Panie Rzeczniku, trzymam za Pana kciuki tak mocno, że aż się boję, że mi do ręki przyrosną!

Adam Abramowicz, reprezentujący interesy małych i średnich przedsiębiorców, zaproponował właśnie, żeby wzorem Niemiec wprowadzić dobrowolność w opłacaniu składek ZUS!

Rzecznik małych i średnich firm podkreślił, że wysokość składek społecznych (1316,97 zł) jest jedną z najpoważniejszych barier w prowadzaniu działalności gospodarczej w naszym kraju.

Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców:

Obecny system jest niesprawiedliwy i nieefektywny, dlatego musi zostać zmieniony. W ramach przedstawionej propozycji zmian przedsiębiorcy w Polsce zyskają swobodę wyboru i będą mogli sami zdecydować o odpowiadającej im formie ubezpieczenia lub oszczędzania. Wierzę w mądrość i rozsądek właścicieli mikro-, małych i średnich firm i w to, że sami najlepiej zaplanują swoją przyszłość .

Jego zdaniem „mały ZUS”, który obowiązuje od stycznia 2019 roku, stanowi duże ułatwienie dla małych, zwłaszcza początkujących firm. Ale gdy kończy się taryfa ulgowa i przedsiębiorcy zaczynają płacić składki w pełnej wysokości, zaczynają się schody. Kiedy nie osiągają wystarczających przychodów, są zmuszeni zamykać firmy, idą na bezrobocie i uciekają w szarą strefę

Normalnie szok! Jednak Abramowicz jest znany ze swojej działalności na rzecz przedsiębiorców. Problem w tym, czy jego pomysł ma w ogóle szanse na realizację. Redakcja Bizblog.pl podpisuje się pod tą propozycję wszystkimi ośmioma rękami!

Adam Abramowicz: To jest szkodliwe zarówno dla rynku pracy, jak i całej gospodarki!

Rzecznik przedsiębiorców zaproponował, by wszyscy samozatrudnieni (1,5 mln podmiotów) mogli zdecydować, czy dalej odprowadzają składki na ubezpieczenia społeczne, czy wykupują ubezpieczenie komercyjne i takąż formę oszczędzania. Składki zdrowotne musieliby odprowadzać na dotychczasowych zasadach. No ale zamiast 1316 zł miesięcznie musieliby zapłacić tylko 342,32 zł!

Proponowane przez Abramowicza zmiany dotyczyłyby wszystkich samozatrudnionych przedsiębiorców, czyli około 1,5 mln podmiotów.

Gdyby wszyscy zrezygnowali z płacenia składek, Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (FUS) uszczupliłby się w skali miesiąca o ponad miliard złotych i blisko 13 mld zł ciągu roku. Z różnych badań, które przeprowadzono w ostatnim czasie wynika, że realnie z ZUS-u mogłoby zrezygnować od 45 (badanie Instytutu IPC) do 66 proc. przedsiębiorców (Warsaw Enterprise Institute). W pierwszym wypadku zasoby FUS obniżyłyby się o 481 mln zł (5,8 mld zł rocznie), a w drugim o 715 mln zł (8,58 mld zł rocznie).

Źródło: WEI

Koniec ZUS-u dla samozatrudnionych. Na szczęście w przyszłym roku nie ma wyborów!

Stać nas na to? W krótkiej perspektywie możemy mieć problem, bo z tych pieniędzy wypłacane są bieżące świadczenia. Minister pracy Elżbieta Rafalska musiałaby zapomnieć o trzynastkach dla emerytów.

W długiej FUS nie musiałby wypłacać świadczeń tym, którzy zrezygnowali z płacenia składek, więc kasa, z której są one wypłacane nie zostałaby całkowicie zrujnowana.

Komentując dzisiaj rano w Trójce propozycję Rzecznika Przedsiębiorców, Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii, stwierdziła, że nie da się w nieskończoność uciekać przed zmianami w systemie ubezpieczeń społecznych… Czekamy zatem, co na propozycję Adama Abramowicza powiedzą Elżbieta Rafalska i Mateusz Morawiecki oraz posłowie w Sejmie.

Może przed wyborami porozdają sobie miliardy, a potem wezmą się za wprowadzenie zmian, których i tak nie unikniemy? Im prędzej je wprowadzimy, tym lepiej dla nas wszystkich. I dla moich rąk.