Wojewodzie dużo można, ale nie w Rybniku. Miasto nie chce nowej kopalni i idzie do sądu

Górnicze przepychanki trwają w najlepsze. Najpierw rybniccy radni przyjęli nowy Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego, w którym nie było miejsca na nową kopalnię. Ale wojewoda śląskim uznał, że w ten sposób przekroczyli swoje kompetencje i ich uchwałę unieważnił. Ci w rewanżu będą skarżyć wojewodę do sądu.

W porządku obrad najbliższej sesji Rady Miasta w Rybniku (25 czerwiec) znalazł się projekt uchwały zaskarżający wcześniejszą decyzję wojewody śląskiego, który postanowił unieważnić nowy plan zagospodarowania przestrzennego w Rybniku, zakładający, że w mieście żadna nowa kopalnia nie powstanie. Jeżeli radni ten projekt przyjmą ciągnący się latami już spór o nową kopalnię w Rybniku rozstrzygnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach.

Bizblog.pl poleca

Kopalnia niezgody

Przedstawiciele spółki Bapro, która chce wybudować w Rybniku kopalnię „Paruszowiec”, twierdzą, że ich inwestycja miałaby dla miasta i tutejszych mieszkańców tylko pozytywne efekty. Jeszcze w 2016 r. przekonywali, że w minimalnym lub żadnym stopniu będzie wpływać na środowisko. Co ciekawe dzięki nowej kopalni w mieście miałaby być mniejsza niska emisja. Dodatkowym atutem byłoby ciepło dla całego Rybnika i nowe miejsca pracy: i to nawet 12 tysięcy. 

Ale opór i samych lokalnych polityków i samych mieszkańców okazał się znacznie silniejszy niż parę lat temu się spodziewano. Przeciwnicy kopalni zaczęli coraz lepiej się organizować; m.in. na Facebooku założono stronę pt. „Nie dla eksploatacji złoża Paruszowiec”, którą obserwuje ponad tysiąc użytkowników. Pod taką społeczną presją postanowili działać rybniccy radni, którzy zmienili plan zagospodarowania przestrzennego miasta. Nowy dokument nie zakłada powstania jakiejkolwiek nowej kopalni. 

I kiedy wydawało się, że samorządowcy wyjdą obronną ręką z tego ciągnącego się od lat sporu, do akcji wkroczył Jarosław Wieczorek, wojewoda śląski, który uchwałę zmieniającą plan zagospodarowania przestrzennego Rybnika unieważnił. Na nic się zdały apele mieszkańców. Już na początku czerwca, prezydent Rybnika Piotr Kuczera zapowiadał zaskarżenie tej decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach. I tak się najprawdopodobniej za chwilę stanie.

O kopalni w Rybniku zadecyduje sąd

Na najbliższej sesji tutejszej Rady Miasta do porządku obrad ma być włączony projekt uchwały zaskarżającej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach decyzję wojewody. W jej uzasadnieniu padają argumenty, że gmina – wbrew opinii wojewody śląskiego – nie naruszyła przepisów prawa geologicznego i górniczego. Podobnie ma być z regulacjami dotyczącymi infrastruktury telekomunikacyjnymi.

Przyjęte w planie rozwiązania, w tym kwestionowany zakaz, są wynikiem ustawowego etapu opiniowania projektu planu miejscowego oraz mieszczą się w granicach władztwa planistycznego przysługującego gminie

czytamy w uzasadnieniu uchwały zaskarżające do sadu decyzję wojewody.

Dla Aliny Kucharzewska, rzeczniczki wojewody śląskiego, w decyzji dotyczącej Rybnika nie ma nic dziwnego. Podobne stanowisko podejmowano wcześniej w przypadku Pszczyny, Orzesza czy Jaworzna. W rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” zaznacza, że wojewoda nie mógł zgodzić się na zapis o wprowadzonym przez rybnickich radnych zakazie realizacji przedsięwzięć zawsze znacząco oddziałujących na środowisko.

W naszej ocenie jest to niezgodne z prawem geologicznym i górniczym, ale także z ustawą o wspieraniu rozwoju usług i sieci telekomunikacyjnych, ponieważ w związku z wprowadzonym „zakazem realizacji przedsięwzięć zawsze znacząco oddziałujących na środowisko” – dotyczy to także ograniczeń w realizacji infrastruktury telekomunikacyjnej

– przekonuje Kucharzewska.

Zdaniem rybnickich radnych gmina „nie przekroczyła granic władztwa planistycznego oraz nie naruszyła przepisów prawa”. Dlatego Piotr Kuczera, prezydent Rybnika, w rozmowie z Radiem 90 FM, obiecuje, że broni tak łatwo nie złoży.

Na pewno jako miasto tematu nie odpuścimy. Wiemy jaka jest rola mieszkańców, dla mnie na tym etapie sprawa musi być zakończona w taki sposób, że ta kopalnia nie powstanie.

Walka na te same argumenty od lat

Pierwsze wieści o tym, że firma Bapro z Dąbrowy Górniczej chce wybudować w Rybniku nowy kompleks energetyczny, w tym kopalnię, zaczęły napływać jeszcze w 2016 r. Nowa obiekt ma w sumie zajmować 24 ha przy ul. Podmiejskiej. Węgiel tam wydobywany miał być z kolei gwarancją energii i ciepła dla Rybnika i okolicznych miast. Od początku temu pomysłowi przyklaskiwał Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, który twierdzi, że szacunki mówią, że w miejscu wyznaczenia nowej kopalni w Rybniku jest bardzo dobry węgiel i jest go tam całkiem sporo, bo ok. 300 mln ton. Zgodnie z ówczesnymi planami budowa kopalni „Paruszowiec” miała ruszyć w 2017 r. i zakończyć się w 2022 r. 

Marek Budziński, prezes Bapro, w rozmowie z serwisem rybnik.com.pl, przekonuje, że jego zdaniem, uchwała rybnickiej Rady Miasta zmieniająca plan zagospodarowania przestrzennego była niezgoda z prawem. Jednocześnie przyznaje, że ta pierwotna lokalizacja dla przyszłej kopalni jest jedynym miejscem nadającym się na tego typu inwestycję.

Innego miejsca na powstanie zakładu nie ma. Mamy Rybnik z południa, a z północy Cysterski Park Krajobrazowy. To jedyne miejsce, gdzie może powstać zakład – przekonuje.

To idealny przykład na brak logiki w polityce energetycznej

Może i na całym świecie kreślą kolejne plany odchodzenia od węgla. Może energia z „czarnego złota” jest zbyt kosztowna dla ziemskiego klimatu, zresztą jak pozostałe paliwa kopalne. Ale wychodzi na to, że jak już to wszędzie, ale z pewnością nie w Polsce. W kraju nad Wisłą bowiem nie tylko, jak zapewniał przy okazji katowickiego Szczytu Klimatycznego ONZ prezydent Andrzej Duda, węgiel zostanie z nami jeszcze nawet 200 lat. 

Ale dodatkowo planuje się otwieranie nowych zakładów wydobywczych. I to akurat w Rybniku, wyjątkowym mieście na smogowej mapie Polski, gdzie swego czasu odnotowano absolutny rekord 3126 proc. przekroczonej normy smogowej. Te wyniki powyżej 1000 proc. są na tyle częste, że po prostu spowszechniały i na nikim nie robią już żadnego wrażenia. I właśnie tutaj ma powstać nowa kopalnia. 

Przykład boju o nową kopalnię w Rybniku pokazuje jeszcze jedno: może politycy z jednej i drugiej strony usta mają pełne klimatycznych frazesów. Ale jak przyjdzie co do czego, to tej środowiskowej konsekwencji już nie widać. Wszak z jednej strony wicepremier rządu i szef Ministerstwa Aktywów Państwowych Jacek Sasin dwoi się i troi, żeby stonować nieco nastroje w górnictwie i zapowiada reformę całej branży, skutkiem której miałby powstać nowy koncern energetyczny, już bez tych najmniej rentownych kopalń. Z drugiej zaś strony przedstawiciel rządu w terenie, czyli wojewoda swoimi decyzjami budowę kolejnej kopalni tylko przybliża.