Koniec bankowej ściemy. Za tydzień dowiecie się, o ile spadną wasze raty. Będzie lepiej, niż się spodziewacie

Jeśli przecieki okażą się prawdą, wskaźnik który zastąpi od 1 stycznia 2023 r. WIBOR będzie jeszcze niższy niż dotąd sądzono, a raty hipotek spadną o kilkaset złotych miesięcznie. I to byłoby prawdziwe zaskoczenie. Ale zaraz! Skoro nowy wskaźnik ma być lepszy niż WIBOR, bo lepiej ma oddawać realne koszty banków, to znaczy, że za pomocą WIBOR-u banki rzeczywiście nieźle was skubały i to żadna teoria spiskowa.

Te hitowe wieści pochodzą od administratora WIBOR-u. Ta sama spółka GPW Benchmark odpowiedzialna jest za opracowywanie zupełnie nowego wskaźnika, który WIBOR ma zastąpić.

Kredytobiorcy trzymali kciuki, by banki się nie wyrobiły

Dotąd wiadomo było niewiele. Premier Morawiecki, ogłaszając zastąpienie od 2023 r. stawki WIBOR innym wskaźnikiem, zapowiedział jedynie, że albo banki wspólnie z GPW Benchmark się pośpieszą i zdążą z alternatywą dla WIBOR do końcu roku, albo rząd narzuci im stawkę POLONIA.

Rynek spekulował na podstawie słów premiera, ale też doświadczenia innych krajów, że to nowe coś, będzie jak stawka SARON, którą znają polscy frankowicze, bo w umowach kredytów w CHF zastąpiła LIBOR od początku 2022 r. A to by oznaczało, że niewiele się zmieni. Tak jak SARON – choć zupełnie inaczej wyliczany – jest na bardzo podobnym poziomie co LIBOR, tak nowy wskaźnik dla złotówkowiczów będzie na podobnej wysokości co WIBOR.

To dlatego groźba użycia stawki POLONIA, jeśli banki wspólnie z GPW Benchmark się nie wyrobią, miała działa motywująco.

Otóż obecnie WIBOR 6M jest na poziomie 6,59 proc, WIBOR 3M – 6,31 proc., a POLONIA – 4,89 proc., czyli aż o 1,7-1,42 proc. niżej (dane z 9 maja 2022 r.). Jak to się przekłada na wysokości rat? W dniu, w którym premier po raz pierwszy wspomniał o likwidacji WIBOR w umowach kredytowych i ewentualnym zastąpieniu go przez POLONIĘ, to oznaczało zmniejszenie raty z 2150 zł do nieco ponad 1,8 tys. zł dla kredytu na 300 tys. zł na 30 lat – czyli o 350 zł.

WIBOR to jednak ściema

A teraz wróćmy do hitowych przecieków, do których dotarł serwis 300gospodarka. Według portalu GPW Benchmark już 17 lub 18 maja zacznie publikować trzy nowe wskaźniki, z których jeden będzie mógł zastąpić WIBOR. Na czym polega hit? Ów wskaźnik będzie nie tylko niższy niż WIBOR 3M i 6M, ale nawet niższy od stawki POLONIA. A to oznacza, że we wspomnianym przykładzie kredytu na 300 tys. zł rata spadłaby o jeszcze więcej niż 350 zł.

Ale to oznacza coś jeszcze – że stosowanie w umowach kredytowych stawki WIBOR było skubaniem klientów.

O co chodzi z tym nowy wskaźnikiem, którym będzie prawdopodobnie WIRD (Warszawski Indeks Rynku Depozytowego)? Różnica pomiędzy nim a WIBOR-em jest taka, że WIBOR 3M lub 6M wycenia przyszłość, to koszt pieniądza dla banku za trzy lub sześć miesięcy. Zarzutem wobec niego było to, że tylko formalnie spełnia wymagania unijnego prawa, bo ten koszt pieniądza wyliczany jest na bazie nielicznych transakcji, bo banki po prostu nie mają teraz potrzeby pożyczania sobie pieniędzy na tak długo.

Bardziej odpowiedni byłby zatem wskaźnik wyliczany na podstawie tego, po ile banki pożyczają sobie pieniądze na jeden dzień. A w dodatku najlepiej zobaczyć, po ile to faktycznie zrobiły (w przeszłości), ale po ile ewentualnie to zrobią. Stąd pomysł (wcale nie nowy i wcale nie polski, bo inne kraje europejskie też tak reformują swoje wskaźniki), by wskaźnik referencyjny bazował na średniej stawce oprocentowania depozytów over-night, jakie składają banki czy inne duże instytucje finansowe.

Tylko że taka stawka się zmienia przecież codziennie, w dodatku jest bardzo wahliwa, stąd pomysł, by na bazie takiego jednodniowego wskaźnika, używając metody procentu składanego, wyliczać również wskaźnik długoterminowy, na przykład trzymiesięczny.

O ile WIBOR 3M to koszt pieniądza za trzy miesiące w przyszłość, o tyle taki WIRD 3M to koszt pieniądza przez ostatnie trzy miesiące, które już minęły. Czujecie, co teoretycznie jest bliżej ziemi, czyli realnych kosztów pozyskiwania pieniądza przez banki, prawda?

GPW Benchmark przeprowadził takie symulacje i wyliczenia procentu składanego na podstawie danych z ostatnich pięciu lat i wyszło mu, że w całym tym okresie WIRD był znacznie niższy od WIBOR-u, a nawet całkiem korzystnej dla kredytobiorców POLONII. 

I teraz logika prowadzi nas do smutnych wniosków. Skoro nowy wskaźnik WIRD jest sporo niższy niż stary WIBOR, to oznacza, że banki realnie miały niższe koszty pozyskania kapitału niż te, które przerzucały na kredytobiorców. Po prostu ich skubały. Tyle że w świetle prawa, bo formalnie wszystko się zgadzało, a kredytobiorcy nie zaglądali pod kołderkę, dopóki nie zaczęło ich boleć.

Teraz politycy oskubią banki

Od razu odpowiem na zarzuty tych, którzy powiedzą: ta nowa stawka jest na pewno niższa dlatego, że premier tak kazał! A więc wcześniej nikt nikogo nie skubał, to teraz politycy skubią banki, bo chcą przypodobać się wyborcom i dlatego ręcznie nakazali zaniżenie stawek.

Otóż nie. To, że WIBOR w końcu zostanie czymś zastąpiony, wiadomo było od dawna. GPW Benchmark pracował nad alternatywnymi dla WIBOR wskaźnikami od wielu miesięcy. Gdyby nie to, spółka nie byłaby w stanie zaproponować nic nowego tak szybko. Profesjonaliści znający ten temat od dawna wiedzieli, że WIBOR wymaga zmiany. Premier tego wcale nie wymyślił ani tydzień ani dwa tygodnie temu, to się i tak działo, premier jedynie wywarł presję, by cały ten proces przyspieszyć.