Koniec OFE. No ten ZUS to w ogóle się nie opłaca

Towarzyszyły Polakom od 20 lat, ale to już koniec. 1 lipca 2020 roku otwarte fundusze emerytalne przestaną istnieć. Taką decyzję, zgodną zresztą ze wcześniejszymi zapowiedziami, podjął na środowym posiedzeniu rząd. Zgromadzone w OFE pieniądze trafią na indywidualne konta emerytalne albo na nasze rachunki w ZUS-ie. Teraz my musimy zdecydować i wybrać.

W otwartych funduszach emerytalnych oszczędności ma 15,8 mln Polaków, którzy odłożyli łącznie 162 mld zł. Na każdego z nas przypada ok. 10 tys zł. Jeżeli ktoś zdecyduje się przekazać tę kwotę na indywidualne konto emerytalne (IKE), to państwo potrąci sobie 15-proc. w ramach opłaty przekształceniowej.

Te 1500 zł od łebka to w ocenie rządu uczciwa cena, bo gdyby pieniędzmi do końca zarządzały OFE i ZUS, to i tak trafiłyby one w formie podatku dochodowego do budżetu państwa.

Rząd chętnie weźmie je już teraz, żeby mieć pieniądze na obietnice wyborcze i sfinansowanie programów socjalnych. Gdyby w ciągu kolejnych dwóch lat domyślną opcję IKE wybrało 80 proc. Polaków, to do budżetu wpłynęłoby 19 mld zł.

ZUS czy IKE?

W wieku 60 lat będziemy mogli wypłacić zgromadzone w IKE pieniądze lub poczekać na stare lata i co miesiąc pobierać sobie z ZUS-u dodatek do emerytury. W przypadku śmierci ich właściciela zgromadzone środki będą dziedziczone.

Bizblog.pl poleca:

Jeśli komuś nie w smak indywidualne konta emerytalne, może złożyć wniosek o przekazanie 100 proc. zgromadzonych w OFE środków na konto w ZUS-ie. Państwo jednak i tak wyjdzie na swoje, bo po osiągnięciu wieku emerytalnego środki będą wypłacane w formie opodatkowanego świadczenia.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych w przypadku śmierci nie zezwala na dziedziczenie środków, więc zgromadzoną przez całe życie składkę emerytalną zmarłego, rodzina straci bezpowrotnie.

Normalnie ten ZUS to w ogóle się nie opłaca.

Są jeszcze PPK

Pracownicze Plany Kapitałowe mają – na zasadach podobnych do indywidualnych kont emerytalnych – w pełni prywatnie zastąpić Polakom OFE. Środki przy jego pomocy będą gromadzone jak na lokatach bankowych. PPK mają być obsługiwane przez towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI), które posiadają specjalne zezwolenia na prowadzenie działalności inwestycyjnej.

W założeniu na PPK mają płacić zarówno pracodawcy, jak i uczestnicy programu. Wpłata podstawowa wyniesie 2 proc. wynagrodzenia od pracownika – przeznaczone na składki zdrowotne – oraz 1,5 proc. od pracodawcy, przeznaczone na składki ubezpieczeń emerytalnych i rentowych.

Dodatkowo pracodawca będzie mógł dokładać każdemu pracownikowi od 1,5 proc. do 4 proc. w charakterze wpłaty dodatkowej. Uczestnik PPK także może zawnioskować o swoje 2 proc. dodatku i wspólnie z podstawami ich łączna wpłata może wynieść od 3,5 do nawet 8 proc. dochodu.

W przypadku śmierci uczestnika uprzednio uprawniona osoba jest upoważniona do wypłaty jego środków, w innym przypadku pieniądze – na ogólnych zasadach dziedziczenia – otrzyma jego spadkobierca.

Ustawa o PPK objęła firmy zatrudniające ponad 250 pracowników już od 1 lipca tego roku.