Premier przebąkuje o kolejnej kwarantannie. Za szybko odtrąbił zwycięstwo nad koronawirusem

„Rząd obserwuje, co się dzieje i bierze pod uwagę różne scenariusze” – oznajmił Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej we czwartek. Pobity w środę rekord przypadków koronawirusa przybliża wizję wprowadzenia drugiego lockdownu, choć na razie premier obiecuje, że to nie nastąpi. Jako pierwsi kłopoty mogą odczuć Polacy wracający z wakacji na południu Europy.

615 nowych przypadków, 15 zgonów. 29 lipca padł rekord zachorowań na COVID-19 od początku epidemii. Choć jeszcze niedawno, podczas jednego z wieców w czasie kampanii prezydenckiej premier Mateusz Morawiecki ogłosił pokonanie koronawirusa, dziś przyznaje, że może nas czekać drugi lockdown.

Bizblog.pl poleca

Nie jest wykluczone, że jeśli sytuacja będzie się pogarszać, trzeba będzie wprowadzić nowe obostrzenia

– powiedział Mateusz Morawiecki.

Choć tematem konferencji prasowej było skierowanie tzw. konwencji stambulskiej do Trybunału Konstytucyjnego, premier musiał zmierzyć się z pytaniami dziennikarzy o gwałtownie pogarszającą się sytuację epidemiczną w Polsce.

Jak zaznaczył Morawiecki, rząd czeka na wytyczne Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Zdradził, że „konkretne działania” mogą zostać pojęte już w drugiej połowie sierpnia. Wtedy może zapaść decyzja o wprowadzeniu przymusowej dwutygodniowej kwarantanny dla wczasowiczów powracających z południa Europy, głównie Hiszpanii.

Ryzyko jest o tyle realne, że rząd wprowadził już zakaz lotów do Czarnogóry po 4 sierpnia. Wszystko przez to, że w tym niewielkim bałkańskim kraju w ostatnim czasie nastąpiła eksplozja przypadków koronawirusa. Z tego samego powodu zakazano także połączeń lotniczych z Luksemburgiem.

Decyzja o kwarantannie nawet w ciągu kilku dni

Biorąc pod uwagę, co się dzieje w Hiszpanii, Francji, Polska rozważa wprowadzenie kwarantanny dla powracających zza granicy. Decyzja w ciągu 2-3 tygodni

– zapowiedział we czwartek rzecznik rządu Piotr Müller.

Jak zaznaczył w porannym wywiadzie w Polsat News, taka decyzja może zapaść nawet w ciągu kilku dni, jeśli epidemia uderzy w innych krajach.

„Sytuacja może być taka, że w jakimś kraju lub ośrodku turystycznym gdzie przebywa grupa Polaków, jest wielka liczba zakażeń i wtedy, w trosce o to, żeby w Polsce liczba tych zakażeń się nie zwiększyła, kwarantanna może być wprowadzona” – wyjaśnił.

Jeśli lockdown, to łagodniejszy

Rzecznik rządu zdradził, że już od kilku tygodni instytucje państwa przygotowują się do potencjalnego powrotu epidemii „w większej skali”.

Czy to wszystko oznacza to kolejne zamrożenie gospodarki? „Powrót ograniczeń jest możliwy, ale mamy nadzieję i do tego dążymy, aby to nie był taki lockdown, jak wcześniej” – uspokajał Müller.