii, Francji, Portugalii, Szwajcarii, Włoch, Stanów Zjednoczonych i krajów azjatyckich.

Duży kryzys dotknął również operatorów, którzy skupiali się na wycieczkach szkolnych. Po ogłoszeniu przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zalecenia, by nie wysyłać dzieci za granicę, dyrektorzy szkół zaczęli odwoływać większość wyjazdów (szacunki mówią o 60 proc.). Jak pisaliśmy w Bizblog.pl, Polacy początkowo sporadycznie rezygnowali z wykupionych wycieczek, ale z naszych informacji wynika, że liczba anulowanych rezygnacji rośnie.

Koronawirus a polskie miasta

Tematem powoli zaczynają interesować się też polskie miasta. Prezydent Majchrowski rozesłał do hoteli, biur turystycznych i restauracji ankiety z prośbą o udzielenie informacji o liczbie odwołanych wycieczek i rezerwacji. Rafał Marek, wiceprezes Krakowskiej Izby Turystyki, ocenia, że turystów jest o 30-40 proc. mniej niż zazwyczaj o tej porze roku.

Nie wiadomo jednak, czy magistrat doczeka się odpowiedzi. Podobny rekonesans próbował zrobić Gdańsk. Hotele nie były jednak chętne do dzielenia się wrażliwy danymi.

Można założyć, że wirus będzie miał duży, jeśli nie bardzo duży, negatywny wpływ na branżę turystyczną tak w Polsce jak i całym świecie, a hotele to jedna z najważniejszych jego części. W najbliższy piątek odbędzie się spotkanie branży z władzami miasta, gdzie przedyskutujemy obecny kryzys i możliwe rozwiązania

– odpisał nam Michał Brandt Gdańskiej Organizacji Turystycznej.

W mailu do naszej redakcji jeden z gdańskich hoteli napisał, że nie spotkał się z przypadkami odwoływania rezerwacji lub telefonów od klientów z pytaniami o bezpieczeństwo.

Masowe imprezy w Polsce odwołane. Rząd podwyższa stan zagrożenia koronawirusem

Całkowity spokój panuje w tym czasie w Warszawie. Dział Promocji Turystyki „nie zbiera informacji na temat strat związanych z zagrożeniem epidemiologicznym”. W stolicy doszło do tej pory tylko do jednego potwierdzonego przypadku zachorowania.

Rząd wchodzi do gry

W poniedziałek odbyło się spotkanie Jadwigi Emilewicz z przedstawicielami branży turystycznej. Na wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów na tapecie pojawi się pakiet wsparcia dla przedsiębiorców. Wśród propozycji znajduje się m.in. odroczenie części obowiązkowych płatności i pomoc w zachowaniu płynności kapitałowej małych i średnich firm.

Minister Rozwoju szacuje, że polskie firmy straciły już przez wirusa z Wuhan 400 mln zł.

W pierwszej kolejności będziemy się zastanawiać nad usprawnieniem płynności kapitałowej firm, zwłaszcza małych i średnich. W branży transportowej ok. 90 proc. firm to są firmy małe i średnie, w większości małe – gdyby np. wydarzyła się konieczność objęcia kwarantanną wszystkich pracowników, to jest tak naprawdę poważne tąpniecie i może grozić upadłością firmy

– tłumaczyła Emilewicz.

Minister wykluczyła jednak, by pieniądze na pomoc touroperatorom, przewoźnikom i hotelom popłynęły z Funduszu Turystycznego. Niemal 150 mln zł, jakie znajdowało się w nim na koniec ubiegłego roku, jest bowiem przeznaczone dla klientów bankrutujących biur turystycznych. I według Emilewicz, tak powinno pozostać.

Koronawirus – prognozy

Najtrudniejsze będą pierwsze dwa tygodnie. Potem sytuacja powinna wracać do normy. Ale to tylko prognozy, mamy do czynienia z sytuacją, z którą nigdy wcześniej się nie zetknęliśmy

– zastanawia się Lucjan Bilibucha.

Mniej optymistycznie brzmią szacunki Zespołu Instytutu Badań Rynku Turystycznego TravelDATA. W analizie publikowanej pod koniec lutego organizacja pisała, że „według podstawowego scenariusza stopniowego wygaszania epidemii powrót do mniej więcej normy powinien nastąpić nie później niż w maju/czerwcu, a więc jeszcze przed zasadniczym sezonem w turystyce”.

Jeżeli jednak Europa tak późno upora się z kryzysem epidemiologicznym, polscy przedsiębiorcy dostaną mocno po kieszeni. Touroperatorzy duże nadzieje robili sobie w związku z ogłoszeniem przez Sejm 2020 r. rokiem Jana Pawła II. Nad Wisłę miało w związku z tym zawitać wielu turystów z Włoch.

Pod dużym znakiem zapytania stoi też inna tegoroczna atrakcja – Konkurs Chopinowski. Organizatorzy już podali, że sprzedaż biletów na kwietniowe eliminacje została częściowo wstrzymana. Jeżeli pandemia nie zacznie wygasać, właściciele hoteli i apartamentów stracą tysiące klientów. Dość powiedzieć, że w trakcie finału słowo „Chopin” jest najczęściej wpisywanym hasłem w wyszukiwarkach na całym świecie.

Pod znakiem zapytania może stanąć również finał piłkarskiej Ligi Europy w Gdańsku. Scenariusz, w którym UEFA decyduje się na odwołanie meczu, wydaje się mało prawdopodobny, ale rozegranie spotkania bez udziału publiczności można sobie już wyobrazić. A do 27 maja nie zostało znowu tak wiele czasu.

Pandemia staje się coraz groźniejsza

W najtrudniejszym położeniu są dzisiaj Włosi. Na Półwyspie Apenińskim epidemia szaleje w najlepsze. Wirusem zaraziło się już ponad 7 tys. mieszkańców. Część gmin zdecydowała się wprowadzić kwarantannę, mecze piłkarskie odbywają się bez udziału publiczności, odwoływane są również inne imprezy masowej.

Te działania dość mocno oddziałują na wyobraźnię turystów. Właściciele hoteli w Rzymie alarmują, że odwoływanych jest nawet 90 proc. rezerwacji. To oznacza, że ruch turystyczny w Wiecznym Mieście praktycznie zamarł. We Florencji wskaźnik obłożenia hoteli spadł z 70 do 17 proc. Straty szacuje się na 200 mln euro.

Ponad tysiąc odnotowanych przypadków Covid-19 mamy w Niemczech, kilkuset chorych zdiagnozowano we Francji. Europa staje dzisiaj przed podobnym wyzwaniem do tego, z którym niedawno mierzyły się Chiny. W Państwie Środka liczba zarażonych praktycznie się zatrzymała. Pytanie, czy Stary Kontynent poradzi sobie z opanowaniem pandemii równie szybko.

Strategie dotyczące wprzęgnięcia w tę walkę branży turystycznej są co najmniej dwie. Główny Inspektorat Sanitarny wprost odradza podróżowanie do Chin, Korei Południowej, Włoch, Iranu, Francji (departament Oise w Regionie Hauts-de-France, region Ile-de France, departament Górna Sabaudia w regionie Owernia-Rodan-Alpy, departament Morbihan w regionie Bretania), Niemiec (Nadrenia Północna-Westfalia) i Japonii.

Co ciekawe, zupełnie inne stanowisko ma w tej sprawie WHO. Jego przedstawicielka w Polsce, dr Paloma Cuchi mówiła w rozmowie z Newserią Biznes, że WHO nie zaleca zaniechania podróży lotniczych lub handlu. Dlaczego? W przeszłości podobne działania były nieskuteczne.

Dr Cuchi radzi, by wyjazdy w zagrożone epidemią regiony po prostu omawiać wcześniej z lekarzem. Szczególnie dotyczy to osób przewlekle chorych.