Koniec monopolu Ryanaira w Modlinie. Nowa linia już wzbudziła kontrowersje

Ryanair nie będzie już jedynym przewoźnikiem, który operuje z lotniska w Modlinie. Wraz z końcem października do irlandzkiego lowcostu dołączy narodowy przewoźnik Mołdawii – Air Moldova. Linia zamierza uruchomić z podwarszawskiego portu trzy połączenia. (Fot. Łukasz Pacholczyk)

Obecność Air Moldova w Modlinie zainauguruje połączenie ze stolicą Mołdawii, Kiszyniowem. Od 31 października loty będą odbywać się trzy razy w tygodniu – w poniedziałki, środy i soboty za pomocą Airbusa A320. Ceny biletów zaczynają się od 62 euro w jedną stronę.

Nie jest to wybitnie tania oferta, ale musimy pamiętać, że kierunek nie jest zbyt popularny wśród Polaków, a przewoźnik to nie kolejny lowcost, tylko zagraniczny odpowiednik PLL LOT.

Air Moldova wiąże z Modlinem szersze plany

Na liście kierunków pojawi się w przyszłości również Praga i Tbilisi. LOT ma w swojej siatce identyczne połączenia więc rywalizacja obu przewoźników może być całkiem interesująca. Przewagą polskiej linii będzie z pewnością to, że realizuje ona loty z Okęcia.

Air Moldova przełamuje w ten sposób wieloletni monopol Ryanaira. Irlandczycy dzięki niskim opłatom pobieranym przez Modlin od obsługi pasażera mieli zniechęcać konkurencję do pojawienia się na podwarszawskim lotnisku. Obecna umowa wygasa jednak za rok.

Ryanair narzeka na zarząd Modlina

Ten drugi nie chce zgodzić się na niewiele wyższe stawki. Port jest jednak z zupełnie innej sytuacji niż wtedy, gdy parafował obowiązujące warunki. Przed pandemią lotnisko odprawiało 3 mln pasażerów rocznie. W bardzo pochlebnych słowach wypowiadali się o nim przedstawiciele francuskiej firmy Egis Airports Network, chcąc nawet przejąć w przyszłości operowanie Modlinem.

Bizblog.pl poleca

Negocjacje mogą się więc przeciągać a po drodze obie strony będą próbowały udowodnić, że dotychczasowy partner nie jest im tak bardzo potrzebny do życia. Prezes Grupy Ryanair Michael O’Leary grozi, że lowcost wycofa część połączeń, teraz lotnisko w Modlinie pokazuje kły, dając do zrozumienia, że nie jest skazane na obsługę jednej linii.

Nowy przewoźnik budzi jednak u internautów mieszane uczucia

Dlaczego? Air Moldova otwarcie poinformowała, że od października uruchamia, a właściwie wznawia, loty z Kiszyniowa do Moskwy. Mołdawianie nie realizowali tych połączeń od czasu wybuchu wojny. Teraz tłumaczy, że wraca do Rosji na prośbę mieszkańców Mołdawii, którzy mieszkają w kraju agresora.

Decyzja z wizerunkowego punktu widzenia wydaje się szalona. Każda linia, która choćby pomyśli o nawiązaniu ponownych relacji z Rosjanami, od razu trafia pod pręgierz. Najświeższym przykładem jest Wizzair, który chciał latać do stolicy Rosji z Abu Zabi. Przewoźnik nie wytrzymał naporu krytyki i wycofał się z tego pomysłu jeszcze przed pierwszym lotem.

Trudno więc powiedzieć jakie realne motywacje kierują szefami Air Moldova. Jedno jest pewne – w takim kraju jak Polska nie zostanie to przez pasażerów dobrze odebrane.