Niemcy jeszcze szybciej wyrugują węgiel. Dla Polski to fatalna wiadomość

Polska powinna trzymać kciuki najmocniej, jak się da, żeby plany Niemiec dotyczące węgla się nie powiodły. Nas sąsiedzi myślą o tym, by pożegnać się energią pozyskiwaną z jego spalania już za osiem lat.

Rozwód z węglem zostanie przyspieszony, bo taki jest warunek Zielonych, którzy stali się właśnie w Niemczech języczkiem u wagi. Po 16 latach rządów konserwatystów w Niemczech dojdzie do zmiany warty. Przywódcy socjaldemokratów, liberałów (FDP) i Zielonych ogłosili porozumienie w sprawie utworzenia nowego rządu koalicyjnego. Na jego czele stanie zgodnie z przewidywaniami Olaf Scholz, lider SPD, partii, która zwyciężyła w ostatnich wyborach, organizowanych zza naszą zachodnią granicą.

Pakt koalicyjny liczy ponad 170 stron. Nie jest tajemnicą, że w trakcie negocjacji niemieccy Zieloni naciskali na wprowadzenie do umowy partyjnej także nowej daty odejścia od węgla. Po tym jak okazało się, że teka nowego ministra finansów ma trafić do szefa FDP Christiana Lindnera, było jasne, że Zieloni też będą musieli coś ugrać.

Wiadomo, że w nowym rządzie Zieloni mają dostać stanowisko ministerstwa spraw zagranicznych oraz gospodarki i klimatu. Ale to nie wszystko. Udało się też przekonać SPD i FDP do szybszego rozwodu z węglem, który zgodnie z nowymi ustaleniami ma nadejść, nie jak pierwotnie planowano w 2038 r., a w 2030 r. Wykorzystanie zaś gazu ziemnego do produkcji energii ma zakończyć się w 2040 r.

Bizblog.pl poleca

Pogodzenie dobrobytu z ochroną klimatu będzie podstawą polityki nowego rządu 

– zapowiada Robert Habeck, wiceszef niemieckich Zielonych.

U Niemców węgiel zastąpi najpierw gaz, a potem wiatr i Słońce

Porozumienie między przywódcami SPD, FDP i Zielonymi musi być jeszcze zaakceptowane przez władze każdej z partii. Ale wszystko powinno pójść zgodnie z planem i jeszcze w grudniu powinniśmy powitać Scholza na czele nowego rządu koalicyjnego.

W umowie między SPD, FDP a Zielonymi zapisano, że do 2030 r. 80 proc. energii elektrycznej i 50 proc. energii cieplnej ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. Chcąc osiągnąć ten cel, Niemcy planują ponad trzykrotnie zwiększyć moce morskiej energetyki wiatrowej (do 30 GW) i czterokrotnie zwiększyć instalacje fotowoltaiczne (do 200 GW).

Wszystkie odpowiednie powierzchnie dachowe mają być w przyszłości wykorzystywane do pozyskiwania energii słonecznej 

– czytamy w porozumieniu koalicji sygnalizacji świetlnej.

Z prognoz zużycia prądu w Niemczech wynika z kolei, że przy takiej polityce konieczna jest masowa rozbudowa energii odnawialnych i budowa nowoczesnych elektrowni gazowych. Tym samym będą musiały zwiększyć się moce wytwórcze z gazu ziemnego o około jedną trzecią lub więcej – z 90 TWh w 2020 r. do około 120 – 150 TWh w 2030 r.

Polska będzie węglową latarnią Europy

Co się stanie jeżeli Niemcy rzeczywiście wypełnią ten plan? Na to pytanie postarał się odpowiedzieć eksperci z think tanku Ember. Okazuje się, że wtedy – biorą pod uwagę też cele klimatyczne innych krajów – ponad 95 proc. unijnego węgla będzie pochodzić tylko z trzech państw: z Polski, Czech i Bułgarii. Przy czym tylko Polska będzie odpowiadała za 63 proc. unijnej produkcji energii z węgla. 

Polska energetyka podlega tym samym presjom co energetyka w innych europejskich krajach, polityczna kroplówka dla sektora węglowego proponowana przez rząd ze strachu przed częścią związkowców – utrzymanie węgla przy życiu do 2049 r., była od początku planem oderwanym od rzeczywistości 

zwraca uwagę dr Kacper Szulecki z Uniwersytetu w Oslo.

Ember wylicza, że podczas gdy reszta państw UE27 zmniejszy produkcję energii z węgla o 99 proc. w latach 2015 2030, Polska, Czechy i Bułgaria przewidują łączny spadek zaledwie o 42 proc. Charles Moore, szef think tanku Ember ds. Europy, twierdzi, że ci, którzy pozostaną z tyłu, będą musieli skonfrontować się z wysokimi cenami energii i coraz większą presją wraz z coraz poważniejszymi skutkami kryzysu klimatycznego.

To symboliczny koniec ery węgla w Niemczech i dowód na to, że siła młodych ludzi nie ma granic. Teraz czas na Polskę  nie ma cienia wątpliwości Dominika Lasota z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.