Ekogroszek do lamusa. Rząd porozumiał się z górnikami ws. kasy, czas wyciąć popularne paliwo

Rząd porozumiał się z górnikami w sprawie podwyżek płac i wypłat rekompensat za pracę w weekendy. Teraz musi podjąć decyzję w sprawie przyszłości ekogroszku. Bagatelizowany przez wielu problem w pewnym momencie stał się politycznym języczkiem u wagi w przepychankach między górnikami a politykami. Bardzo więc ciekawe, co zamierza w tej sprawie zrobić rząd tudzież UOKiK. Wycofać się? A może wręcz przeciwnie?

Minęły już trzy miesiące od czasu, gdy Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało projekt nowych norm jakości węgla, który z katalogu paliw stałych miał wyrzucić ekogroszek. Teraz resort milczy, a kontrolowana przez państwo spółka górnicza bez skrupułów sprzedaje ekogroszek z tzw. dodatkiem antysmogowym.

Zamieszanie wokół ekogroszku zaczęło się od zlecenia badań przez Fundację ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Naukowcy z Politechniki Warszawskiej wzięli pod lupy i mikroskopy spalanie dostępnego na rynku ekogroszku, korzystając z pieców piątej generacji, posiadającego rekomendację UOKiK-u.

Wyszło, że emisje szkodliwych dla zdrowia pyłów były przekroczone nawet czterdziestokrotnie. Na tej podstawie kancelaria Rö Radwan-Röhrenschef Petruczenko Tokarzewska złożyła do UOKiK w imieniu Fundacji ClientEarth formalne zawiadomienie o podejrzeniu stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, korzystających z ekogroszku.

Bizblog.pl poleca

Greenwashing praktykowany przez branżę węglową ma charakter powszechny i godzi w zbiorowe interesy konsumentów – przekonywała wtedy Kamila Drzewicka, radczyni prawna w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Górnicy oskarżają rząd o złamanie umowy społecznej

Mijały kolejne miesiące i nic się nie działo. W końcu pod koniec września 2021 r. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowało projekt rozporządzenia w sprawie nowych norm jakości węgla, w wyniku którego ekogroszek raz na zawsze miał zniknąć z rynku. W uzasadnieniu argumentowano, że użycie przedrostka eko- w odniesieniu do miału czy groszku sugeruje, że jest to paliwo ekologiczne, podczas gdy parametry jakościowe ekomiału czy ekogroszku tego nie potwierdzają.

W odpowiedzi na kopalniach podniósł się raban, a górnicy oskarżyli rząd o złamanie umowy społecznej. Zakaz sprzedaży ekogroszku – tłumaczyli – oznacza mniejszy przychód dla kopalni, które tym samym trzeba będzie wcześniej zamykać niż to ustalono w stosownym harmonogramie kończącym się na dacie 2049 r. W reakcji na te rewelacje cena ekogroszku zaczęła gwałtownie rosnąć – o 300-400 zł na jednej tonie. I tak jak za tonę w 2017 r. trzeba było zapłacić od 550 do 700 zł, to po zapowiedziach resortu klimatu trudno było znaleźć ofertę poniżej 1500 zł.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska ws. ekogroszku wciąż milczy

W międzyczasie – pod koniec października – doszło do zmian w rządzie i Michała Kurtykę na no fotelu ministra klimatu i środowiska zastąpiła Anna Moskwa. Od tego czasu resort ze swoim pomysłem na nowe normy jakości węgla nie zrobiło dokładnie nic. Gdy pod koniec listopada poprosiłem o informacje ws. ekogroszku, usłyszałem, że ze względu na obecną sytuację społeczno-gospodarczą w kraju, w ministerstwie, a także w ramach zespołu ds. przeglądu wymagań jakościowych dla paliw stałych, prowadzone są dodatkowe prace i pogłębione analizy. 

Mamy prawie połowę stycznia. Co najmniej półtora miesiąca nawet na pogłębione analizy to wystarczająco dużo czasu. Znowu zapytałem, jaki jest los rozporządzenia w sprawie norm jakości węgla.

  • Czy trwają jeszcze te konsultacje?
  • Kiedy można spodziewać się rozpoczęcia prac?

W Ministerstwie prowadzone są dodatkowe prace i pogłębione analizy w zakresie ustalenia zasadności proponowanych rozwiązań, w tym terminu wejścia w życie zaproponowanych zmian. Pozyskanie niezbędnych danych ze strony sektora górnictwa powinno pozwolić na wypracowanie konsensu w zakresie wymagań jakościowych dla paliw stałych stosowanych w sektorze bytowo-komunalnym z jednoczesnym uwzględnieniem uzasadnionych interesów sektora górnictwa – poinformowało mnie Ministerstwo Klimatu i Środowiska.

Projekt rozporządzenia w sprawie nowych norm jakości węgla miał być z nikim niekonsultowany i w rządzie wywołał po pierwsze zdziwienie, a po drugie wściekłość. Zwłaszcza w Ministerstwie Aktywów Państwowych, które dwoi się i troi, żeby cały czas utrzymywać górników w dobrym nastroju. A ci po inicjatywie resortu klimatu zaczęli coraz głośniej mówić, że rząd ich oszukał i umowę społeczną należy wyrzucić do kosza.

Ekogroszek z dodatkiem antysmogowym

O odpuszczeniu w rządzie tematu nowych norm jakości węgla świadczy jeszcze jedno. Kontrolowana przez Skarb Państwa największa spółka węglowa w UE Polska Grupa Górnicza z dumą informuje, że 10 stycznia ruszyła sprzedaż ekogroszku Karolinka z dodatkiem antysmogowym Błękitny Plus.

Producent przekonuje, że to najbardziej przyjazna oferta dla środowiska, spośród ekogroszków PGG. Karolinka ma gwarantować o 30 proc. niższą emisję zanieczyszczeń.

W ten sposób Karolinka Ekogroszek wpisuje się w działania na rzecz ochrony środowiska i staje się dostępnym, natychmiastowym rozwiązaniem problemu smogu – twierdzi PGG.

Czym prędzej napisałem do biura prasowego PGG z prośbą o przedstawienie badań lub ekspertyz naukowych potwierdzających te stwierdzenia. Niestety, do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi. Można więc przypuszczać, że takich analiz PGG nie ma. A skoro właśnie ruszyła sprzedaż nowego ekogroszku, to znaczy, że było na to zielone światło z rządu. Tym samym o nowych normach jakości węgla można zapomnieć. 

Dla porządku muszę wspomnieć, że to nie pierwszy ekogroszek antysmogowy.

(…) redukuje emisję rakotwórczego B(a)P. o 42 proc., a także redukuje emisję pyłu PM 10 o 29 proc. – reklamuje się sprzedawca niskoemisyjnego ekogroszku Lew Plus.

Cisza, nikt nie reaguje. I rząd, i UOKiK mają chyba ważniejsze sprawy na głowie. Ale bardzo jestem ciekaw, jak zareagują. W końcu muszą.