Piotr Maciążek: Pożegnanie z rosyjskim gazem? Nasuwa mi się kilka ważnych pytań


Polska nie chce przedłużyć ciążącego jej od lat kontraktu na dostawy rosyjskiego gazu. To efekt podejmowanych od ponad dekady działań mających uniezależnić nas od Gazpromu.

Zarząd państwowej spółki PGNiG poinformował, że w dniu 15 listopada 2019 r. po uzyskaniu wymaganych zgód korporacyjnych, przekazał do rosyjskiego koncernu Gazprom i jego spółki-córki, Gazprom Export, oświadczenie woli zakończenia obowiązywania kontraktu kupna-sprzedaży gazu ziemnego do Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 25 września 1996 r.

Chodzi o sławny, choć niechlubny, kontrakt jamalski, na mocy którego nasze państwo zaspokaja większość zapotrzebowania na gaz ziemny (około 9 mld m sześć. na 18 mld m sześć. rocznej konsumpcji). Choć cena surowca dostarczanego w jego ramach stanowi tajemnicę handlową, to podkreśla się, że jest jedną z najbardziej niekorzystnych w Europie.

Koniec kontraktu jamalskiego? Jesteśmy na najlepszej drodze

Przemawia za tym mechanizm dostosowywania cen oferowanego w kontrakcie jamalskim gazu do cen ropy naftowej. Jest to bardzo niekorzystne i pomija pozytywne trendy cenowe na giełdach, wynikające z rosnącej konkurencji (łączenia się rynków) i popularyzacji dostaw gazu skroplonego LNG z morza, a nie tradycyjnymi rurociągami.

PGNiG w ramach obowiązującej od 1996 r. umowy z rosyjskim dostawcą był zobowiązany do końca roku poinformować o woli kontynuowania współpracy bądź jej zakończeniu po 2022 r. Tak też się stało i choć deklaracja z 15 listopada nie jest tożsama z wypowiedzeniem kontraktu, to podkreśla wolę spółki, czego nie można bagatelizować. Polska jest na najlepszej drodze, by uwolnić się od zależności od rosyjskiego gazu, która stanowi relikt epoki sowieckiej dominacji w Europie Środkowej.

Kres kontraktu jamalskiego przynosi szereg pytań

Czy zdążymy na czas z inwestycją Baltic Pipe? Jest to gazociąg, który ma dostarczać 10 mld m sześć. gazu z szelfu norweskiego do Polski, począwszy od 2022 r. To kwestia ważna ponieważ ma on zastąpić wygasające w tym samym czasie dostawy rosyjskie, a krajowy przemysł potrzebuje regularnych dostaw błękitnego paliwa (głównie branża chemiczna). Tymczasem harmonogram budowy Baltic Pipe jest bardzo napięty. Z Rosjanami trzeba będzie m.in. uzgodnić techniczne aspekty krzyżowania się tego projektu z Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Teoretycznie to tylko formalność, w praktyce mogą oni przedłużać rozmowy na ten temat, mając pełną wiedzę o sytuacji, w jakiej znajduje się Polska.

Bizblog.pl poleca inne felietony Piotra Maciążka

Czy państwowa spółka PGNiG zerwie całkowicie z dostawami rosyjskimi? A może wynegocjuje inną umowę opartą o warunki rynkowe (krótkoterminową, odnoszącą cenę do europejskich giełd)? Takiej możliwości w 2016 r. nie wykluczał pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. To istotne w kontekście wielkości nadwyżki eksportowej, która może się pojawić w Polsce, mimo rosnącej szybko konsumpcji wewnętrznej. Sama rozbudowa gazoportu i budowa Baltic Pipe może nie wystarczyć, by ilość gazu na eksport była na tyle duża, by skierować jej strumień z Polski do krajów sąsiednich w ramach tzw. Międzymorza.

Co z połączeniami gazowymi pomiędzy Polską i Europą Środkową?

To one mają nadać ponadregionalny charakter projektom gazowym realizowanym przez rząd w Warszawie i kontrujących Rosjan. Wydaje się, że realizacja interkonektora z Czechami czy Ukrainą napotyka na duże problemy. To spory kłopot nie tylko w kontekście wyżej omówionych planów eksportowych Polski, ale także możliwości importu surowca z tych rynków w przypadku wygaśnięcia dostaw rosyjskich i przekroczenia harmonogramu oddania do użytku Baltic Pipe.

Skoro kontrakt jamalski był kulą u nogi PGNiG, to warto obserwować, jak duża będzie po jego zakończeniu poprawa rentowności spółki. To ważne w kontekście wyceny atrakcyjności dostaw LNG, którą będzie można dokonać w sporym przybliżeniu, mimo że stanowi ona tajemnicę handlową. Warto pamiętać, że gaz skroplony jest bardzo atrakcyjny w porównaniu do kontraktu jamalskiego, a ta umowa należy przecież do najdroższych w Europie.

Jak widać pytań jest nadal wiele, co nie zmienia faktu, że Polska powoli, ale systematycznie zwiększa swoje bezpieczeństwo energetyczne. Horyzont 2022 r. jest w tym kontekście kluczowym okresem, w którym mam nadzieję, że dojdzie do ostatecznego rozstrzygnięcia napięć, jakie charakteryzują relacje polsko-rosyjskie od uzyskania przez Rzeczpospolitą niepodległości w 1989 r.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.