To koniec całej gazowej epoki. PGNiG zakończy deal z Gazpromem, wygasi kontrakt jamalski

PGNiG planuje zakończyć zawarty w 1996 r. kontrakt jamalski. Na jego podstawie Polska była skazana na dostawy gazu ziemnego od rosyjskiego Gazpromu. Ale teraz sytuacja jest zupełnie inna i PGNiG nie chce przedłużać dalej umowy, która wygasa w 2022 r.

Fot. JB/Bizblog.pl

Chociaż Piotr Maciążek w Bizblog.pl snuł przypuszczenia, że może do tego dojść jeszcze przed wyborami – dodając do politycznej potrawy jeszcze więcej pieprzu – to okazuje się, że PGNiG na zapowiadany od miesięcy krok zdecydowało się dopiero po wyborczych rozstrzygnięciach.

Bizblog.pl poleca:

Chodzi o strategiczną decyzję o nieprzedłużaniu na dalsze lata obowiązującego już od blisko ćwierćwiecza kontraktu jamalskiego. 

Gazpromowi już dziękujemy

Kontrakt jamalski obowiązuje od 1996 br. do 31 grudnia 2022 r. Już wcześniej coraz głośniej mówiło się o tym, że strona polska nie będzie chciała go przedłużać. Bo planuje po pierwsze zdywersyfikować swoje dostawy (jednocześnie uniezależniając się energetycznie od Rosji), a po drugie płacić za gaz mniej niż do tej pory. 

Już w marcu 2018 r. prezes PGNiG Piotr Woźniak twierdził, że przedłużanie kontraktu jamalskiego absolutnie nie jest w interesie Polski. I trzeba jak najszybciej szukać alternatywy. Chodziło o powstanie nowego korytarza dostaw gazu na rynek europejski. Teraz okazuje się, że dywersyfikacyjne działania przyniosły efekt i w końcu można zdecydować się na rozwód z Gazpromem. 

Portfolio, czyli seria kontraktów na dostawy LNG do Świnoujścia, które PGNiG już podpisało, jest imponująca. Pierwszy statek z długoterminowego kontraktu był już przyjęty w Świnoujściu. To sytuacja, w której po 2022 roku PGNiG będzie w stanie zapewnić dostawy wystarczającej ilości gazu do Polski

– mówi serwisowi Biznes Alert Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

W rozstaniu z Rosjanami pomaga głównie Baltic Pipe

Baltic Pipe to gazociąg podmorski, który ma mieć przepustowość roczną na poziomie 10 mld sześć. Jego budowa ma się rozpocząć w przyszłym roku. Powinien zacząć działać w 2022 r., akurat wtedy, kiedy wygasa porozumienie z Rosjanami.

Inwestycja jest wspólnym dziełem polskiego Gaz Sytemu i duńskiego Energinetu. Baltic Pipe nie dość, że pozwoli na zdecydowanie większą niż do tej pory dywersyfikację dostaw, to dodatkowo może też dostarczać gaz do państw ościennych. 

Po decyzji duńskiego rządu o tym, że inwestycja nie będzie negatywnie wpływać na środowisko – Baltic Pipe staje się jeszcze bardziej realny. Ale Gazprom nie zamierza tak szybko składać broni. Rosjanie przekonują, że budowa polsko-duńskiego gazociągu będzie wymagała od nich zgody na krzyżowanie się tej inwestycji z gazociągiem Nord Stream.

Najpierw muszą nas poprosić o pozwolenie na budowę Baltic Pipe po szlaku tego gazociągu

– ostrzega Wiktor Zubkow, szef rady nadzorczej Gazpromu, cytowany przez Biznes Alert.

Czy Polska zdąży z inwestycją Baltic Pipe? Czy PGNiG zerwie całkowicie z dostawami rosyjskimi? Na te i inne pytania w spróbuje odpowiedzieć ekspert rynku energetycznego Piotr Maciążek w tekście, który jak co tydzień opublikujemy w Bizblog.pl w sobotę rano.