Zwycięzcy czasów pandemii: CD Projekt, Dino, Netflix i Amazon. Jedni się cieszą, inni płaczą

WIG20 na warszawskiej giełdzie odrobił właśnie połowę strat z paniki, jaką mieliśmy na wszystkich rynkach giełdowych świata w marcu. To znaczy, że aby wrócić do poziomu z końca 2019 roku, musi urosnąć jeszcze o blisko 30 procent. W Stanach indeks S&P500 połowę strat odrobił już tydzień temu i dalej mozolnie pnie się w górę. Do poziomu z początku roku brakuje mu jeszcze 14, a do rekordu wszech czasów z lutego 20 procent. Ale są firmy, które nie czekają na resztę rynku i już teraz wracają do bicia rekordów tak, jakby nie było żadnej recesji, ani pandemii.

Fot. blackking666 z Pixabay

Znalazłem cztery takie firmy, dwie z Polski i dwie z USA. Co ciekawe nasze przykłady świadczą moim zdaniem o czymś innym niż przykłady zza oceanu. U nas do poziomów najwyższych w swojej historii powróciły w tym tygodniu akcje CD Projektu i spółki Dino, właściciela sieci supermarketów.

Źródło: Investing.com

Moim zdaniem nie ma w tym nic nadzwyczajnego, bo dokładnie te spółki radziły sobie najlepiej wśród spółek z WIG20 także przed pandemią. Można uznać, że są to w ostatnich latach po prostu dwie ulubione spółki inwestorów giełdowych w Warszawie. Obydwie mocno spadły na fali paniki obejmującej wszystkie rynki świata, a teraz – kiedy mamy powszechne odrabianie strat – akurat one odrobiły je najszybciej, potwierdzając tym samym to, co wiedzieliśmy już wcześniej: że są najlepsze na giełdzie. Patrząc na to nieco inaczej: mamy powrót do normalności. Można chyba zatem uznać, że nasi inwestorzy zakładają, że pandemia minie i będzie tak jak było. CD Projekt sprzeda zyliony egzemplarzy „Cyberpunka 2077” i zarobi na tym kosmiczne pieniądze, natomiast polscy konsumenci po zakończeniu recesji znów będą zarabiać coraz więcej i coraz więcej wydawać w sklepach, na czym coraz więcej będzie zarabiać także Dino.


Źródło: Investing.com

Bardzo możliwe, że tak właśnie będzie.


Ale i tak uważam, że dwójka z USA jest ciekawsza.

To Amazon i Netflix, a więc spółki, które przed pandemią wcale nie radziły sobie wystrzałowo. W 2019 roku na akcjach tego pierwszego można było zarobić 23 procent, a tego drugiego tylko 21 procent. Indeks S&P500 będący dobrym punktem odniesienia w tym czasie zyskał 29 procent. Zatem i Amazon i Netflix w ostatnich miesiącach radziły sobie gorzej niż przeciętna spółka na rynku. Dla porównania: akcje Apple w 2019 podrożały o 86 procent. Tesla od sierpnia do stycznia poszła w górę o 189 procent. A u nas: Dino w 2019 roku zaliczył wzrost o 50 procent, a CD Projekt o 92 procent.

Bizblog.pl poleca

Wynika z tego, że bicie nowych rekordów wszech czasów akurat przez Netfliksa i Amazona nie oznacza powrotu do tego, jak było. Oznacza to, że będzie inaczej. Tak jakby rynek zakładał, że pewna część rzeczywistości z czasów pandemii zostanie z nami na dłużej. Możliwe, że już na stałe. To, że zarówno Netflix, jak i Amazon zyskują na popularności w czasach koronawirusa, jest oczywiste. Ludzie siedzą w domach, oglądają więcej Netfliksa, większość sklepów jest zamknięta, więc więcej rzeczy zamawia się przez Amazona. Przy okazji ogląda się też na nim więcej filmów na Amazon Prime Video, jak się komuś znudzą te z Netfliksa. Ale gdybyśmy założyli, że pandemia jest tymczasowa, a potem przeminie i wrócimy do starej rzeczywistości, to ta zwiększona popularność usług oferowanych przez te spółki nie powinna wywoływać wzrostów notowań do poziomów rekordowych. Ze względu na swoją przemijalną tymczasowość.


Źródło: Investing.com

Netflix drożeje? Nie ma się, z czego cieszyć

W przypadku Netfliksa dodatkowo warto zauważyć, że przecież ta firma nie zarabia więcej na tym, że oglądamy więcej seriali. Abonament jest taki sam, niezależnie od tego, jak często korzystamy z serwisu. Najwyraźniej rynek musi zakładać, że w przewidywalnej przyszłości Netflix będzie zwiększać liczbę klientów szybciej niż dotychczas albo że będzie mógł dotychczasowym klientom podnosić ceny. Jedna i druga okoliczność jest znacznie bardziej prawdopodobna w sytuacji, w której pandemia będzie trwać dłużej. Można więc uznać, że rekordy notowań Netfliksa w kontekście naszego zdrowia nie są informacją zbyt krzepiącą. Dla porządku dodam, że akcje Netfliksa nie są jeszcze najdroższe w historii. Do tego brakuje im jeszcze kilku dolarów, były już minimalnie droższe przez parę dni latem 2018 roku. Są więc na razie najdroższe od półtora roku.

Jeszcze gorsze wnioski można wyciągnąć z rekordów Amazona. Tutaj bowiem istnieje możliwość, że w czasie pandemii koronawirusa ludzie przyzwyczają się do częstszego korzystania z usług tego giganta kosztem jego mniejszych konkurentów. Netflix walczy o naszą uwagę, mierzoną minutami i godzinami w ciągu doby z innymi, podobnymi firmami technologicznymi takimi jak Alphabet, Apple czy też firmami telekomunikacyjnymi i nadawcami telewizyjnymi. Nie ma ich znowu aż tak dużo. Amazon o miejsce na rynku walczy z setkami tysięcy małych firm na całym świecie.


Źródło: Investing.com

Amazon zniszczy setki tysięcy małych firm

Zdecydowana większość tych firm teraz nie może działać, co dodatkowo napędza popyt na usługi Amazona. Możliwe, że spółka Bezosa właśnie teraz zaczęła bić rekordy, bo inwestorzy mogą zakładać, że spora część tych drobnych konkurentów pandemii nie przetrwa i zbankrutuje, a ich miejsce na rynku zajmie właśnie Amazon.

Będzie to oznaczać ograniczenie konkurencji, większe możliwości zarabiania dla zwycięzcy, ale też zapewne większe koszty dla jego klientów, czyli potencjalnie także dla nas. Dodatkowo może to oznaczać zmniejszenie dochodów podatkowych w budżetach państwowych, bo ci, którzy te podatki płacili, znikną, a z podatkami Amazona, jak wiadomo, bywa, delikatnie mówiąc, różnie.

W tym kontekście rekordowe notowania tej spółki nie niosą ze sobą dla nas niczego pozytywnego. No, chyba że ktoś ma w portfelu akcje Amazona. Tym wszystkim z pewnością należą się gratulacje.

Rafał Hirsch – dziennikarz ekonomiczny, nagradzany między innymi przez NBP (Najlepszy dziennikarz ekonomiczny 2008) i Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (Heros Rynku Kapitałowego 2012). Współtwórca m.in. TVN CNBC i next.gazeta.pl. Obecnie współpracownik Business Insidera i Tok FM.