Górnictwo w Polsce. Rząd przymierza się do likwidacji części kopalń, ale ci związkowcy…

Szykowana rewolucja w polskiej energetyce, która ma w pierwszej kolejności uporządkować aktywa węglowe, nie może odbyć się bez likwidacji części kopalń. Wśród górników huczy od przypuszczeń, które z nich pierwsze miałyby iść pod rządowy nóż. Pojawia się sporo spekulacji i plotek.

Najpierw nieoficjalne informacje napływające z Ministerstwa Aktywów Państwowych wskazywały, że w pierwszej kolejności zlikwidowana będzie kopalnia Pokój w Rudzie Śląskiej i Wujek w Katowicach. Należące zaś do Tauron Wydobycie kopalnie Janina w Libiążu i Brzeszcze miały być „uśpione”. Od początku pojawiania się tych sygnałów resort aktywów państwowych miał jedno do powiedzenia: „trwają prace nad nową koncepcją dla energetyki, w tym dla górnictwa”. 

Bizblog.pl poleca

Takie stanowisko, bez podawania nawet krzty konkretów, jedynie wzmacnia plotki i spekulacje wśród górników. Oni doskonale zdają sobie sprawę z kłopotów finansowych, w jakie wpadła branża. Pandemia spowodowała, że w kwietniu Tauron i Enea nie kupiły wcale węgla od PGG. W sumie w tym czasie zamówienia na węgiel po stronie spółek energetycznych spadły o ok. 20 proc.

To właśnie dlatego związkowcy aż tak bardzo nie wojowali z propozycją cięć w produkcji i w górniczych uposażeniach. Zwłaszcza że prezes PGG Tomasz Rogala skutecznie ich postraszył, że bez tych ograniczeń spółka nie ma szans na pieniądze z tarczy antykryzysowej, a to oznacza utratę płynności finansowej. Dla niepokornych rząd miał jeszcze „pałkę bejsbolową”, czyli wyznaczoną datę likwidacji PGG na 20 lipca. 

Kopalnie likwidowane pod związki zawodowe?

W ostatnim czasie w rozmowach między górnikami, ale też w nieoficjalnych przekazach przedstawicieli władzy pojawiła się pogłoska, jakoby w resorcie aktywów państwowych pilnie pracowano nad kolejnością likwidowanych w niedalekiej przyszłości kopalń. Podobno jeden z pomysłów związany jest ściśle ze związkami zawodowymi.

W ministerstwie nie trzeba nikogo przekonywać, że najbliższe lata będą wyjątkowo trudne dla polskiego górnictwa, wymagające kosztownych wyrzeczeń. W takich warunkach rozmowy z licznymi związkami zawodowymi obecnymi w branży mogą być wyjątkowo trudne i emocjonalne. Lepiej więc do tego czasu nieco wyczyścić pole.

Żeby temu zaradzić, w resorcie miał powstać pomysł, żeby przy okazji koniecznej likwidacji kopalń, które uparcie więcej węgla produkują, niż go sprzedają, przynajmniej postarać się uporządkować nieco kwestię związków zawodowych. Nie od dzisiaj wiadomo, że dla władzy bodaj największymi krzykaczami, z którymi najtrudniej dojść do porozumienia są związkowcy z „Sierpnia 80”. I właśnie oni mają być celem.

Chodzi o likwidację kopalń, gdzie dzieli i rządzi Sierpień 80. Tak, żeby do decydujących rozmów przetrwała głównie górnicza Solidarność

– słyszmy nieoficjalnie od jednego z polityków blisko rządu.

A może to specjalny strzał w rozbicie związków?

Trzeba przyznać, że to byłaby wyjątkowo trudna do zrozumienia taktyka. Przecież w ostatnich miesiącach wszystkie centrale związkowe, także te z OPZZ stoją murem za takim samym stanowiskiem. Szefowie poszczególnych związków podpisują się pod listami do prezydenta, premiera, ministra aktywów państwowych, a nawet szefa partii i proszą o to samo: strategię dla górnictwa na następne lata.

Zapytaliśmy związkowców z Sierpnia 80 czy cokolwiek o takich planach w ogóle słyszeli. Co ciekawe: nie okazali się zbyt zdziwieni takim postawieniem sprawy.

Nie możemy tego potwierdzić

– powiedział Patryk Kosela, rzecznik WZZ Sierpień 80.

Nie pojadą do Warszawy, ale resort i tak plan pokaże

Być może nieco więcej wyjaśni się już za chwilę. Wszak Ministerstwo Aktywów Państwowych zaprosiło górników na 23 lipca, kiedy zamierza przedstawić plan naprawczy PGG – stworzony tak naprawdę przez zarząd PGG. Górnicy nie zamierzają jednak jechać wtedy do Warszawy i przypominają w odpowiedzi, że sami zapraszają premiera do Katowic do końca miesiąca. Bo inaczej zaczną szykować strajk w regionie

Resort pierwotnie jednak ze swoich planów nie rezygnował i chciał plan naprawy PGG tak czy pokazać. Koniec końców stanęło na spotkaniu w przyszłym tygodniu, w Katowicach między związkowcami a Jackiem Sasinem. Wtedy też dowiemy się, co będzie musiało takiego się stać, żeby rzeczywiście PGG nie podzieliła losu poprzedniczki i po prostu nie przestała istnieć.

Najciekawsze w tej sprawie wydaje się przedstawienie harmonogramu zamykania poszczególnych kopalń. Inaczej przecież nie da się wyhamować puchnięcia około kopalnianych zwałów oraz tego, że w Polsce ciągle wydobywamy węgla więcej, niż go sprzedajemy, co wiąże się z coraz bardziej bolesnymi stratami finansowymi.