Definitywny koniec kopcenia w piecach. W Krakowie już szykują specjalnego drona

Od września na terenie Krakowa zacznie obowiązywać zakaz stosowania paliw stałych. Tym samym mieszkańcy grodu Kraka nie będą mogli już do swoich pieców wrzucać ani węgla ani drewna. Urzędnicy zapowiadają dokładny monitoring. W ruch pójdą mandaty za smog.

Fot. CLAUDIA DEA/Flickr.com/ Public domain

To będzie wyjątkowy sezon grzewczy dla Krakowa. 1 września zaczyna obowiązywać jeden z kluczowych zapisów uchwały antysmogowej, przyjętej przez małopolski sejmik z początkiem 2016 r. (województwo małopolskie jako pierwsze w kraju przyjęło takie przepisy w formie prawa miejscowego; później dołączyło śląskie i inne województwa). Chodzi o zakaz stosowania paliw stałych.

Do wytworzenia energii będzie można używać gazu ziemnego wysokometanowego lub zaazotowanego, propan-butanu, biogazu rolniczego lub innego rodzaj gazu palnego oraz lekkiego oleju opałowego. Nie będzie można do pieców za to wrzucać m.in. ani węgla ani drewna.

Bizblog.pl poleca:

NSA: uchwała antysmogowa zgoda z prawem.

W Krakowie próbowano jeszcze z przyjętymi przepisami antysmogowymi walczyć. Do Naczelnego Sądu Administracyjnego trafiły skargi kasacyjne. Ich autorzy powoływali się m.in. na prawa konstytucyjne i wolność jednostki.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie nie podzielił jednak tej argumentacji i wszystkie skargi oddalił. Wyrok jest prawomocny i przed zakazem dla paliw stałych od 1 września w Krakowie nie ma już ucieczki.

W sezonie grzewczym ruszy fala kontroli.

Zakaz ma być surowo egzekwowany. Przypilnują tego oprócz pracowników wydziału ds. jakości powietrza w krakowskim magistracie także strażnicy miejscy i inspektorzy Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.

Do rąk mają dostać specjalistyczny sprzęt pomiarowy. W tym kamerę termowizyjną i dron, który pojawi się na krakowskim niebie z początkiem sezonu grzewczego.

Od pouczenia, przez mandat, po grzywnę.

Urzędnicy szacują, że uda im się skontrolować wszystkie paleniska węglowe w mieście. Jest ich w Krakowie jeszcze ok. 4 tys. Warto przypomnieć, że włodarze grodu Kraka w ramach Programu Ograniczenia Niskiej Emisji w 2017 r. wydali na likwidację pieców węglowych ok. 100 mln zł, a rok później wymiana przestarzałych kotłów kosztowała 89 mln zł, z czego 65 mln zł pochodziło ze środków unijnych. W sumie od 1995 r. w Krakowie udało się zlikwidować przeszło 45 tys. pieców na węgiel. 

Ci, którzy z różnych powodów dalej będą chcieli w Krakowie palić węglem lub drewnem muszą liczyć się z konsekwencjami. W najlepszym razie kontrolujący skończy jedynie na pouczeniu. Ale przewidziano także mandat karny w wysokości od 20 do 500 zł. Jeżeli właściciel paleniska odmówi przyjęcia mandatu do sądu trafi wniosek o ukaranie grzywną do 5 tys. zł.

Na smogowym celowniku także gastronomia.

Ruszamy z kampanią informacyjną, żeby przypomnieć mieszkańcom, że już wkrótce zacznie obowiązywać zakaz używania paliw stałych i będzie on dotyczył nie tylko domowych pieców – zapowiadał pół roku temu zastępca dyrektora Wydziału Komunikacji Społecznej w Urzędzie Miasta Krakowa Maciej Grzyb.

Wedle zapisów krakowskiej uchwały antysmogowej okazjonalnie rozkładane grille i ruszty nie podlegają tym regulacjom. Ale za to urządzenia postawione na stałe, jak ciężkie grille ogrodowe, czy też te używane ciągle przez punkty gastronomiczne – już jak najbardziej tak. Wyjątkiem będą mogły być zgłoszone instalacje, stosowane w gastronomii, gdzie obsługiwane jest ponad 500 osób na dobę.

Może tu mandaty za smog jednak pomogą?

Bardzo możliwe, że na Kraków będą patrzyli za chwilę z zainteresowaniem strażnicy miejscy z całego kraju. Zgodnie z ich apelami prawie rok temu Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji wydał rozporządzenie w sprawie „wykroczeń, za które strażnicy straży gminnych są uprawnieni do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego”. Dzięki temu strażnicy miejscy mogli wreszcie stanąć do walki z zanieczyszczeniem powietrza.

Szybko jednak okazało się, że ta machina smogowych egzekucji ma połamane zęby. W wielu przypadkach koszt zbadania próbki przekraczał wysokość ewentualnego mandatu.

Przyjmujemy różne zlecenia. Ale nie badamy samego popiołu. Tylko węgiel. Cena takiego badania uzależniona jest od rodzaju nadanego materiału. W przypadku miałów to 460 zł plus VAT. Za badanie próbki groszku trzeba u nas zapłacić 660 zł plus VAT – tłumaczyła Spider’s Web swego czasu dr Sylwia Jarosławska-Sobór, rzecznik prasowy GIG.

W efekcie strażnicy gminny w obawie o budżety swoich jednostek takich mandatów zbyt chętnie nie wystawiali. Woleli pouczać. Być może ich koledzy z Krakowa pokażą od września, że jednak można inaczej.