Kryzys zaczyna się dzisiaj. Rząd odciął kroplówki dla przedsiębiorców i pracowników

Zwolnienie z ZUS-u, postojowe, dopłaty do miejsc pracy – to wszystko świadczenia, które można dostać od państwa najwyżej trzy razy. Jeżeli wraz z luzowaniem restrykcji wydawało wam się, że najgorsze już za nami, byliście w błędzie. Prawdziwy kryzys dopiero nadchodzi.

Na oferowane przez rząd świadczenia w ramach tarczy antykryzysowej wszyscy klnęli tak chętnie, jak wyciągali po nie ręce. Urzędnicy nasłuchali się narzekań na ogrom biurokracji, długie terminy wyznaczania decyzji, ale… przedsiębiorcy zwyczajnie tych pieniędzy potrzebowali.  

W porównaniu do maja większość firm zadeklarowało, że już skorzystało z pomocy przewidzianej w ramach Tarcz Antykryzysowych

– czytamy w raporcie Centrum Monitoringu Sytuacji Gospodarczej.

Bizblog.pl poleca

Rząd zakręca kurek z pomocą

Poduszka, jaką państwowa pomoc położyła firmom pod głowy, sprawiła, że nie odczuły one kryzysu w całej swojej okazałości. Tak samo jak i pracownicy. Ekonomiści Allianz i Euler Hermes szacują, że w pięciu największych gospodarkach na świecie około 6 proc. zatrudnionych nie straciło zatrudnienia wyłącznie dzięki państwowym dotacjom.

Dobre czasy powoli się kończą. Przedsiębiorcy będą musieli stawić czoła koronakryzysowi z otwartą przyłbicą. Wraz z początkiem lipca kończą się bowiem zwolnienia ze składem ZUS, które były jednym z najpopularniejszych instrumentów wykorzystywanych w ramach tarczy. Skorzystało z niego 1,4 mln osób.

A to dopiero początek. Wnioski o ochronę miejsc pracy i o świadczenia postojowe można składać tylko przez trzy miesiące. To oznacza, że wiele firm właśnie wyczerpuje (albo wyczerpie za moment) możliwości sięgania po pomoc od państwa. Podobnie jest z mikropożyczką do 5 tys. zł, po którą sięgnęło 1,6 mln przedsiębiorców.

Przedsiębiorcy wciąż pesymistyczni

Optymizmem nie napawają wnioski, które Centrum Monitoringu Sytuacji Gospodarczej wyciągnęło ze swojej ankiety. 76 proc. firm oczekuje w czerwcu spadku przychodów. Niespełna co 10 samozatrudniony twierdzi, że stracił ostatnio płynność finansową. 16 proc. przedsiębiorstw deklaruje, że nie przetrwa z płynnością finansową dłużej niż miesiąc, a 38 proc. respondentów negatywnie ocenia kondycję swojej firmy.

W dalszej perspektywie utratę dochodów w trakcie epidemii odczują konkretne branże. Najgorsza sytuacja jest w turystyce. Rząd za pomocą specustawy przesunął wprawdzie termin, jaki biura turystyczne mają na zwrot środków klientom do 180 dni, ale może okazać się to niewystarczające. Touroperatorzy wskazują, że jeżeli klienci nie rzucą się do wydawania pieniędzy, na jesieni może czekać ich fala bankructw.

Kryzys związany z zamrożeniem gospodarki właśnie się zaczyna.